Blogerki piszą książki, które warto przeczytać, namawiam, naprawdę warto! :)

Blogowy świat jest niesamowicie różnorodny. Tyle w nim różnych odcieni dobra, ciepła, radości i zwykłej ludzkiej życzliwości że warto zagłębiać się w niego.
Ludzie przekazują poprzez słowa na blogach  swoje pasje: robótki ręczne, szycie, fotografia by wymienić tylko kilka z nich, nawołują do czytania książek a jeszcze inni opowiadają o życiu wśród zwierząt, jak ich to zmieniło, jak bardzo wzbogaciło życie codzienne.
Nawołują do otwierania serc, do uczenia się empatii, tworzą możliwości pomagania, tylko z potrzeby serca, nie dla żadnych korzyści. Są także blogi imigrantek opowiadające o życiu tam i dzieląc się z innymi swoimi przemyśleniami.
Blogowy świat jest barwny i uczy, otwiera oczy, zrzuca z nich klapki egoizmu.

Do tej pory mam trzy książki blogerek i każdą odkrywam inaczej. Pierwszą którą kupiłam opisałam na blogu TUTAJ:  bardzo zachęcam do jej przeczytania. Blog Eli Sidi też warto poczytać jest on POD tym adresem.
Druga książka to zbiór wierszy poetki piszącej blog: TU nie tylko poezje ale poruszającej wiele ciekawych tematów.
A niezwykły projekt zbiorek wierszy przenikanie wiem,  to dla mnie rarytas wielki, po prostu niezwykły.

A zabiore 2

http://www.gandalf.com.pl/b/zabiore-cie-jesienia-do-brukseli/

Książkę o której teraz chcę opowiedzieć i  zachęcić do przeczytania a którą dopiero co skończyłam czytać, to „Zabiorę Cię Jesienią Do Brukseli.” Agnieszki Korzeniowskiej. Wędrowałam z kartki na kartkę wraz z autorką uliczkami Brukseli, zaglądałam do muzeum, zjadałam cichutko przycupnąwszy niezauważalnie obok, przepyszne  smakołyki piekarni, lub  ciastkarni, popijając kawę i patrząc z zachwytem na ulice i ludzi, spacerowałam po parkach, przysiadając na ławeczkach, gdzie ludzie zwierzali się Agnieszce ze swoich losów. Patrzyłam na jej przyjaciół i z radością słuchałam jak opowiada o nich swoim ciepłym serdecznym słowem.
Młoda kobieta z Podlasia, która ma dwie ojczyzny sercem umiłowane, latem przyjeżdża do wsi podlaskiej, by nacieszyć się tym co kocha i wraca do swojej drugiej ojczyzny Belgii, gdzie ma swoje ulubione miejsca i wydeptane ścieżki.

Zachęcam was bardzo do tej książki, by nie być gołosłownym oto kilka urywków, pierwszy z rozdziału „Wielokulturowość” a drugi który mnie bardzo wzruszył poniżej.

„Gdy przyjechałam do Belgii, nasz syn miał dziewięć lat. I nie znał ani jednego słowa w języku francuskim. Poszedł do jednej z niezłych szkół w dzielnicy gdzie zamieszkaliśmy.(..)
W czternastoosobowej klasie było tylko … trzynaście różnych narodowości. Równocześnie z normalnym programem, dzieci realizowały intensywny kurs języka francuskiego. I nie jest to  jakiś pojedynczy przypadek – taka szkoła. To raczej norma w Belgii. (..) dostają się na dobre studia a jak trzeba to zostają na drugi rok, co bynajmniej nie jest wstydem i dopustem bożym. Dyrekcja decyduje się na ten krok, nawet w przypadku bardzo zdolnych dzieci, gdy uważa że nie są dostatecznie dojrzałe, czy autonomiczne, aby stawić czoła trudniejszym zadaniom w wyższej klasie. (..)
Najlepszym kolega mojego syna jest Mongoł, stąd znajomość mongolskiej kultury, zwyczajów a nawet historii. (..) Kiedyś uczył się z nim chłopak, który był wnuczkiem afrykańskiego króla (…). Moją kierowniczką w pracy była córka senegalskiego szamana i króla wioski. (..)”

A teraz opowieść o miłości do zwierząt na polskim Podlasiu, bardzo mnie wzruszyła ta opowieść o spotkaniu dwóch „kobiet” człowieka i psiej matki:

