Słowiańskie święte drzewa. Drzewa które najbardziej kochamy.

sosna6 babiczki

Magiczne miejsce sosna słońce zapach. Babiczki las.

Byliśmy kilka dni temu w Babiczkach w zaprzyjaźnionej hurtowni.  Miejscowość pięć kilometrów od miasta w otoczeniu dużych lasów. Wędrując powoli przez las, natrafiliśmy na miejsce magiczne. Weszliśmy w nie jakby przez bramę z gałęzi drzew, cudowny zapach rozgrzanej słońcem sosny spowodował że jak zaczarowana stanęłam chłonąc widok niewielkiej polany, na której dominowały sosny, dąb troszkę dalej brzozy. Była tam cisza i zapach. Dziwne wrażenie w dłoniach jakby mrowienia, stałam i cieszyłam się chwilą. Nie znam tych lasów. Babiczki odkryliśmy dzięki temu, że tam przeniosła się hurtownia z którą kiedyś mieliśmy bliski i przyjazny kontakt.
Drzewa, każdy ma swoje ulubione, moim ukochanym drzewem jest Sosna, zaraz za nią Dąb i Klon, Lipa, Brzoza, Jabłoń, Jarzębina,  Głóg, Jałowiec. Moje dziewięć drzew które wyróżniam.

Drzewa. Dawno temu w naszym kraju nasi przodkowie mawiali że za tym co widzimy stoi istota, która wyraża siebie poprzez formę drzewa, istota boska. Podobnie starożytni Grecy uznawali i przysięgali” na: tu stojącego boga Jawor, Platon „Fajdros”.

Zapomnieliśmy z dawnej wiedzy dużo, wyrzuciliśmy poza naszą świadomość wiarę i wiedzę naszych przodków. Dziś wierzymy że tylko ciałem jesteśmy i wszystko co nas otacza martwe jest, bo nie ma duszy jako i my nie mamy, chociaż niektórzy twierdzą że człowiek  jako jedyny na całym żywym świecie, duszę posiada.

jezioro z gory b. ladne

Żywy czy martwy świat?

Są jednak ludzie którzy swoją wrażliwością sięgają poza narzucone schematy myślenia, od wielu pokoleń niszczące świat. Radiesteci potrafiący przy pomocy różdżki odkryć źródła wody, ludzie którzy mają większą wrażliwość odkrywający że przytulanie się do drzewa poprawia nastój, bywa że leczy depresję,  nawet ból uśmierza. Mówią o tym, dawniej nieśmiało, dziś coraz głośniej nie zważając na wyśmiewanie się.
Badacze rekonstruując wiedzę i wiarę naszych przodków słowiańskich, odkrywają  jak wielką wiedzą i dysponowali nasi przodkowie.
Słowianie, podobnie jak Chińczycy podporządkowujący budowle zasadom feng shui, uważali że od północy napływają złe energie, unikano tej strony świata, nieumieszczano tam bram do świętych gajów i do domów, preferowali wschód.

Święte gaje zajmowały czasem duże powierzchnie a czasem było tam tylko kilka dębów. Uznawano że liściaste lasy zamieszkiwały duchy podziemia z podziemnym światem związane, iglaste zaś zamieszkiwały pozostałe rodzaje duchów. „Jeszcze przez długie wieki po chrystianizacji Słowianie mieli wielki respekt i szacunek do świętych drzew”.
Dąb z powodu swej boskiej mocy jako że z nim bóg Perun czyli siła, moc, był związany cieszył się największym kultem, Lipa jako najbardziej uzdrawiające drzewo, Leszczyna ze względu na magiczne oddziaływanie, Jawor kojarzono ze śmiercią a Wiąz, Jesion, Sosnę i Jodłę podporządkowano postaciom z  mitologii Słowian – wiłom, natomiast Orzech, czarny Bez demonom, pisze w bardzo dobrej książce „Tajemnice Słowian”, znany radiesteta Leszek Matela.

pta3

Żywe? „bezduszne” ptaszki.

