Bogini śni w roślnach. WROTYCZ.

Kolejny wpis o roślinach z serii: „Bóg śpi w skale, śni w roślinach…”. A uśmiałam się z ogromu głupoty ludzkiej która JEST bez granic. No bo zobaczcie sami:

„Specjaliści fito-chemicy weryfikując skład chemiczny Tanacetum szybko dochodzą do wniosku, że sporo składników wrotyczu jest stosowanych w lecznictwie w formie nowoczesnych preparatów, przy czym wiele z nich jest uzyskiwanych z egzotycznych roślin, przez co leki te są bardzo drogie”.

A wrotycz

Wrotycz pospolity.. Wikipedia

Przecież koń by uśmiał, albo  zakrztusił ze śmiechu. :)

Postanowiłam ściągnąć żywcem, oczywiście daję adres tej cudnej strony O TU!
Podkreślę co istotne według mnie.

„Preparaty wrotyczowe pobudzają akcje serca, zwiększają siłę skurczu mięśnia sercowego, pobudzają oddychanie, wzmagają wydzielanie hormonów. Regulują miesiączkowanie. Zwiększają ukrwienie narządów płciowych i nasilają odczuwanie wrażeń seksualnych. Przedłużają efekt doznań płciowych. Znoszą  bóle głowy, bóle miesiączkowe, kolki. Stosowane doustnie i na skórę działają hamująco na procesy autoagresji immunologicznej, dzięki czemu mogą być z powodzeniem stosowane w fitoterapii chorób autoimmunologicznych typu łuszczyca, reumatyzm, toczeń”.

No i dalej dalej moi drodzy też jest fajnie: :)
„Od dawna wiadomo, że wrotycz zwiększa odporność organizmu na zakażenia (…)
O i jeszcze:
„Wrotycz niszczy większość pierwotniaków, obleńców, płazińców, owadów i roztoczy pasożytniczych. Wyniki moich badań potwierdzają, że wyciągi z wrotyczu niszczą szybko i skutecznie nużeńca (demodex), świerzba, kleszcza, swędzika i in.  Od dawna ocet wrotyczowy jest stosowany do zwalczania wszawicy. Wrotycz działa przeciwgorączkowo”.
HA! Bo najważniejsze teraz, ktoś na sobie poeksperymentował:
„Nie zaoferowałem objawów zatrucia przy przyjmowaniu dawki 200-220 ml naparu i odwaru 4 razy dziennie (3 łyżki suszonego ziela na 2 szklanki wrzącej wody)”.

Dużymi literami napisał zaś słowa:
Wrotycz jest alternatywą dla sterydowych i niesterydowych leków przeciwzapalnych.”(…)

A na zakończenie to co dla mnie jest ciekawe najbardziej:
„Tujon zawarty we wrotyczu i bylicach posiada strukturę zbliżoną do kanabinoli zawartych w konopiach, jednak dawki wodnych i alkoholowych wyciągów wrotyczowych stosowane w ziołolecznictwie nie mają narkotycznego wpływu. Istnieją doniesienia, ze tujon przyłącza się do tych samych receptorów w układzie nerwowym co kanabinole”.

Te słowa są dla mnie najważniejsze. Świat, taki jak ja go pojmuję usiłuję zrozumieć i rozszerzyć swoją wiedzę także intuicyjną, jawi mi się właśnie trochę jak gra komputerowa bardzo nowoczesna. (RPG proszę państwa uwielbiam ja. :).) Temat zapewne rozwinę kiedyś :) :) A więc, Bogini – Matka Ziemia śni w roślinach sen, – jak pomóc  graczom-gościom, zaproszonym do Gry. Śniąc we Wrotyczu, który ma zadanie bardzo ważne i jest gotowy zawsze do pomocy, bogini do systemu nerwowego graczy, dodaje środki chroniące cały organizm,  pytanie czy my chcemy tej pomocy?

