Afryka, tajemnica i moc.

Zamyśliłam się. Mocno się zamyśliłam, nad potęgą ludzkiego umysłu. Umysł  dużo potrafi, ale najczęściej niszczy, czemu? Opowieść doktora Stanisława Szczepaniaka najdziwniejszego człowieka na świecie, mocno mną wstrząsnęła. A to tylko jedna z wielu jego spotkań w Afryce, gdzie doktor bywał na kontraktach, przez cale lata. „Upiory Afryki” trzy cieniutkie książeczki, pełne opowieści o spotkaniach w Afryce. Sam doktor jest postacią niezwykłą, po powrocie z Afryki stworzył ośrodek medycyny alternatywnej, w której leczył za kilka złotych i usiłował prostych ludzi odzwyczaić od ….  uzależnienia religijnego. :)

Opowieść:
Doktor wraz ze służącym chociaż to był bardziej przyjaciel i opiekun doktora w Afryce, wyruszyli na urlop na polowanie,  w okolice dość bezpieczne. Zatrzymali się w malej wiosce, gdzie dali trochę mięsa ludziom. Siedząc przy ognisku, popijając dowiedzieli się że- jesteście tu mile widziani, tylko nie wolno opuszczać wioski po zmroku, dlaczego? Haramura władca ognia.

– „Dostaliśmy do picia jakiś kwaśny napój. Udawałem że piję, Abdulowi wyraźnie on smakował. Ja wylewałem pod pachę, żeby nie było widać, bo napój dość śmierdział.
– Zapytaj dlaczego nikt nie mieszka w dolinie przy jeziorze.
– Nie wolno bo należy do Haramury.(..)
O co chodzi z tym Haramurą którego nie wolno denerwować, władcą ognia ki diabeł?
Zbliżał się wieczór. Abdul podszczypywał jakąś murzynkę, która koło niego siedziała, dziewczyna chichotała i była wyraźnie zadowolona. W pewnym jednak momencie stary człowiek, nakazał wszystkim odejście do swoich lepianek i stary też odszedł, zamykając się w swojej chacie. Widziałem że dziewczyna która siedziała obok Abdula schowała się za chatą nie weszła do środka. (..)
Poszedłem do samochodu, załadowałem winchestera, bo nigdy nic nie wiadomo. (..) Dochodziły mnie sapania i inne odgłosy wyczynów Abdula. Powoli zacząłem zasypiać, ale zanim zasnąłem otworzyłem oczy i przez szybę samochodu, zobaczyłem jakiś niebieski punkcik oddalony może o kilometr. Zupełnie jakby ktoś świecił latarką o niebieskim świetle. byłem jednak śpiący i zasnąłem. Po jakimś czasie się ocknąłem Abdul ciągle kochał się z dziewczyną. Popatrzyłem znowu przed siebie. Niebieski punkt był coraz większy, jakby znajdował się coraz bliżej. Znowu się zdrzemnąłem i nagle poczułem jakieś ciepło więc otworzyłem oczy i zdrętwiałem. Mniej więcej 50 metrów od miejsca gdzie Abdul kochał się z dziewczyną, pojawiła się twarz murzyna promieniująca ogniem. Emanował fioletowym światłem. Zdążyłem tylko krzyknąć. – Abdul!!! – Tak szefie, odparł. – Coś się dzieje niedobrego. Wstawaj!
W tym momencie niski garbaty Murzyn, z którego emanowało to fioletowe światło zbliżył się jeepa. Z jego dłoni posypało się tysiące języczków ognia. – Abdul uciekaj – wrzasnąłem.
Tymczasem na plecach dziewczyny wszystko zaczęło się palić. Abdul jakoś się wyrwał, ale część języczków ognia musnęła jego twarz. Dziewczyna okropnie krzyczała, skóra na niej płonęła. Nie widząc innego wyjścia wyjąłem broń i zacząłem strzelać w emanującego ogniem człowieczka. zachwiał się a ja strzelałem dalej a on się tylko chwiał. W końcu padł na ziemię i też się zaczął palić. (..)  Obudzeni strzałami mieszkańcy wioski zaczęli wychodzić z domów, garbus dopalał się. Nie wiedziałem co robić. (..) W końcu mieszkańcy zabrali zwęglone ciało dziewczyny – Dlaczego nie zabierzecie Haramury? – zapytałem.
Odezwał się starzec, jego nie można zabrać. On rządził tu wiele lat, terroryzował wszystkich i nie można go zabrać. Nie było rady wziąłem saperkę wykopałem dół i wrzuciłem to co zostało po Haramurze. Rany boskie! Co to było? Przypomniała mi się Mau, która porażała ludzi jak prądem. Skąd się biorą tacy ludzie? Jakim cudem ten człowiek emanował taką energią? Nic dziwnego że panicznie się go bali. Prawdopodobnie ten garbus niejednego spalił żywcem. Sterroryzował całą okolicę. Teraz zrozumiałem dlaczego ta wspaniała dolina była wyludniona. (…) Tymczasem w wiosce wrzało, ludzie krzyczeli, śmiali się płakali”.