W jaki sposób nawiązać kontakt z drzewem, wydaje się że jest martwe milczące i obojętne.
„Dopiero gdy zaczęliśmy wykorzystywać inne zmysły , dotykaliśmy drzew, wąchaliśmy je, próbowaliśmy smaku nasion a gdy się dało także żywicy. Przykładaliśmy ucho do pnia aby potwierdzić przypuszczenie że nic nie słychać i ku naszemu zdumieniu słyszeliśmy rozmaite dźwięki. (..) Aby poznać prawdę o drzewach, musieliśmy do wszystkiego co nas otacza podchodzić z otwartą głową. Tylko poprzez tę wąską furtkę, mogliśmy się wydostać na ścieżkę prowadzącą do zrozumienia i poznania”.  I nie dowierzać własnym uprzedzeniom dodaje Patrice Bouchardon w książce „Uzdrawiające energie drzew.”

sosna i dąb babiczki

kilka różnych drzew w magicznym miejscu. Babiczki.

W pobliżu drzew:
„Kiedy ja i moja żona mieszkaliśmy w lesie, zauważyliśmy że nierzadko nasze bóle i dolegliwości znikają już po kilku minutach przebywania obok drzewa. Nie wieliśmy wątpliwości co do istnienia związku miedzy poprawą samopoczucia fizycznego stanu a drzewami i choć nie zawsze skutki były tak wyraziste jak ustępowanie bólu, to w pobliżu niektórych drzew zauważyliśmy że w naszych organizmach zachodziły pewne zmiany, nie dotyczyły one wyłącznie doznań fizycznych, bo odczuwaliśmy również wpływ na stan wewnętrzny - jedne drzewa nas uspokajały, inne wzbudzały zapał a jeszcze inne użyczały nam poczucia bezpieczeństwa lub radości. Po długim okresie obserwacji udało się nam wyłonić dziewięć drzew, których właściwości najbardziej wpływały na nasze zdrowie i samopoczucie. Korzystając z ich energii, można nabrać sił i wzbogacić życie dzięki uwolnieniu blokad w ciałach energetycznych i nawiązaniu kontaktu z wyższą jaźnią.
Można też wzmocnić pewność siebie i poszanowania własnej osoby, co z kolei pozwala na większą otwartość i pozbycie się ciężarów przeszłości”.

Oto kilka zdań na temat każdego z „moich” drzew i kilka z wyróżnianych przez Słowian.
Z moich  obserwacji i odczuć oraz z książek: Leszka Mateli,  „Tajemnice Słowian”, oraz. Patrice Bouchardon  „Uzdrawiające energie drzew.”

A wasze ulubione drzewa macie, znacie? Spróbujcie napisać listę swoich 9 drzew które lubicie i które są Wam bliskie. :)

sosna4 babiczki

Sosna zbliżenie.

Sosna: dla mnie to światło, tak ja odbieram sosnę, to są moje odczucia od wielu, wielu lat. Ciepło serdeczność, czułość opiekuńczość. Więc z dużą radością przeczytałam:
„… można zauważyć że sosny najdłużej zatrzymują światło, gdy listowie innych drzew znika już w ciemności konary i pnie sosny nadal błyszczą. Sosna to drzewo światła i zachodu słońca, nawet jej kora ma zdolność przyciągania blasku, przypomina nam że  źródłem życia na ziemi jest światło, Analogiczną witalnością odznaczają się sosnowe szyszki z nasionami. Na tym samym drzewie rosną zarówno męskie jak i żeńskie kwiaty, więc drzewo jest samopylne i w pewnym sensie jest nosicielem życia.
Sosny mają niewielkie wymagania i mogą żyć bez towarzystwa innych drzew. Potrafią zakorzenić się w najbardziej jałowej ziemi nawet na maleńkim skrawku wśród gołych skał, jak gdyby światło  zaspokajało wszystkie ich potrzeby”.
” Przebywanie w pobliżu sosny przywraca wewnętrzną równowagę, drzewo to posiada – jak wykazały badania, właściwości antyseptyczne. Do dziś w kulturze ludowej np  na Podlasiu znany jest kult świętych sosen”.
Jestem wielbicielką sosny zupełnie bezkrytycznie wręcz bałwochwalczo ją uwielbiam. :)