Popełnione wcześniejsze wpisy dla baaardzo zainteresowanych. :)
http://elkiblog.pl/index.php/bogini-sni-w-roslinach-babka-wladczyni-drogi/
I jeszcze chwilę wcześniej:
http://elkiblog.pl/index.php/pole-informacji-sen-planety/
No i przecież jeszcze wcześniej też coś skrobnęłam. :)
http://elkiblog.pl/index.php/bog-spi-w-skale/
no i jest co czytać przez cały dzień co najmniej. :) :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Zdrowie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

53 odpowiedzi na „Bogini śni w roślnach. WROTYCZ.

  1. Jasna8 pisze:

    Dziękuję za informacje …
    Kto by pomyślał ??
    Cudowne ziele…
    Jakimi my jesteśmy ignorantami to strach …

  2. Olga Jawor pisze:

    Jadąc dzisiaj drogą wśród pól zaobserwowałam, ze wrotycz zaczyna własnie kwitnąc. Pełno tu go w moich stronach czasem aż do końca października! Ciekawe informacje o nim podajesz Elu. Będę musiała w tym roku nazbierać go więcej niż w zeszłym (i co wazniejsze stosować a nie wykorzystywac w większosci do robienia suchych bukietów – jak czyniłam do tej pory!:-)
    Pozdrawiam Cię ciepło!:-))

    • elka pisze:

      Olgo a jak suszysz kwiaty że zachowują one swój kolor?

      • Olga Jawor pisze:

        Suszę je w stanie w pęczkach, rozwieszajac je na gorącym przeważnie strychu. W ten sposób schną w try miga i to na pewno sprzyja zachowaniu zapachu i koloru. Wszystkie zioła susze zreszta na strychu, tyle, ze wiekszosc z nich układam na płachtach.

  3. anabell pisze:

    Wrotycz, jako ziele, w Polsce nie jest dopuszczony do obrotu „spożywczego”, gdyż jest uważany za trujący. Przeczytałaś do końca ten artykuł pana profesora? Wrotycz może i leczy ale też z całą pewnością szkodzi, choćby z tego powodu, że łatwo go jednak przedawkować i może uzależniać. W Polsce wrotycz jest wykorzystywany jedynie jako naturalny środek do odstraszania moli i innych insektów.
    Poza tym każde ziele, z którego produkuje się lek, musi pochodzić ze specjalnej hodowli, która jest pod kontrolą. Nie robi się leków z byle gdzie zebranych ziół, z uwagi na naprawdę spore zanieczyszczenia ziemi i powietrza. Zbierając gdzieś w terenie zioła nie masz żadnej pewności czy ziemia na której rosną ma odpowiednie składniki, czy nie została czymś zanieczyszczona i czy te zioła naprawdę mają właściwy skład. Co do zdziwienia, że pewnych leków o działaniu podobnych do wrotycza nie produkuje się właśnie z niego a z importowanych surowców – no właśnie dlatego, że te importowane surowce mają gwarancję jakości.
    Miłego, ;)

    • elka pisze:

      Chyba powtórzę za panem profesorem. Zauważ więc co pan profesor napisał:
      „Nie zaobserwowałem objawów zatrucia przy przyjmowaniu dawki 200-220 ml naparu i odwaru 4 razy dziennie (3 łyżki suszonego ziela na 2 szklanki wrzącej wody).” To duża dawka wrotyczu.
      Poza tym zauważ że napisał także:
      „Tujon zawarty we wrotyczu i bylicach posiada strukturę zbliżoną do kanabinoli zawartych w konopiach, jednak dawki wodnych i alkoholowych wyciągów wrotyczowych stosowane w ziołolecznictwie nie mają narkotycznego wpływu.”
      Wiec jak mogą uzależniać, skoro nie mają narkotycznego wpływu? Pisze pan profesor o wodnym wyciągu także.

