Dwie Jaźnie. Dlaczego nie pamiętamy. Dusza i jej żywiciel.

Dusza

Zdjęcie bardzo mi podoba a pochodzi – http://strefatajemnic.onet.pl/ezoteryka/dusza-uleczy-cialo/3g81d

Długo myślałam nad słowami do tego postu, nie znalazłam właściwych słów, dziś po prostu zdaję się na czytelników, jeśli ktoś zada sobie trud przeczytania.
Hipnoza – hipnoterapia, to słowa kluczowe w tej opowieści. W Polsce mieliśmy doskonałą hipnoterapeutkę panią prof Marię Szulc, która leczyła hipnozą werbalną opracowaną przez siebie metodą, wiele ciężkich schorzeń psychicznych i uzależnień. Napisała przed laty cieniutką książeczkę którą bardzo polecam „Spotkania z podświadomością”.
A o co chodzi w tym poście? Już mówię. :)
Doktor Michael Newton dyplomowany hipnoterapeuta ze stopniem naukowym, został przez swoich pacjentów sprowadzony na drogę, na której nie postawiłby stopy, gdyby nie pacjenci, doszli oni w czasie sesji hipnozy do wniosku, że początek ich problemów, ze zdrowiem i w związkach tkwi w przeszłości a dokładnie w … poprzednich wcieleniach. Doktor dzięki umiejętnie stawianym pytaniom, oraz pohipnotycznym sugestiom,  potrafił poprowadzić pacjentów do porzucenia zapisanych w umyśle niszczących wzorców, jak choćby powtarzający się wzorzec porzucenia ciała poprzez samobójstwo. Sam zaś odkrył coś w co  nie wierzył, tamten świat, poprzednie wcielenia – „przez wiele lat brakowało mi zdolności uwierzenia w cokolwiek poza własnym istnieniem”, oraz znalazł odpowiedzi na takie pytania jak:
– dlaczego nie pamiętamy.
– czy żyjemy tylko raz a jeśli więcej razy to jak to się dzieje że mamy kilka osobowości.
– czy zwierzęta które kochamy możemy spotkać tam, czy mają one dusze?
– co się dzieje ze złymi skrajnie złymi, istotami które nie chcą zapłacić za uczynione zło?
– odkrył iż struktura „tamtego” świata jest zbliżona do naszego świata a może  to nasz świat ma taką strukturę jaką pamiętamy  z tam?
– odkrył iż są specjalizacje które każda dusza rozwija, są one oparte na talentach jakie mamy wpisane w sobie.

Warto oddać głos doktorowi a raczej jego pacjentom:
Mamy dwie Jaźnie, jedna to Jaźń Ciała a druga to Jaźń Duszy. Dwie. A skąd to wiadomo że dwie?  Wynika to z wielu różnych badań, poznajemy świat który nas otacza, ale wiedzę o sobie mamy skromną a psychikę bardzo słabą poznaną.

Początek: Wybór ciała jest świadomy ale połączenie Jaźni ciała z Jaźnią duszy, nie zawsze jest  łatwe. – Ciało jest żywicielem duszy. Ciało bez duszy jest zdominowane przez zmysły i uczucia. „Badając przez wiele lat nadświadomość ludzi poddanych hipnozie, doszedłem do wniosku że istota ludzka posiadająca pięć zmysłów, może negatywnie oddziaływać na psyche duszy. Swoją wewnętrzną jaźń możemy wyrazić poprzez dominujące potrzeby biologiczne, oraz poprzez wpływy bodźców środowiskowych które są dla wcielonej duszy tymczasowe. Chociaż w naszej ludzkiej formie życia nie istnieje złowrogie ukryte ego, to jednak niektóre dusze nie są w pełni zasymilowane. Ludzie którzy nie żyją w harmonii ze swoim ciałem, nie czują się związani sami z sobą w trakcie życia”.
„Buddyści mówią, że oświecenie polega na postrzeganiu absolutnej jaźni duszy odbitej w relatywnej jaźni ludzkiej i odpowiednim do tego działaniu”.

Dlaczego nie pamiętamy?
„Nie pamiętając przeszłości mniej zajmujemy się próbami jej pomszczenia odpłacenia za zło które nam wyrządzono”. Jednak nie zostajemy porzuceni, zostawieni sami sobie  otrzymujemy informacje w różny sposób są nam przekazywane, w modlitwie w medytacji w  intuicyjny sposób, mimo amnezji otrzymujemy wiedzę dotyczącą naszej prawdziwej tożsamości.
– Inkarnacja to ważne narzędzie, ponieważ rozszerza potencjał jaźni i to jest celem wszystkich dusz. Przebywając w wielu ciałach fizycznych i w różnych miejscach, rozwija naturę naszej Jaźni. Spełnienie to integracja z innymi.

Skąd wiele osobowości?
W czasie rozwoju powoli uczymy się dzielenia energii duchowej. Każda cząstka nadal jest całością, trzeba sobie radzić więcej niż z jednym programem. „Gdybyśmy mieli zabrać do swojego nowego ciała 100% naszej energii rozsadzilibyśmy obwody mózgu. Posiadanie całej energii w jednym ciele zanegowałoby proces rozwoju duszy na Ziemi, ponieważ współpraca z mózgiem nie stanowiłaby dla niej żadnego wyzwania”.