Głóg, na działce u nas posadziliśmy dwa głogi blisko siebie, ciekawa jestem czy się połączą gdzieś wysoko nad bramą, czy też jeden się odsunie. Obserwuję je od dwóch lat.
Czytam: „W stanie naturalnym głogi rosną w pobliżu siebie, w jednym z dwóch możliwych wariantów, albo się odsuwają od siebie, albo łączą w coś co przypomina pojedyncze drzewo.
Głóg nie jest natarczywy, ale nie pozwala też napadać na siebie – zawsze znajduje możliwość adaptacji i życia własnym życiem na własnej przestrzeni, ma dużą łatwość przystosowania się”.

Brzoza - „w ciepłych klimatach brzoza samosiejka wyrasta jako pierwsza po wszelkich naturalnych katastrofach, typu trzęsienia ziemi i erupcja wulkanu a także po katastrofach jądrowych. Wszystkie jej elementy zawierają takie właściwości jak delikatność i słodycz ale nie ma w niej nic słabowitego. Pod delikatną korą kryje się twarde mocne drzewo. Usiąść pod brzozą oznacza wejść w atmosferę łagodnego spokoju, przypomnieć sobie że życie nie jest ciągłą walką, zrzucić z siebie wszystkie ciężary i przyjąć wszystko, to co może nam ono zaoferować”.

Klon - według mnie jest to drzewo roześmiane, :) ma dużo w sobie radości, uroku jakby się śmiało do życia do wszystkiego co go otacza, takie mam wrażenie patrząc na to drzewo.
„Słowianie przypisywali mu znaczenie ochronne. Znany był zwyczaj składania w ofierze pod nim. placków wina i wody aby chory wrócił do zdrowia. Dawniej wierzono że klon ma moc odpędzania diabła. Pukanie w niemalowane drzewo dla obrony przed złem i nieszczęściami miało być najskuteczniejsze jeśli była to deska z drzewa klonowego. Gdy drzewo klonu szeroko rozrzucało liście jesienią znaczyło to że zima będzie surowa”.

Jałowiec: jałowiec to roślina która wyjaławia likwiduje mikroby wokół. Dodawano go do kadzideł którymi okadzano dom, aby wypędzić z niego wszelkie zło. Jałowiec uważano za postrach wszelkich demonów. Igły jałowca poprawiają krążenie, hamują nadmierną fermentację w jelitach, stąd tez dodawano je do licznych potraw i warzono z niego piwo. Dlatego warto posadzić je w pobliżu okien w domu ze względu na jego pozytywne oddziaływanie.

Jabłoń - dawni Słowianie kojarzyli z płodnością wieczną młodością i dostatkiem. Był kult jabłoni jako drzewa obfitości, jabłko symbolizowało często nieśmiertelność, było owocem magii i objawienia, symbolizowało mądrość i wiedzę.

Lipa – To kultowe drzewo Słowian. Uważano że jest ona ulubionym drzewem różnych tajemniczych bóstw. Poprzez lipę ma objawiać się dobroć i łagodność, Zwłaszcza stare drzewo lipowe otaczano ogromną czcią. Takich drzew nie można było ścinać. W Słowenii jeszcze w XVII wieku był zwyczaj całowania drzew lipowych i składania pod nim ofiar. Cień lipy miał dawać zdrowie a sen pod lipą miał sprowadzać prorocze sny.  Kwiat ma działanie przeciwgorączkowe.  Była postrzegana jako drzewo miłosierne i zauważono że rzadko w nią uderzały pioruny.

sosna i kawałek dębu babiczki

Sosna i Dąb.