      Poza tym rozumiem Twoje obiekcje i przekonania że ziemia nasza zatruta jest, że są specjalne miejsca na świecie gdzie zioła się hoduje i one są pod specjalną ochroną i na pewno bezpieczne i z nich robi się leki. Że importowane surowce mają gwarancję jakości? Wcale nie jestem przekonana że konopia siewna, albo inaczej włóknista z Rumunii, jest lepsza niż nasza Polska, dziko rosnąca na Pomorzu konopia, informuję że Mickiewicz w Panu Tadeuszu w Ogrodach opiewał konopie.
      Zanieczyszczenia gleby są w pobliżu autostrad, w pobliżu fabryk, także w pobliżu niektórych wiejskich gospodarstw, gdzie ziemia jest użyźniana szambem. Ale są w naszym pięknym kraju pola i łąki i lasy i to całkiem niedaleko od miast, wolne od tego rodzaju zanieczyszczeń i rośnie tam wrotycz o takich samych składnikach jakie opisywał pan profesor. Wystarczy wyjść ze swojego domu na wsi, lub pojechać w pobliże lasów i na łąkach, zebrać kwiaty Wrotycza, ususzyć tak jak radzi pan profesor i pić napar dla zdrowia. Tak jak on pił. Nie hoduje się wrotyczu na żadnej plantacji, pan profesor zbierał dziko rosnący wrotycz i tak suszył:
      „Suszenie: Z uwagi na to że koszyczki kwiatowe wewnątrz trudno wysychają , a zbyt długo suszone ciemnieją najlepiej suszyć w temperaturze podwyższonej. Surowce trzeba wysuszyć w ciemnym miejscu, gdzie temperatura nie przekracza 35 stopni C. najlepiej w lekko ogrzanym piekarniku lub przed nim, aby zabieg ten nie trwał zbyt długo. Wyższa temperatura suszenia może zubożyć susz o składniki lotne (olejki eteryczne).”
      Profesora Henryka Różańskiego cenię i bardzo podziwiam.
      Ciepło pozdrawiam. :)

      • Olga Jawor pisze:

        Albo suszyć zioła na strychu (jesli sie go ma). Tak własnie robiły nasze prababki i wszystko było dobrze.

      • anabell pisze:

        Ale właśnie u niego wyczytałam, że jednak wrotycz może uzależnić.
        To, że panu profesorowi nie zaszkodziło nie jest żadną dla mnie rekomendacją.Mam dziwne wrażenie,że pan profesor nie jest farmakologiem.
        Rumianek tak ogólnie biorąc też jeszcze nikomu podobno nie zaszkodził, nie mniej są osoby, których dolegliwości tylko się po nim pogorszyły.
        Leczeniem ziołami może się zajmować tylko bardzo doświadczony w tej specjalności człowiek, który oprócz zielarstwa ma opanowaną bardzo dobrze medycynę konwencjonalną.
        Miłego, ;)

        • elka pisze:

          Widać więc że profesor ma rozdwojenie jaźni, w jednym miejscu pisze nie uzależnia, w tym samym artykule pisze uzależnia. Co prawda ja nie znalazłam. :)
          Profesor Różański:
          … doktor nauk biologicznych z zakresu medycyny.
          Autor ok. 50 prac naukowych z zakresu biologii, historii medycyny i farmacji, toksykologii, farmakologii, medycyny środowiskowej i pracy oraz fitochemii.
          Wieloletni stypendysta szwajcarskiej Fundacji Büchnera; (..)
          Autor wielu receptur i rozwiązań technologicznych preparatów dla przemysłu kosmetycznego i farmaceutycznego. Autor wdrożonych projektów fitomelioracji i bioremediacji gleb oraz zbiorników i cieków wodnych.
          Zainteresowania zawodowe: chemotaksonomia, fitotoksykologia, ekotoksykologia, medycyna środowiskowa, fitochemia, fitofarmakologia, patologia, historia i filozofia nauk medycznych oraz biologicznych.

          Czy doświadczony to człowiek by mógł leczyć ziołami?
          http://luskiewnik.strefa.pl/luskiewnik/p6.htm
          okropny kolor strony straszny!!!!

          • anna pisze:

            Dziewczyny, ogarnijcie się…. profesor pisze, że NALEWKA wrotyczowa może spowodować uzależnienie”. Podobnie jak KAŻDA nalewka, bo to wyciąg alkoholowy….

