Brygadierzy i jamniki. Dykteryjki z przeszłości, dostrzegam powiązania z teraźniejszością. :)

Będąc młodą  pracownicą  tak gdzieś 22-3 albo 4 lata, w D.M. „Telimena” podziwiałam  wysoką mocno okrągłą postać pana Bronka. Stał najczęściej na środku sali rozglądając się bystro sokolim okiem dookoła, mógł tak stać bardzo długo.

Nazbierałam do pojemnika różnych tkanin by na nich rozrysować rozkładkę – na tkaninie  odrysowane szablony na bluzki czy sukienki, czy inne dodatki.
Wybrane tkaniny  zapakowałam do pojemnika, idę do stojącej wyniosłej postaci, zagajam
– panie Bronku to poproszę ten pojemnik na czwarte piętro.
Cisza.
Poszłam sobie, coś tam porysowałam, porobiłam na owym czwartym i z niepokojem dostrzegam brak pojemnika, więc wracam na trzecie.
– panie Bronku ten pojemnik na czwarte poproszę. Cisza.
Idę sobie, ale za chwilę wracam i niecierpliwie mówię:
–  poproszę…  przecież jest pan robotnikiem transportowym.
Rety alem powiedziała, :oops:   wrzask się rozległ na całą okolicę ogromny:
– JAAAA? Ja jestem brygadierem!!!!
Cóż było robić, zaciągnęłam do windy pojemnik zmniejszając trochę jego ciężar i wyciągnęłam z windy ciągnąc po podłodze do stołu na czwartym. :)

Pan Bronek.
Mając mizerny status w firmie – robotnik transportowy, pan Bronek miał świadomość znacznie wyższej swojej pozycji i tę świadomość wszyscy respektowali, od zwykłych pracowników po szefów a nawet dyrektora naczelnego. :)
Prawda że świadomość jest najważniejsza? grunt ją mieć a i status w społeczeństwie wyższy się znajdzie.

Do dziś mam chyba? bo pewna nie jestem, zdjęcie z imienin pana Bronka którego prawie dwumetrowa i na pewno ponad stukilowa postać widniała w samym środku zdjęcia, w wianuszku roześmianych od ucha do ucha bab,  obok niego stoi naczelny dyrektor – pan z ogromną kulturą osobistą, dzięki któremu Dom Mody „Telimena” brylował za komuny na Zachodzie. Dyrektor ma lekki uśmiech i roześmiane oczy. :)

Imieniny pana Bronka
my mizerni pracownicy zebrani przy jednym wspólnym stole przy swoich śniadaniach, pan Bronek obchodzi stół dookoła, wszystkie kobiety całując, te które nadstawiają policzek sobie zapamiętuje. :) Oślizgłego pocałunku zawsze starannie unikałam, nastawiając policzek, więc mnie zapamiętał i jeszcze nie odwdzięczyłam się prezentem za prezent jaki otrzymałam na pierwsze swoje imieniny w firmie.
Wieczorem
pan Heniu mężczyzna z ogromnym poczuciem humoru, ci którzy mieli szczęście blisko niego pracować często pokładali się ze śmiechu, proszony był zawsze na imieniny pana Bronka do jego domu.
Wezwana taksówka czeka, taksówkarz ma szeroko otwarte ze zdumienia oczy a za chwilę i usta się otwierają bo pan Henio biega dookoła pakując kwiaty i prezenty, do środka taryfy, biega wołając:
– jeszcze to panie dyrektorze i tamto panie dyrektorze, tu kwiaty, tam prezenty, nagle „dyrektor” woła:
– „copka gdzie jest moja copka”
Taksówkarz zatrzaskuje wrota opadniętej szczęki. :)

Minęło kilka lat, wracamy z koleżanką do domu zupełnie niedawno zmarł pan Heniu, płacz był wielki bo wszyscy go lubili, i oto nagle w tramwaju kujkam Halinkę w bok, pokazując jej postać łudząco podobną do Henia, wracałby tym tramwajem z pracy jako i my. Patrzymy uważnie i nagle gaśnie światło, tramwaj stoi w ciemności zupełnej. Po jakimś czasie dość dłuższym jedziemy a w pracy dowiaduję się że Halinka widziała ducha pana Henia. No cóż nie wiem, po powrocie prądu postaci już nie widziałam może sobowtór wysiadł a może był to rzeczywiście duch?