Dąb - W jego cieniu składano ofiary z owoców, nabiału i plastrów miodu, do rozpalania świętego ognia używano gałęzie dębu. Dąb przyciągał pioruny i zadziwiał swoją mocą. Dęby rosnące tam gdzie następuje koncentracja pozytywnej energii Ziemi i Kosmosu otaczano płotami. Helmont  opisując święte dęby słowiańskiego plemienia Obodrytów w płotach chroniących gaje umieszczano dwie furtki, przez które mogli wchodzić jedynie kapłani dla odprawiania uroczystych ceremonii.  W cieniach dębu odbywały się koronacje, sądy i narady, powodem były wiara że w nich mieszkają dusze zmarłych przodków opiekujące się osobami żywymi. dla Słowian dąb był symbolem ognia i płodności, było drzewem mocy, burzy, i grzmotu ściągającym na siebie pioruny Gromowładnego. Wierzono że dęby leczą wiele dolegliwości, samo przebywanie przy dębie mogło pomóc przy leczeniu chorób gardła, dziąseł i zębów. Według współczesnej wiedzy dąb uaktywnia naczynia limfatyczne, i krążenie krwi. Kory i żołędzi używa się w leczeniu schorzeń żołądka, wątroby, jelit i gardła. Oddziaływanie dębu jest korzystne przy osłabieniu organizmu, uaktywnia krążenie krwi a wywar z jego kory leczy choroby skóry. Dziś wiemy że dotykając przez kilka minut dziennie dębu można podładować się energetycznie a jego biopole jest najsilniejsze spośród drzew.

Jarzębina - „traktowano ją jako drzewo wróżebne i ostrzegające przed niebezpieczeństwem. Gdy jesienią jarzębina obficie gubiła czerwone jagody uważano że zbliża się jakiś kataklizm, wojna, zaraza czy inne niebezpieczeństwo. W dawnej słowiańskiej magii ludowej noszenie czerwonych owoców jarzębiny uważano za znakomity środek przeciw strachom nocnym. Biopole drzewa działa mobilizująco i pozwala lepiej znosić przeciwności losu”.

Kilka słów o drzewach które są poza moją ulubioną 9, niektóre z nich bardzo lubię, inne mniej jak olchę, czy buk.

Olcha - można powiedzieć że olcha to drzewo medialne Słowian, W dawnych czasach uważano że olcha uruchamia siły parapsychiczne w człowieku a w szczególności pobudza jego zdolność do jasnowidzenia, w medycynie ludowej liście olchy były znakomitym lekiem do leczenia wrzodów, przykładanie liści sprzyjało szybkiemu gojeniu się ran, rozsypywano je  na podłodze stodoły w celu odstraszenia myszy.

Buk - uważany był za drzewo płodności, pod te drzewa zaganiano zwierzęta by dodać im siły rozrodczej.  Dawniej uważano buki za opiekunów ludzi, wznoszono obok nich domy wierzono że do takiego domu nie mają dostępu żadne złe moce. Oddziaływanie biopola działa kojąco na nerwy i pracę serca. Cyganie ssali świeżą korę bukową dla wzmocnienia organizmu. Jest pomocne w zwalczaniu stresów, bólu głowy i chorób układu krążenia. Dla łagodzenia bólów głowy zalecano przykładanie liści buka wraz z zimnym okładem na czoło.

Jawor – uważano kiedyś że z tego drzewa emanuje błogosławieństwo i uzdrowienie. Jawor uchodził za drzewo boskie. Słowianie podchodzili do niego z czcią ale i ze strachem. Bano się go ścinać. Powszechna była wiara że gdy ktoś skaleczył drzewo ostrym narzędziem sam kaleczył się przy byle okazji. W Polsce Jawor uchodził za drzewo zakochanych. Niektórzy twierdza że jego biopole silnie oddziałuje na sferę emocjonalną. Jawor występuje w licznych polskich podaniach ludowych.