          • elka pisze:

            Anno:
            „Tujon zawarty we wrotyczu i bylicach posiada strukturę zbliżoną do kanabinoli zawartych w konopiach, jednak dawki wodnych i alkoholowych wyciągów wrotyczowych stosowane w ziołolecznictwie nie mają narkotycznego wpływu.”
            Wiec jak mogą uzależniać, skoro nie mają narkotycznego wpływu?
            Każdy nadmiar zaś zawsze jest zły. Gdy ktoś w nadmiarze nalewki sobie popija uzależni się od alkoholu na pewno. Wrotyczowej nalewki nie należy pić litrami. Wystarczy parę kropel, chyba że uważasz iż owe parę kropel jak raz raz dwa, uzależni i ludzie staną się alkoholikami.

    • Beata pisze:

      ja tylko się „czepnę” tego, że uprawy kontrolowane są zdrowsze niż zioła zbierane po rowach… oczywiście te przy autostradzie i innych drogach nie polecane, ale uprawy „kontrolowane” bardzo często rosną w takich miejscach. Poza tym przepisy unijne wymagają stosowania odpowiednich preparatów przy przeciw szkodnikom, grzybom itd czy nawozów – czytaj totalna chemia – i nie ma się co łudzić, że kontrolowane są zdrowsze. Poza tym do krajów biedniejszych typu Rumunia wysyłany jest największy syf chemiczny, który już nikt nie chce stosować, a rolnicy używają bez zastanowienia. A uprawy ekologiczne??? ilu z nas ma znajomych, którzy pracowali na takich farmach i nocą osobiście rozsiewali paskudztwo??? ja znam…

      • elka pisze:

        Niestety nic o tym nie wiem, mam rolnika od którego na zimę kupujemy ziemniaki i wiem że nie stosuje chemii. Wolę zbierane u mnie na działce zioła, warzywa. :) Wiem że dużo ludzi ma działki ale tych co znam, nikt nie ma ziół, zioła są niezdrowe i pan doktor mi zabronił. :(
        Zioła można mieć na balkonie w skrzyneczkach zamiast pelargonii.
        Szałwia pięknie kwitnie a słowo to znaczy Zdrowie. Ech co tam mówić za dużo. Mnie cieszy trochę młodych co zioła maja na działkach ale to są świadome osoby. Dziękuję za ważny głos w dyskusji. Pozdrawiam ciepło.

    • A właśnie że jest w obrocie spożywczym. Kupiłam sobie w sklepie bdb ,a jest i w ekoherba i z zielonymzakątku …no i popijam.

  4. ewa z mazur pisze:

    no i proszę: spór gotowy:) ja uważam, z koncerny farmaceutyczne zawsze znajdą coś „przeciw”. w końcu z czegoś muszą utrzymywać armię ludzi i dorabiać się majątku.
    upalnie pozdrawiam:)

    • Olga Jawor pisze:

      Też tak uważam Ewo! Ziół na naszych łakach pod dostatkiem. Trzeba tylko gromadzic wiedzę o nich by nie zaszkodzic sobie potem a pomóc. A koncerny to żarłoczne, chciwe harpie. Trzeba robic wszystko, by sie od nich choć troche uniezależnić!

  5. Antoni Relski pisze:

    I jak zwykle wypada powiedzieć – cudze chwalicie swego nie znacie…
    Pozdrawiam

  6. Lidia pisze:

    Koncerny robią, co mogą, żebyśmy zbyt zdrowi nie byli i wątpili w leczenie naturalne, niestety. Niestety …..

  7. elka pisze:

    Zgadzam się z wami w całej rozciągłości. Dbajmy sami o własne zdrowie. Koncerny dają sobie radę spokojnie. Tak jak napisałaś Lidko, zwątpienie zasiane i już człowiek staje się niewolnikiem systemu. Antoni – dokładnie tak, cały czas miałam to na końcu języka. Olgo – dziś mamy potężną broń przeciw koncernom internet, kiedyś tylko książki, więc korzystajmy z cudzej wiedzy i doświadczeń. Ewuniu – armia ludzi nieuczciwie się dorabiająca niech sama się leczy tym co proponuje.
    Ciepło upalnie wręcz was pozdrawiam. :)

  8. abigail pisze:

    A nie wiedziałam, że to żółte, którego pełno to wrotycz :)… Ciekawa roślinka.