Po kilku dniach wracając zatrzymali się znowu w wiosce i chcieli zobaczyć gdzie mieszkał Haramura. „Wejście do jaskini było wąskie, że tylko jedna osoba mogła się tam wczołgać. W środku jaskinia się rozszerzała zapaliliśmy pochodnie i  oglądaliśmy wnętrze. Nic tam nie było, natomiast kamienie, po których stąpaliśmy a nawet całe bloki skalne były ciepłe. Było tu jak w kotłowni. – Czym on się odżywiał? Nic tu nie ma żadnych śladów. Przecież musiał coś jeść. – Nic tu nie ma szefie. (..) Przypomniałem sobie że skóra na dziewczynie płonęła, ale jej spódnica wcale się nie paliła. Hamarura po strzale z kałasznikowa, dalej stał na nogach, dopiero druga seria go powaliła. Mały jakieś metr czterdzieści garbus miał nadludzką siłę. W końcu on też zginął nie od kul, tylko się spalił. Myślałem o tym w kółko i nic nie mogłem zrozumieć. To przekraczało możliwość mojego pojmowania Skąd u człowieka tak potężna energia, że aż ściany jaskini są ciepłe mimo że od paru dni go nie ma?”

Po co to napisałam?
Zadawałam sobie pytanie co spowodowało że człowiek ten miał taką moc?
Doszłam do wniosku, że jako garbaty chłopiec, musiał być wyśmiewany. Zawziętość, gniew, złość, narastała przez lata zemsta, pragnienie spalenia ich. I tak umysł jego wygenerował przez siłę jego nienawiści potężną moc, ukierunkował ją przez lata ćwiczeń, koncentracji na ogniu w zemstę. A ponieważ świadomość tego człowieka nie ewoluowała w kierunku empatii, zrozumienia i wybaczenia, stał się potężnym władcą ognia, bez krztynki współczucia. Taką moc ma  umysł, jest WYKONAWCĄ woli świadomości człowieka.

To umysł generuje wszystkie choroby i także śmierć, wykorzystując lęki, troski, zmartwienia o jutro,  emocje i uzależnienia, z nich tworzy choroby. Mamy taką potęgę a nie umiemy nią kierować.

Świadomość poddaje się w milczeniu, łykając pigułki nie walcząc by zmienić siebie. Nie zauważając że sama tworzy swoje życie, nie chce panować nad myślami, nad uczuciami, nad emocjami, wpada w nawyki, przyzwyczajenia, uzależnienia od jedzenia, picia, leków, narkotyków i religii a paraliżujące lęki tworzą życia pełne trosk i zmartwień, przypadkowe życie.

Pretensje są kierowane do genów, źle leczą lekarze, towarzystwo nie takie, mieszkania złe, życie do bani, takie geny,  zły los itd itp.

Ale żeby zmienić swoje życie, trzeba się wziąć za bary z umysłem i zmieniać po kolei zapisane tam lęki. Tworzyć  wiarę w siebie w moc i siłę słów i myśli.
Najważniejsze zauważyć swoje myśli, często niechętne, krytyczne wobec siebie, swoich dzieci i innych ludzi, nazywanych bliskimi. Zauważyć emocje jakie nami kierują. Wolny umysł to umysł wolny od niszczycielskich trosk i wolny od słów krytyki, wobec siebie.  To moc ukierunkowana w kierunku zdrowia, powodzenia, szczęścia i radości. A to wymaga ciężkiej pracy i zauważania codziennego jak szybko troski, żale, urazy, opanowują codzienne życie.

Zmieniać nie jest łatwo ale można i trzeba, póki życia póty można tworzyć dobro, dla siebie dla bliskich dla świata. I często mówić Kocham Cię. :)
Ten Murzyn tego nie potrafił a jednak dysponował ogromną mocą, którą wygenerował jego umysł z nienawiści.

A Afryka

http://lubimyczytac.pl/ksiazka/85160/upiory-afryki-czesc-i

Recenzja książki ze strony: tutaj:
Autor książki jest lekarzem, który niemal całe swoje życie zawodowe spędził w krajach Afryki – RPA, Rodezji i Kenii.