Jodła -  piękne wyniosłe drzewo. Z szumu jodeł i z zachowania się ptaków w na jej konarach przepowiadano przyszłość. Drzewo to uchodziło za znak dumy i wyniosłości, symbolizowało trwałość, długowieczność, cierpliwość i powagę życia. Uważano że jodłowa miotełka chroni człowieka przed dostępem złych duchów. Zdarzało się że rodzice zanosili pod jodłę noworodka. Z żywicy i igieł jodły otrzymuje się ekstrakty leczące schorzenia reumatyczne i artretyczne. Nasiadówkę w wywarze w wygotowanych gałęzi tego drzewa zalecano przy stanach zapalnych pęcherza i upławach.

Świerk - kojarzył się Słowianom z siłami żywotnymi. Gałązką świerka okadzano pola by zwiększyć plony. Wieńce świerkowe składano w ofierze słowiańskim bogom.  W Polsce często sadzono go w pobliżu domu by zagrodzić drogę wszelkim negatywnym energiom. Górale przed wiekami uznawali wielkie smreki w miejscach mocy za święte, otaczali czcią i bali się je ścinać. W XX wieku zaczęto masową wycinkę świerków, co na terenach górskich sprowadziło nieszczęścia. Prowadziło to bowiem powstawaniu powodzi i niekontrolowanego schodzenia lawin.

Jesion – obok dębu był najważniejszym drzewem Słowian. Uważano że często spod jego korzeni wytryskuje źródełko mądrości. Radiesteci zaś powiadają że rośnie ono na ciekach wznoszących, w miejscach mocy. Uważano że jest doskonałym środkiem przeciw ukąszeniom węży. Sen w cieniu jesionu miał znaczenie ozdrowieńcze, i służył regeneracji organizmu. Wywar z jego liści i kory usuwał dolegliwości brzuszne. Jesion symbolizował słońce i ogień. Uważano że jego wierzchołek sięga nieba a korzenie znajdują się w piekle, przypisana mu była zdolność ściągania gromów. Jesion tez stanowił magiczną osłonę przed złym okiem. Z jego drzewa robiono strzały do łuków były one celne jak żadne inne. Liście jesionu włożone pod prześcieradło,  miały pomagać jak niegdyś sądzono, w kojeniu waśni małżeńskich.

Macie swoje ulubione ukochane drzewa? Znacie swoją święta dziewiątkę drzew? :)

sosna9 babiczki

Polanka w lesie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Zdrowie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Słowiańskie święte drzewa. Drzewa które najbardziej kochamy.

  1. kalipso pisze:

    Mnie drzewa z pewnością dają energię. Uwielbiam je dotykać, przytulać się i wspinać na nie. Każdy las jest dla mnie świętym gajem:) Ulubione: brzoza, klon, lipa, dąb, wierzba, sosna, kasztanowiec, jarzębina, buk. A właściwie to wszystkie lubię!

    • elka pisze:

      Wierzbę też lubię i kasztanowca też. Tyle jest wiedzy, tylko w ludziach brak chęci do poznania, do łączenia swojej energii z energią naszego świata, do opiekowania się tym światem nie panowania nad nim.