  9. Zbyszek pisze:

    Znam łąkę, która w całości żółci się od tego ziela. Teraz znam już nazwę. Pozdrawiam :)

  10. Ako pisze:

    ty chyba wszystko wiesz o różnych leczniczych roślinkach…

  11. olo pisze:

    Od dwóch lat korzystam z dobrodziejstw Wrotyczu. Wpierw wyczytałem że pomaga na komary – i faktycznie od tego czasu na tarasie nie mam komarów – wymieniam pęczki ziół co 2 – 3 tygodnie. Potem aby wspomóc leki na wrzody żołądka ( bo tradycyjna farmaceutyka się nie sprawdzała ) 3 miesiące regularnie piłem napar z suszu 2 x dziennie ( kwiaty i liście ). Dziś piję sporadycznie – kilka razy w tygodniu. Po ostatniej gastroskopii usłyszałem : ma pan żołądek i dwunastnicę jak noworodek – bez śladów wrzodów – dodam że męczyły mnie ok 25 lat.
    Kilka lat temu stwierdzono u mnie przewlekłe zapalenie trzustki. Dziś gdy robię wyniki Pani doktor dziwi się że wszystko jest ok. Od kiedy piję napar z wrotyczu ustały problemy z jelitami – co rano spokojnie zaczynam dzień.
    Dodam że moja partnerka też nie narzeka. Co wieczór miło się tulimy.
    Mam 45 lat, od dwóch lat nie biorę ŻADNYCH leków ( wcześniej dziennie brałem ok garści , 10 – 20 szt w tym kreon – łącznie kilkaset złotych miesięcznie ).
    Dziś idę na łąkę za domem, zbieram wrotycz, suszę w ciemnym kącie pod sufitem ( nie dłużej niż 2-3 dni ) , skruszony zamykam w szczelnym słoiku i jestem niezależny od sępów finansowych zwanych farmaceutami.
    Powoli zapominam jak nazywa się moja Pani doktor rodzinna.
    Poprawił mi się sen, nalewek alkoholowych nie piję ( abstynent – trzeźwieję od 6 lat ) więc uzależnienie w tym wypadku mi nie grozi – uzależnić się można od alkoholu w nalewkach a nie od naparu, nie miewam grypy, przeziębienia, kataru, mam dobrze ukrwiony organizm – ciepło mi.
    Jeśli powiem że wrotycz to największe cudo świata to skłamię, są ważniejsze rzeczy ale bardzo komfortowo mi się z nim żyje.
    Zaakceptowałem , że jest to po prostu delikatna trucizna która zabija we mnie wszystko co obce dla organizmu a mniejsze od niego :
    – wirusy,
    – bakterie,
    – pasożyty,
    – grzyby,
    – komórki nowotworowe,
    – w przypadku kobiet – płód,
    – a dzięki lepszemu ukrwieniu narządów wewnętrznych – niechcący oczyszcza mnie ze złogów i zbędnych pozostałości przemiany materii.
    Na sto procent nie jestem lubiany w aptekach ani w gabinetach lekarskich.
    Zaraziłem ” wrotyczem ” dość duże grono znajomych.
    Niestety każdy kij ma dwa końce :) dzięki prezentom dla przyjaciół mój zapas ziół na zimę już się kończy a te oferowane na internecie ( sprawdziłem ) to susz w kolorze szarym, pozbawiony prawie zupełnie olejku eterycznego – lekko gorzki.
    Gdyby ktoś miał na zbyciu ciut suszu dobrze przygotowanego ( mój ma kolor zielony i kwiaty są żółte ) to bardzo bym był wdzięczny.
    kontakt – olo.urban1@op.pl
    pozdrawiam serdecznie – olo
    p.s. nie bójcie się opinii że to co sprowadzane z zagranicy jest zdrowsze i lepsze a nasze jest zatrute.To żart lub kłamstwo – zależy od świadomości mówiącego. Ziemia na plantacjach jest użytkowana ekstensywnie, nastawiona na maksymalny plon , bez szkodników, bez chorób roślin, dobrze zaopatrzona w nawozy. Jak to osiągnąć ? Opryski, opryski, opryski i jeszcze raz opryski. Czym ? wszelką chemią- pestycydy itp, itd.
    U nas wrotycz rośnie na nieużytkach, słabych łąkach – tam nikt nic nie pryska ani nie nawozi.
    Radzę poczytać lub na tv przyrodniczych zobaczyć jak zniszczona – zabita – zatruta na setki lat jest ziemia ” daleko ” od nas.
    Sam jestem rolnikiem. Prowadzę Gospodarstwo Ekologiczne.
    W Polsce stosuje się naprawdę mało ciężkich i trujących na wiele lat substancji chemicznych.
    pozdro – olo