Kajtek: „Połamane żebra i przetrącone łapy raz na zawsze przekonały go że człowiek to niestabilne emocjonalne zwierzę, co dziś rzuca chlebem, jutro kamieniem.
Moja zasada wobec ludzi i zwierząt – przyjaźń nie na siłę.
Widząc jednak jak jest chudy, wystawiałam miskę pełną smakowitego jedzenia i wołałam jego imię. Przybiegał od razu. Zapadłe boki i wystające kości świadczyły że raczej mu się z dobrobytu nie przelewa. Tym bardziej zaskakujące było jego dziwne zachowanie. Trącał jedzenie nosem, udawał że je, jakby nie chcąc zrobić mi przykrości  a jednocześnie rozglądał się niecierpliwie dookoła. Najwyraźniej grał na zwłokę. (…) i dyskretnie  z kuchennego okna spoglądałam na podwórko. Na krótkie szczeknięcie Kajtka, pojawiła się Ona. Sunęła bezszelestnie, kocimi miękkimi ruchami, obserwując bacznie otoczenie.
To „coś” było smukłym wychudzonym stworzeniem z bardzo długim tułowiem i ogonem. Głowa zdecydowanie lisia (..) Długie nabrzmiałe piersi dobitnie świadczyły że to karmiąca matka. (…)”

Oswajanie zaowocowało:
„Tak udało mi się zdobyć jej zaufanie na dystans dwóch metrów,  nie więcej. To ona ustalała granice zaufania a ja z pokorą je akceptowałam. Zwierzę co chwila odrywało głowę od miski i długo przenikliwie na mnie patrzyło. W księżycowym blasku, przeszywało mnie spojrzenie czujnych żółtych  oczu a moje ciało przenikał dreszcz. Rodziła się między nami delikatna jak jedwab nić porozumienia. Doszło do tego że nie uciekała po zaspokojeniu głodu, ale kładła się naprzeciw mnie i leżała, patrząc na mnie a ja na nią. Tak trwałyśmy w milczącym bezruchu godzinę a nawet dwie. Aż ją przywołały skomlące szczenięta a mnie (niekoniecznie skomleniem) mąż. (..) Ale ja uwielbiałam te nasze spotkania! Mogłabym tak trwać do rana. Jakbym przenosiła się w inny wymiar rzeczywistości.” (..)

Dodam od siebie, też tak lubię patrzeć w oczy naszego kotka długo i wcale nie uciekam do prac nie cierpiących zwłoki,  mam dziwne wrażenie nawiązywania więzi i …wzajemnego  zrozumienia.

Po dłuższym czasie gdy lisio psia matka, poszła do lasu na polowanie, Agnieszka zakradła się do stodoły by zobaczyć jak się mają szczeniaki. Zachwycona patrzyła na baraszkujące maluchy i zapomniała o bożym świecie.

„Było za późno. Drogę zagradzała mi suka. Bojowa postawa, schylony w moją stronę łeb, skoncentrowane spojrzenie i obnażone kły oraz złowrogi pomruk, nie zdradzały przyjaznych zamiarów. Serce podeszło mi do gardła a ciało odmówiło posłuszeństw. (..) Niepokój o dzieci był jednak silniejszy (..) Suka szybko sprawdziła że z dziećmi wszystko w porządku i ponownie wybiegła ze stodoły w moją stronę.
Nie zapomnę jej wzroku. Do dziś widzę go w snach. Jej spojrzenie było niezwykle sugestywne i wyrażało zdumienie, niedowierzanie i … wdzięczność. Żółto-brązowe oczy wpatrywały się we mnie z mieszaniną ulgi i matczynej troski o potomstwo. Zdawały się szukać motywów mego zachowania i odpowiedzi na jedno pytanie: dlaczego to dla mnie robisz?”

Czy zainteresowałam was książką Agnieszki? Wybór cytatów jest subiektywny bo właściwie to z każdego rozdziału, mogłabym przepisać wiele smaczków. Ale zajrzyjcie na blog Agnieszki TUTAJ: i poczytajcie, wielkiej wrażliwości to kobieta i świetny przewodnik po Brukseli, mieście które pokochała.

Dziś i w niedzielę Agnieszka jest  w Warszawie, promuje swoją książkę. Była także w Ciechanowcu i przyjedzie do waszego miasta jeśli ją zaprosicie. :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Książki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

14 odpowiedzi na „Blogerki piszą książki, które warto przeczytać, namawiam, naprawdę warto! :)

  1. Olga Jawor pisze:

    Ciekawie napisałaś o ksiązce Agnieszki i dałaś bardzo zachęcające do lektury fragmenty jej ksiązki. Na pewno warto przeczytać. Blogowy świat rodzi tyle cudów!
    Dobrej nocy Elusiu!:-))

  2. Gosia pisze:

    Czytam bloga Agnieszki, dziewczyna pięknie pisze> Można się wiele dowiedzieć o Belgii okiem emigrantki. Ksiązki jej bardzo gratuluję.
    Książeczka Abi leży u mnie na honorowym miejscu. :)

  3. abigail pisze:

    Bardzo dziękuję, że i o mnie tu jest :D… Książka Agnieszki Korzeniowskiej bardzo ciekawie się zapowiada… :). Poszukam :D.

  4. Hana pisze:

    Lecę poczytać. Lepszej rekomendacji nie potrzebuję!

  5. kalipso pisze:

    Wspaniała rekomendacja! Poszukam tej książki:)))

  6. Ako pisze:

    Właśnie wróciłam z Polski z weekendowych spotkań autorskich, zaglądam na szybko do poczty, a tu… nastepna niespodzianka, dzięki Elu!!!!!!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>