  2. Orszulka pisze:

    Od dluzszego juz czasu interesuje sie sylwoterapia/drzewoterapia.
    Daje mi to wiele radosci i korzysci :)
    Sosna – korzystnie wpływa na układ oddechowy człowieka.
    Brzoza – działa uspokajająco, łagodzi stany depresyjne, wzmacnia, wspomaga w leczenie chorób dróg moczowych, wątroby, płuc i nadczynności tarczycy. Sok z tego drzewa bogaty w sole mineralne, potas, magnez, wapń i witaminy z grupy B zapobiega tworzeniu się kamieni w organizmie, poprawia metabolizm.
    Wierzba – uspokaja i działa przeciwbólowo oraz rozkurczowo
    Lipa – minimalizuje zmęczenie, stymuluje pracę układu oddechowego i krążenia, przywraca równowagę
    Dąb – redukuje stres, pobudza do pracy naczynia limfatyczne i krążenie krwi. Wywar z jego kory leczy choroby skórne.
    Jarzębina – wpływa korzystnie na psychikę i pomaga w walce z nałogami. Związki czynne zawarte w jarzębinie działają moczopędnie, przeciwzapalnie. Stosowana zewnętrznie (do nacierania) łagodzi bóle mięśniowe i stany reumatyczne.
    Buk – pozytywnie wpływa na psychikę, a zwłaszcza na koncentrację uwagi. Spacery wśród buków polecane są osobom narażonym na stresy, choroby układu krążenia, gardła i nerek.
    Jabłoń – pobudza do działania
    Grusza – stymuluje pracę układu krążenia
    Czarny bez – działa na organizm moczopędnie, rany szybciej się goją, poprawia się stan psychiczny. Herbata z jego kwiatów jest skuteczna w leczeniu przeziębień, wzmacnia system immunologiczny.

    Moja dziewiatka to :)
    Lipa, dab, buk, topola, klon, jawor, brzoza, olcha, sosna.
    Uwielbiam rowniez wszystkie owocowe :)
    Serdecznosci Elu :*

    • elka pisze:

      Na działce mam cztery jabłonie, lubię je wiosną latem i jesienią, zimą rzadko tam jestem, ale wszystkie my czekamy na wiosnę. :) A masz czas by przytulić się do drzewa pobyć z nim? I dobrze jest nosić w kieszeni szyszkę sosny, taką z nasionami właśnie odkrywam jak bardzo jest ciepła. Ciepłe uściski i dobre myśli ślę.

  3. anabell pisze:

    Bardzo lubię brzozy. Jest taki moment na wiosnę, gdy wyglądają osobliwie, jakby stały w jasnozielonej poświacie. To chwila, w której mają maciupeńkie listki. Mam brzozę tuż przed oknami- wiele razy dziennie odrywam się od tego co robię i wpatruje się w nią. Są takie chwile gdy popołudniem oświetlone zachodzącym słońcem listki brzozy błyszczą jakby były pociągnięte cienką warstewką złota i nawoskowane.Brzoza nawet zimą jest dekoracyjnym drzewem dzięki swej białej korze. Właściwie to lubię wszystkie drzewa i ich widok jesienią, gdy prezentują nam swe różne kolory.
    Wszystko co żyje ma duszę i świadomość istnienia a pewna instytucja religijna jest zainteresowana tylko tymi duszami, którymi może zarządzać, więc prościej jest głosić, że tylko ludzie mają duszę i świadomość.
    Serdeczności Eluniu;)

    • elka pisze:

      Taka bliskość to rzadkość i mieć możliwość patrzeć w drzewo na co dzień, trzeba czuć serdeczną więź, nawiązać więź. Napisałaś tak obrazowo,wręcz poetycko, że widziałam oczami – nie materialnymi, to co Ty widzisz patrząc na „swoją” brzozę.

      Tak jak zauważyłaś, tej instytucji zależy na złapaniu jak największej ilości dusz i chodzi nie tylko o tutaj, chodzi o tam przede wszystkim. Tutaj energia to pieniądze a tam też chodzi o energię – o pobieranie jej bezpośrednio od duszy, która JEST energią.
      Aniu, wszystkiego dobrego.

  4. Hana pisze:

    Nie wiem, lubię wszystkie drzewa, a najbardziej moją starą, potężną gruszę na gumnie. Lubię sosny. Dęby. Klony.
    Nie wypowiadam się na temat wierzeń – nie kwestionuję, ale jestem sceptykiem. I absolutnie uważam, że każdemu żywemu stworzeniu należy się szacunek – ma duszę, nie ma duszy, wszystko jedno – żyje i czuje.