  12. elka pisze:

    Bardzo dziękuję za tak piękny komentarz chcę zrobić z niego podstawę do nowego posta, mogę wykorzystać to co napisałeś? Bo to o czym napisałeś jest bardzo ważne. Wrotycz piję, ale nie co dzień mam go niewiele trochę sama ususzyłam trochę, dostałam od serdecznej kobiety z dalekiej polski. Zapytam czy ma trochę wrotyczu by się nim podzielić. Ciepło pozdrawiam.

    • Olga Jawor pisze:

      Sami tez staliśmy się fanami wrotyczu (zwłąszcza mąż). Nie mam go wiec już, niestety, tak wiele. Ale ponieważ w moich okolicach latem i jesienią jest go pod dostatkiem, to w przyszłym roku nasuszę więcej i się podzielę obfciej!Dziękuję za ciekawe informacje Tobie Elu i panu Olo!:-))

  13. Basia pisze:

    A jak wykorzystać nalewkę wrotyczową, zeby się nie uzależnić -:) Mam tego ok litra i nie umiem wykorzystać bo zrobiłam ją na kleszcze , kiedy idę do lasu, ale że tego lata rzadko bywałam więc… zostało i czeka na wykorzystanie, proszę o radę bardziej doświadczonych

    • elka pisze:

      Od alkoholu? Żeby się nie uzależnić? Nie pić za często, ale jeśli alkohol nie szkodzi po parę kropel w ciągu tygodnia na pewno nie uzależni i dzięki za przypomnienie że przecież nie tylko z piołunu, można zrobić nalewkę. :)
      Nalewka zaś stać może lata całe.
      I co pomaga natarcie siebie nalewką z wrotycza przeciw kleszczom?

  14. wanda pisze:

    Ja wrotycz stosuje do podlewania na działce na opuchlaka,jest bardzo skuteczny.Wrotycz działa na układ krążenia u robali ,to może na ludzi też działa niekorzystnie.

  15. Sylwia-dziki czlowiek,człowiek z lasu pisze:

    witajcie:) właśnie zalałam wrotycz octem-z tym,że jabłkowym a nie spirytusowy,uznałam,że też powinno być dobrze…uwielbiam zioła a Ci którzy wątpią w ich moc-no cóż, nie wróżę im długiego zdrowego życia…pozdrawiam serdecznie wszystkich po tej zielonej stronie ;*

    • elka pisze:

      Pan doktor zabronił :) Też uwielbiam zioła teraz dodaję do wszystkiego do obiadów do zup uwielbiam ich zapach i smak. Serdecznie pozdrawiam Sylwio. :)

      • Sylwia-dziki czlowiek,człowiek z lasu pisze:

        w sensie pan doktor zabronił zalewać octem jabłkowym?

        • Sylwia-dziki czlowiek,człowiek z lasu pisze:

          w mordę i nożem,już sie zestresowałam tym octem…

          • elka pisze:

            Nie!! To słowa pewnej starszej pani na moją propozycję picia ziółek. :)) To ciekawy pomysł zalania wrotyczu octem jabłkowym zaczęłam nad tym myśleć, to świetne według mnie połączenie. Ocet z wodą odkwasza, więc ocet z wrotyczem da większy efekt. Naprawdę to bardzo dobry pomysł.