Miał tam do czynienia z tak wieloma zadziwiającymi, mrożącymi krew w żyłach wydarzeniami, że starczyłoby tego na kilka scenariuszy filmowych.
Niezwykłe przygody, niewytłumaczalne przez obecną naukę fenomeny z pogranicza parapsychologii – wszystko to spowodowało, że autor sam przeżył niejeden szok poznawczy, co zapewne przydać się może również czytelnikowi.

Prezentowana cześć pierwsza zawiera zapis wydarzeń z RPA, kraju w którym autor rozpoczął swą afrykańską wędrówkę. Sugestywne opisy piękna afrykańskiej przyrody, obyczajów, tubylczej ludności, codziennego życia lekarza na kontrakcie i nieludzkiego systemu apartheidu tworzą tło dla niezwykłych zdarzeń, których autor sam stał się bohaterem. TU można jeszcze kupić książkę za całe 17 zł. :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Książki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „Afryka, tajemnica i moc.

  1. Lidia pisze:

    Niesamowita historia z tym Murzynem. I niespodziewane zakończenie. Umysł ludzki to dziwne stworzenie, fakt. Tak na co dzień się nad tym nie zastanawiamy, a właściwie powinniśmy. I w końcu uwierzyć, że możemy :)

  2. Hana pisze:

    Omamuniu…

  3. elka pisze:

    O mamuniu tu bardzo pasuje. :) :) Ta książka ciągle mną potrząsała.
    Lidio że możemy zmienić siebie, że mamy taką szansę, ciągle póki żyjemy.
    Gdy po raz pierwszy odkryłam, że sama sobie stworzyłam chorobę, która mi dokucza wcale nie wiedziałam co zrobić. To nie jest tak, nie jedz tego nie pij tego bo… to jest tak jak to zrobić by jedząc i pijąc to co chcę, być wolna od chorób. Ale czy my wiemy co chcemy czy tylko naśladujemy innych a najwięcej to przodków lub ludzi którzy są dla nas autorytetami?
    Wiedzieć co wolisz zanim pokornie mówić Amen na wszystko co świat karze ci woleć.

  4. Gosia pisze:

    Trudno uwierzyć w taką historię… Za to w siłę umysłu wierzę. :)

    • elka pisze:

      Gosiu nie wierzymy dopóki sami nie dotkniemy, lub nas nie dotknie coś, co się w głowie nie mieści i … czego nie ma i filozofom się nie śniło. :)

    • tomcat pisze:

      Dlaczego trudno? Kiedy to czytałem, nie miałem ŻADNYCH wątpliwości, że to wszystko się wydarzyło. Nawet nie przyszło mi do głowy żeby cokolwiek kwestionować. To nie jest człowiek, który dla jakichś marnych zysków nabija ludzi w butelkę. To nie jest typowy Polak. Czytałem jego książki już 4-5 razy i na pewno jeszcze będę do nich wracał. To gotowy materiał na superscenariusz filmowy. Samo życie – zero fikcji.

  5. Olga Jawor pisze:

    To prawda – jesteśmy więźniami samych siebie a jednoczesnie tylko my sami mamy klucz do tych krat.Zatopienie w niemocy i w niewierze w swe mozliwości trwamy w umęczeniu, bezradności i gniewu na złosliwy los…Staramy się wielokrotnie cos zmienić, ale wciaz dopada nas to ,czego boimy sie najbardziej – ten powtarzajacy sie ból, to poczucie samotności i…przemijania. Okrutnego przemijania…A my nadal w punkcie wyjscia. A my nadal miotający sie w swej klatce…A spoza niej widac tak cudowne niebo i słonce zaprasza do wędrówek. i kluczyk momentami tak mocno lsni…Tylko wciaz nie umiemy go uzyć…I znów wzdychamy źli na los. A potem, by nie mysleć i nie zadręczać sie wciaz układamy sie na drugim boku, by nie widzieć przynajmniej krat….

    • elka pisze:

      Olu – czyli ogromna niemoc i niemożność? Bo cokolwiek zmienić jest trudne i wymaga podejmowania codziennych prób. Upartego nieustępowania sobie samemu. Aż do sukcesu i zwycięstwa. Są sposoby które pomagają dzięki którym niemożliwe staje się możliwe. Ale w codziennym zatroskaniu i myśleniu: nie dla mnie nie mogę nie umiem, nieosiągalne. A są proste i zawsze dostępne.
      Tak łatwo się poddać zostawić kluczyk niech wisi na kracie odwrócić się i nie widzieć krat, to jest najłatwiejsze.
      Ciepło pozdrawiam.