    • elka pisze:

      Zdecydowanie należy się szacunek, kto szacunku nie ma nie ma go też dla siebie.
      Żyje i czuje jedno z drugim się wiąże przecież, czemu to takie trudne do zrozumienia?

  5. iwand71 pisze:

    Brzoza, dąb, kasztanowiec, buk, wierzba, sosna, klon, czereśnia oraz popularny tutaj ostrokrzew.

    • elka pisze:

      Ostrokrzew też lubię, kiedyś rósł pod balkonem kwitł chyba w lutym? tak jakoś. Piękne białe malutkie kwiatki, cudo. A kasztan rośnie też pod balkonem, córek dawno temu posadziła, urósł potężny mocny i piękny, bardzo lubię wiosną a jesienią zbieram kasztany, jeśli zdążę bo dzieciaki bywają szybsze nieraz. :)

  6. Antoni Relski pisze:

    I ja przytulałem się kiedyś do brzozy, choć z natury jestem niedowiarek

  7. Kjujewna pisze:

    W Szkocji malo jest drzew…. a ja za polskimi lasami tesknie i za moim wlasnym kasztanem w ogrodku przed blokiem :)

  8. ariadna pisze:

    Chyba nie potrafię wymienić aż 9 ulubionych drzew, ale na pewno mogłabym sosnę i brzozę. Gdyby nie chodziło o drzewa, tylko krzewy na pewno wymieniłabym azalie i różaneczniki. Przepadam za nimi! :)

  9. 4_dina pisze:

    Kiedy ostatni raz widzialam mame i zabralam ja na spacer na zewnatrz, przystanelysmy pod drzewem (nie wiem jakie to bylo drzewo, ale mam go na zdjeciu), zachwycilo mnie ono razem z jemilami rosnacymi na nim i mama wtedy powiedziala: „bo Ty zawsze kochalas drzewa”. Tak to prawda kochalam je i kocham nadal i zawsze niezmiennie sie nimi zachwycam. Moje ulubione to : lipa, dab, sosna, modrzew, brzoza, wisnia i od kiedy mieszkam w Londynie dolaczyl do nich platan. Lipa jednak zawsze byla na pierwszym miejscu. Traz, od 7 lat mam szczescie mieszkac w mieszkaniu, gdzie na przeciw naszych okien rosna dwie lipy. Codziennie gdy sie budze i patrze w okno pierwsze patrze na „moje lipy” i od kad tu mieszkamy zawsze tak o nich mysle „moje lipy”.

    • elka pisze:

      „Moje”, one o Tobie pewnie też myślą „nasza”. :) Drzewa czują, bardziej emocje wyczuwają a do nich należy podziw i serdeczne odczucia z serca.

  10. Frau Be pisze:

    Kocham drzewa, wszystkie drzewa, a grube i wielkie najbardziej :)
    Moje najukochańsze to topole i ubolewam mocno nad tym, że znikły z pejzażu.
    Drugie, trzecie i czwarte to świerki, brzozy i lipy.
    Potem to już wszystko jedno, jak leci, więc nie będę na siłę tworzyć listy kolejnych pięciu, choć na pewno łapią się sosny i dęby.

    • elka pisze:

      Topole u nas rosną tuż niedaleko. Też je lubię są wyniosłe i bywają potężne i takie uparte, ścięta topola wypuściła mnóstwo nowych gałązek i otoczyła pień jak koroną. Bardzo mądra. Naprzeciw okna mamy aleję lipową, nasze osiedle jest dość zielone i pod oknem posadziliśmy różne krzewy, jest wierzba i wielki kasztan a sąsiad świerki posadził, wyrosły olbrzymie z administracji przyleźli z piłami, synowa sąsiada pogoniła aż huczało. :)
      Nie lubię ścinania drzew ale ludzie są generalnie bezmyślni.