  16. Sylwia-dziki czlowiek,człowiek z lasu pisze:

    uff;) no ja ocet jabłkowy to pije i cała sie nim smaruje i włosy płuczę a zwykłym sprzątam cały dom.do tej pory stosowałam ten z rossmana,ale teraz nastawiłam swój i czekam.
    z wrotyczem pierwszy raz experymentuje i dla tego nie miałam pewności czy dobrze będzie-ale przewiskałam internet i znalazłam takie przepisy ;) ja też cusuje z ziołami,jem nawet huby(są pyszne,szczególnie żagiew łuskowata i młody żółciak siarkowy) i ogólnie wszystko przerabiam takiego mam bzika :D

  17. Lampart pisze:

    Przeczytałem szukając info o wrotyczu. Tylko chyba nie rozumiem tego tutaj blogowego konwenansu: Z czego się dokładnie uśmiałaś? Że wrotycz odrobaczywia organizm czy że działa na serce czy że zioła ogólnie to śmiech i lipa. Kompletnie nie pojąłem przekazu.

    • elka pisze:

      Oj, tam zaraz trzeba rozumieć? Ważne że znalazłeś info o wrotyczu i że się podobało prawda?
      Ale ponieważ mężczyznom trzeba tłumaczyć i nie rozumieją żadnych skrótów myślowych to tłumaczę:
      uśmiałam się z … głupoty ludzkiej bo pomimo iż są badania które wymieniam i podaję link do strony, to jednak krzyczy się że wrotycz to trucizna i zabrania się korzystania z ziół. Fakt zapomniałam to porządnie naświetlić tak więc i trudno było zrozumieć czy jestem za ziołami czy przeciw ziołom, prawda że trudno było zrozumieć? :)

  18. jakiś pisze:

    http://rozanski.li/od-autora/ Poczytaj sobie nieuku i potem się śmiej…. z siebie

    • elka pisze:

      No i uku? Wiem że z czytaniem ze zrozumieniem mają problemy nastolatki, ale widzę że nie tylko. Z komentarza powyżej ciut powyżej!!!! dla uka, skrót od nieuka.

      Ale ponieważ mężczyznom trzeba tłumaczyć i nie rozumieją żadnych skrótów myślowych to tłumaczę:
      uśmiałam się z … głupoty ludzkiej bo pomimo iż są badania, które wymieniam i podaję link do strony, to jednak krzyczy się że wrotycz to trucizna i zabrania się korzystania z ziół. Fakt zapomniałam to porządnie naświetlić tak więc i trudno było zrozumieć czy jestem za ziołami czy przeciw ziołom, prawda że trudno było zrozumieć? :)

  19. Wrotycz znam i stosuję od dawna, ale okresowo, robiąc przerwy, tak jak to powinno się robić w przypadku ziół. Nigdy nie piłam naparów ciurkiem przez 3 miesiące, jak pisze Olo, ale skoro jemu nie szkodzi tak długie stosowanie, to może trzeba spróbować? U mnie to jest zazwyczaj 2 razy dziennie przez 3 tygodnie i potem 3 tygodnie przerwy i tak 3 serie, potem 2-3 miesiące przerwy. Już sama nie wiem, czy dobrze robię.
    Pozdrawiam

    • elka pisze:

      Według mnie dobrze robisz, jeśli podczas picia Wrotyczu czujesz się dobrze. Ja dodaję wrotycz do potraw, dodaje goryczki potrawom a to ważne były cztery smaki a nie jeden słony. Słodki, kwaśny, słony, gorzki, mam trochę ususzonego własnego a gdy się skończy zamówię w Darach Natury. Ciepło pozdrawiam.

  20. ula pisze:

    Witam,
    Od lat kilku jestem zainteresowana ziołami, odrobaczaniem organizmu itd, Zaczęło sie od Marka Tombaka, przypadkowo przeczytałam jego książki, potem była Siemionowa!! prekursorka w oczyszczaniu organizmu!! Wszędzie pojawia sie WROTYCZ , ale nigdzie nie da sie go kupić!! Teraz jestem pół roku za granica, we wrześniu wracam do polski, zaraz polecę na łąki szukać wrotyczy, mam nadzieje, ze na którejś wsi go znajdę!! Pozdrawiam serdecznie

  21. terka pisze:

    Tez pije wrotycz , dzieki Tobie Elu. ja pije na oskrzela i gardlo, bo teraz to juz non stop choruje. wrotycz pije z korzeniem Omanu . fajnie ze tyle osob pije wrotycz i dzieli sie swoja wiedza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>