  6. Jasna8 pisze:

    Dopóki nam się coś nie przydarzy takie coś niezwykłe nie wierzymy,
    że istnieją różne dziwy na tym świecie dla nas niepojęte.
    A istnieją.

    No i jak ten swój umysł wytrenować do pozytywnego myślenia,
    gdy wokół bieda , zniechęcenie i troski.
    A ludzie z pozoru pozytywni są cwaniakami ??
    Zawodowo mam do czynienia z ludźmi zapracowanymi,
    zajętymi bardzo i w nałogu palacza albo alkoholowym.
    Jak się od nich odseparować ?
    Nie odpowiada mi ich filozofia życia.
    Nie chcę by mieli wpływ na moje życie a mają
    czy ja tego chcę czy nie.
    Jak ściągnąć innych ludzi o innym nastawieniu ?

    • elka pisze:

      Krysiu to jak takie małe zębate rybki, co gdy widzą inny obiekt, przylepiają się i podgryzają. Ludzkie światy są podobne do siebie, wzajemnie się łączą i przeplatają są w nich empatia, i chęć pomocy ale i niemoc, niemożność i co najważniejsze zrób za mnie. Uzdrowienia oczekują od Boga, pomocy od innych ludzi, sami nie zrobią kroku nawet, tak jest wygodnie.
      Mają wpływ, bo dajesz im swoją energię, dzięki uwadze jaką ich obdarzasz. Wysłuchać i mówić swoje zdanie z mocą i siłą, jeśli sami nie zrobią kroku w kierunku wyzwolenia siebie z okowów bezradności to nikt za nich tego nie zrobi i nic nie osiągną. Wiem co mówię, miałam (nie)przyjemność spotkania z takim człowiekiem. Mówiłam co myślę, waląc prawdę prosto w oczy, strasznie się zdenerwował, popsułam układankę, spojrzał z prawdziwą furią ale zdrowy był pod nią, chciał osiągnąć ręcinę z powodu psychicznej choroby i ją osiągnął, przy okazji niszcząc swoje życie i życie żony, która się tak przejmowała że zmarła na zawał serca.
      A co Ty masz zrobić by siebie ochronić?
      Nie dawaj uwagi ich życiu po wyjściu od nich, ze spotkania z pracy. Ze wszystkich sił, staraj się zmienić tok myślenia, skierować umysł na inne tory. Inaczej ci ludzie ich niechęć do zmian, zniszczą Twoją odporność. Terapeuci psychiatrzy, psychologowie znają sposoby ochrony siebie, jedna z nich jest taka jak opisałam a inna, po pracy umyć dłonie aż do łokci z przekonaniem iż złe emocje spływają wraz z wodą. Otrząsnąć energicznie i …. nie dawać uwagi. :)
      To taki śmieszny sposób bardziej dla umysłu który w rytuały wierzy silnie.
      Zmieniając siebie, zmieniamy innych, świat wokół nas ale dzieje się to powoli bardzo i nie widać jakiś fajerwerków, ale się dzieje choć niezauważalnie.
      I jeszcze jedno nic za nikogo nie zrobimy a pełni niechęci do zmian, mogą nas zniszczyć. Brońmy się czym możemy, stwórzmy dla siebie swój własny rytuał ochrony, umysł kocha rytuały, lubi teatr i kino z chęcią będzie w tym uczestniczyć a następnie uwierzy. A ludzi o innym nastawieniu masz w necie czytaj rozmawiaj z nimi nie wchodź tam gdzie jojczenie i bezradność.
      To tylko moje zdanie. ♥

  7. abigail pisze:

    Bardzo to interesujące :)… Książka wydaje się być ze wszech miar godna przeczytania…

  8. loona pisze:

    Niesamowita historia! Mam tak wielką ochotę przeczytać tą ksiażkę, a waściwie wszystkie części! Dziękuję za linka do wydawnictwa – skorzystam :)

    Myślę jeszcze o tym co napisałaś o sile umysłu. Tak, i ja uważam, że jest ona ogromna i ma rzeczywisty wpływ na nasze życie, na jakość życia. Niestety najczęściej i najszybciej „rosną” w nas negatywne uczucia, i te też bardzo staramy się pielęgnować. Tak, wiem, ze robimy to nieświadomie, nie mając pojęcia, że podtrzymując przy życiu, agresję, nienawiść, brak sympatii do siebie i do innych ludzi, i wiele, wiele innych …

    Czy uda się nam zrozumieć tą zależność i zacząć działać na swoją rzecz a nie przeciwko? Nie wiem… Najważniejsze to rozpocząć od siebie :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>