Dlaczego skojarzenie z jamnikami?
Bo one mają przerost ambicji nad formą. :) Małe toto a zajadle rzuca się na duże psy szczekając zawzięcie i potrafi ugryźć. Nasz wilczur kilkakrotnie uszczypnięty w łapy przez zajadłego jazgotka, złapał go któregoś razu za kark, kilka razy walnął boczkami jamniczkowymi o ziemię, wyrzucił wprost przed siebie, jamnik zrobił kilka koziołków i nabrał natychmiast szacunku.
Później wystarczyło tylko imię naszego psa by jamnik przypominał sobie gdzie mieszka. :)

A czemu powiązania z teraźniejszością? Oglądam wiadomości i mam skojarzenia, no cóż ja zrobię iż one – te skojarzenia takie a nie inne są? :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „Brygadierzy i jamniki. Dykteryjki z przeszłości, dostrzegam powiązania z teraźniejszością. :)

  1. anabell pisze:

    Uwielbiam jamniki, to psy o silnej osobowości. Żyłam z takim cudem 16,5 roku pod jednym dachem. Wierz mi-był cudowny, mądrutki, uparty, obrażał się okrutnie i gryzł ludzi gdy był u mnie na rękach. A jednocześnie był lekiem na całe zło tego świata. Nie łatwo jest żyć z jamnikiem pod jednym dachem, bo to pies z charakterem.
    Przypomniałaś mi tą „copką” autentyczny obrazek z kasyna oficerskiego, w którym się kiedyś stołowaliśmy, podszywając się za rodzinę jednego z kapitanów.Publika od kapitana w górę, najwyższa szarża jadała w nieco lepszej części sali. I właśnie odszedł od stołu, ocierając rękawem usteczka, pan generał i za moment słychać z szatni jego schrypnięty głos -„znowu mi k…wa copkę świstnęli, a za chwilę następny tekst-
    „a nie, jest”. Potem była cisza i za chwilę znowu- :”ło k..wa, zem cudzo copke wziął”.
    Jakoś tak się dzieje, że zawsze słoma z butów wyjdzie, niezależnie od zajmowanego
    aktualnie stanowiska. I prawidłowo Ci się kojarzy Elu, prawidłowo.
    Serdeczności;)

    • elka pisze:

      A ja kocham wilczury dla mnie to rasa najpiękniejsza i najlepsza, chociaż jak każda rasa piesków ma też wady, nasz wilczur ustępował temu akurat jamnikowi długo, aż radość mieli wszyscy obserwatorzy – szczególnie męscy, „zobacz taki duży a się boi takiego małego, hi hi”. Wilczury mają poczucie siły, nie muszą niczego i nikomu udowadniać i tak do czasu było, aż stracił cierpliwość, raz jeden za silnie ugryziony.

      Jamniki mi się trochę z kotami kojarzą, małe zadziorne i pyskate :). Nasz kotek pyskuje i dużo gada a i pogryźć i podrapać też potrafi jak ostatnio weterynarzy i prawie im zdemolował gabinet, no sporo tam narozrabiał, kaganiec kotu zakładać chciały wetki. :) Mają charaktery bo wiedzą że są kochane bardzo. :)
      Słoma wyłazi z wielu butów, najbardziej smutne jest u tych co im wyłazi, poczucie wyższości, żadną wiedzą ani kulturą nie poparte.
      Ciepło przytulam kochana.

  2. Pantera pisze:

    Mawia sie, ze czlowiek ze wsi wyjdzie, ale wiocha z czlowieka nigdy. A juz zwlaszcza po jednym glebszym, kiedy samokontrola nieco zawodzi.
    Mialam dwa jamniki, wspaniale psy. To ogromna dusza w malenkim cialku. Charakter i przerost ego, ale jak Anabell wspomniala, to tez lek na cale zlo swiata. Nikt tak nie umial sluchac i pocieszac, jak one.
    A w jakim dziale udzielali sie pan Bronek i pan Henio? Jakos nie moge sobie ich skojarzyc.