  11. Frau Be pisze:

    I często mówię do drzew, nawet po drodze do pracy… Mamy swoje tajemnice. Kocham je.

    • elka pisze:

      Ja też.

    • Mercedes pisze:

      Mam podobnie … też gadam z drzewami :) Uważam , że są fantastyczne i piękne i jak wszystko co żywe mają duszę . Drzewa podobnie jak ludzie potrafią odpychać od siebie i przyciągać. W zależności od emitowanej przez drzewo energii człowiek może odczuwać różne stany . Generalnie częste zasilanie się energią drzew zwiększa odporność organizmu, polepsza samopoczucie, przywraca optymizm, wpływa na twórczą aktywność. Nic tylko polecać :) Ciekawy tekst , miło było poczytać . Pozdrawiam autorkę :)

      Kocham wszystkie drzewa , ale skoro mam wybrać moją dziewiątkę to będą to: dąb, lipa, buk, topola, akacja, brzoza /kojarząca mi się zawsze z panną młodą/ :) , jarzębina, kasztanowiec, wierzba … :)

      • elka pisze:

        O jest ktoś kto kocha wierzby i akacje. :) Trudno zakończyć wyliczankę na 9 tylko drzewach, bo są i takie co wpływ mają w określonych porach roku jak na przykład Akacja, uwielbiam ją gdy kwitnie i na wiosnę i latem a wierzby to się czasem boję, mają coś w sobie bardzo potężnego. :)

        • 4_dina pisze:

          Wlasnie zapomnialam o akcji, a w moim dziecnstwie byla taka jedna ktora lubilam szczegolnie. Ta moja akacja stala sobie przy drodze, i zawsze mijalismy ja kiedy szlismy do babci i potem gdy wracalismy do domu. Byla piekna i zawsze zwalnialam zeby choc chwile sie na nia pogapic, szczegolnie mi sie podobala gy wracalismy i robilo sie szaro na swiecie albo bylo juz ciemno, bo zaraz przy niej stala latarnia i ja cudnie podswietlala. Zwalnialam wtedy i nie raz mama mnie poganiala zebym sie pospieszyla. Jak bede nastepnym razem w Bielsku to musze sie tam przejsc i sprawdzic czuy ona nadal tam trwa. Tutaj rowniez mam swoja ukochana akacje, rosnie sobie w parku i zawsze przechodze obok niej gdy ide do metra i tak jak wtedy gdy bylam dzieckiem zwalniam kroku a potem jeszcze sie ogladam za siebie.

  12. Zbyszek pisze:

    Chyba najbardziej lubię brzozy, w rzeczywistości i na fotografii, święte drzewa i sok też zdrowy. Chociaż naczytałem się ostatnio, że to zwykła woda i marketingowy chwyt w butelce. Mam często okazję pić go prosto i drzewa i bardzo orzeźwia. Pozdrawiam :)

    • elka pisze:

      Jest taka firma od lat mam nadzieję że oni chociaż nie oszukują z sokiem brzozowym. Ech dlaczego tu jest tak oszustowo :), czemu nie można uczciwie zajmować się tym co postanowiło się robić?
      Tak święte drzewa.
      Ciepło pozdrawiam.

  13. margo pisze:

    Kocham drzewa w moim sadzie, jabłonka z odłamanym konarem, przekrzywiona brzoskwinia i śliwa – miotła, suchotnica wiśnia i coś takiego w wielkimi liśćmi ( mąż wie jak się nazywa). Nawet w zimie bezlistne mnie cieszą. Pozdrawiam

    • elka pisze:

      U nas jabłonka ma wielką dziurę w pniu i świetnie sobie radzi. Wyhodowała w tej dziurze pyszne boczniaki, tak sama z siebie. :)) Te wielkie liście to może kasztan jadalny? On ma naprawdę wielkie liście ale przymarza, na przedwiośniu szczególnie. Ciepło pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>