  3. Gosianka pisze:

    Coś mi to przypomina. Sami tacy teraz na świeczniku, co to uważają, że znaczą więcej niż jest naprawdę. Na dodatek nie są sympatyczni, ale ich czas przeminie.

    • sonic pisze:

      Tylko jak to wytrzymać, jak zdzierżyć, ile trzeba będzie za to zapłacić ???
      Elu, skojarzenia niestety nie bez powodu
      Buziaki ♥♥♥

    • elka pisze:

      Gosiu:
      „Ach kochany Augustynie, wszystko minie, minie, minie”, to z bajki Andersena, zawsze gdy chcę się jakoś pocieszyć, myślę o tym.
      Na razie jest strach, smutek i niepewność co dalej z naszym pięknym krajem.
      Soniczku cierpliwość trzeba w sobie budować starannie i wierzyć w mądrość tego narodu.
      ♥ serdeczności uściski i buziaki ♥

  4. iwand71 pisze:

    Ha ha ha, no to się dzisiaj uśmiałam.
    Fajne te Twoje skojarzenia Elu, lubię takie wspominki.
    P.S. A miodzik z mniszka dzisiaj będzie się gotował :-)

    • elka pisze:

      Dzięki kochana, Twoje poczucie humoru podobne do mojego, mnie też śmieszą te wspominki. :) My mamy kolejny słoik mniszkowego miodu od zeszłego roku otwarty, do wody też pasuje, nie tylko na chlebek z masełkiem. :)

  5. amelia pisze:

    Mieszkając we W-wku miałam dwa kroki do Telimeny, jak ja uwielbiałam ten sklep, ale niestety nie był on na moja kieszeń, młodej wówczas i bez większej gotówki dziewczyny, więc tylko chodziłam po nim i z zapartym tchem ogładałam… no, nieraz jakiś tam drobiazg sobie fundnęłam, a co tam! A raz piękną sukienkę w kolorze turkusowym, O Matko, cóz to była za radość, tego nigdy nie zapomnę, ta sukienka była na wszelkie okazje, a mialam ja bardzo długo. Lubię takie wspomnienia!
    Serdeczności posyłam

    • elka pisze:

      Też miałam sukienkę z Telimeny, niewiele kupowałam bo drogie, ale szalik z jedwabiu mam do dziś, projektantów to mieliśmy super. :)
      Ciepłe uściski Amelio wiosenne wprost. :)

  6. kalipso pisze:

    I ja mam podobne skojarzenia:) Szczególnie teraz.

  7. Olga Jawor pisze:

    Fajne opowieści, Elu! Każdy znał chyba takich panów Bronków i Heniów.Póki budzili usmiech czy pobłażanie było dobrze, ale potrafili też przekraczać niewidzialną granicę dobrego smaku a wtedy juz cuzło sie tylko zażenowanie. O takich,co to mają się za nie wiadomo co a naprawdę są nikim mówiło sie w mojej rodzinie dość brzydko (wybacz, ale przytocze!): „wyżej sra, niz dziurkę ma!”. I to prawda, mamy teraz w Polskiej polityce zalew takich osobników. Czasem trudno zdzierżyć, ale masz rację, wszystko minie. Czas i tylko czas potrafi leczyc rany i ustawiać wszystko do pionu.
    Serdeczne pozdrowienia slę Ci o poranku, Elusiu!:-)♥

    • elka pisze:

      Pan Heniu w mojej pamięci i nie tylko w mojej zapisał się pięknie, Bronek no cóż :), bronkopodnych niestety jest więcej niż heniopodobnych, oni dominują bo ludzie pobłażają.
      Słoneczko świeci i majowo jest, niech trwa radość i uśmiech wbrew wszystkiemu.
      ♥♥

  8. Krystyna pisze:

    Nie mam zdrowia do tych moich komentarzy, zaglądam a tu nie ma, a przecież widziałam ,że był, cuda…Muszę przeinstalować system, to wtedy mam nadzieję, że będzie wszystko w porządku…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>