Świat Duchowy, to miejsce ocen i analiz, ale dusze odpoczywają tam słuchając przewodnika.
- Wezwanie duchowej pomocy jest możliwe:  sięgnąć poza trapiący problem aby usłyszeć przewodnika, wyciszając się, sięgając w głąb siebie słuchając głosu wewnętrznego.

Brutalna uczciwość.
„Po zakończonej sesji nigdy nie mogę wyjść z podziwu nad, nazwijmy to brutalną uczciwością, którą możemy zaobserwować słuchając historii życia moich pacjentów. Jeśli określona dusza wiodła życie twórcze, przynoszące korzyści jej samej, oraz ludziom z jej otoczenia, wówczas jak wynika to z moich obserwacji, wraca ona do świata duchowego pełna entuzjazmu. Natomiast jeśli pacjent stwierdza, że zmarnował życie, szczególnie w przypadku popełnienia samobójstwa w młodym wieku, opisuje swój powrót jako coś przygnębiającego.

Przemoc jest szokiem dla dusz, stworzonych według pozytywnego wzorca wielkiej miłości i mądrości. Dotyczy to oczywiście również  dusz udających się na planetę taką jak Ziemia i dołączających do żyjących na niej istot, które ewoluowały  ze stanu prymitywnego życia. Ludzie przejawiają tak pierwotne i negatywne uczucia gniewu i nienawiści, jakby ich podłożem był niepokój związany z przetrwaniem sięgającym epoki kamiennej”.

Wszystkie dusze niezależnie od ich doświadczenia, przybywają w końcu do miejsca będącego czymś w rodzaju głównego portu świata duchowego.

Różne poziomy rozwoju duszy:
– Dusza początkująca.
– Dusza na etapie pośrednim
– Dusza zaawansowana.
– TAM – Jest miejsce stwarzania jaźni z surowej nieokreślonej energii.
– Przychodzimy tu by się uczyć, także odpowiedzialności.
– Na charakter każdej duszy składa się wiele zmiennych,   istnieje indywidualne tempo rozwoju i różne są kwalifikacje przydzielonych duszom przewodników.
Podczas sesji często pada zdanie: „wiem że jestem starą duszą, ale wydaje mi się że nie potrafię sobie w życiu poradzić”.  To zdanie zawsze opisuje młodą duszę, na niższym poziomie rozwoju. Niedoświadczona młoda dusza usztywniona brakiem niezależnego myślenia. Każda dusza była kiedyś początkująca”.

Mówią pacjenci:
– Ziemia to planeta akcji, która wynagradza wysiłek fizyczny.
– Słuchaj, ziemia jest wielką sceną teatralną.
– Trzeba – nauczyć się skupiać energię, te testy informują strażników o naszej wyobraźni, kreatywności i pomysłowości i są zachętą do dalszej pracy.

Dusze na wyższym poziomie: wyższy poziom etyczno moralny, skromność, większa ufność i brak podejrzliwości w stosunku do motywacji innych, zarówno na płaszczyźnie świadomej jak i podświadomej. Optymistyczna postawa wiary i zaufania.
Brak bliskich związków z innymi hamuje rozwój. Spełnienie to integracja z innymi.

Duchy natury:
W ogólnokrajowym kanale TV pewna kobieta opowiadała że w swojej winnicy widziała elfy. Początkowo tylko je słyszała i nawet zaniepokoiła się o swoje zdrowie psychiczne. Po pewnym czasie była wstanie już nimi rozmawiać a kilka nawet zobaczyć. Opisała je jako istoty wzrostu około 60 cm ze spiczastymi uszami, odziane w workowate spodnie. Kiedy wieść o tym się się rozeszła, wielu ludzi z okolicy uznało że zwariowała. Lecz wskazówki jakie kobieta otrzymała od elfów na temat tego co zrobić, by uzyskiwać znacznie więcej lepszej jakości winogron, wkrótce kazały sąsiadom potraktować ją poważniej.
Zaproszono tę kobietę do badania pól mózgowych i okazało się że część jej mózgu była w stanie wydzielać znacznie wyższe od przeciętnej dawki energii.
Podczas hipnozy pewna stara dusza powiedziała – „Skrzaty, duszki przebywały tu na długo przed powstaniem naszej cywilizacji i nigdy stąd nie odeszły. Większość z nas obecnie ich nie widzi, przeciwnie niż było to w czasach  starożytnych, są bowiem tak stare że ich gęstość stała się bardzo niewielka, podczas gdy nasze ziemskie ciała mają mocną energię, Skała posiada poziom 1-G (gęstość), drzewo 2-G a nasze ciało 3-G. Duchy natury są zatem niewidzialne, bowiem ich przezroczystość osiąga poziom 4 a 6-G”,

Wysiedlone dusze.
- „Słyszałem że w każdym okresie krwawej historii Ziemi, zawsze miała miejsce spora liczba dusz, które nie były w stanie skutecznie przeciwstawić się ludzkiemu okrucieństwu.  – Ponieważ dusze nie zostały stworzone jako doskonałe, ich natura może ulec zanieczyszczeniu podczas rozwoju takiej formy życia.
– Spotworniałe dusze. „Przykro mi że nazwa ci się nie podoba, lecz jak inaczej nazwać istotę, która popełniła tak okropne czyny, że w w jej obecnym stanie jest nie do uratowania? – pacjent podczas hipnozy piastujący funkcję odnowiciela, po tamtej stronie.
Badanie zanieczyszczonej energii trwa długo „Zajmujemy się które z nawyku wiodą okrutny styl życia. Duszom takim daje się wybór. Postaramy się jak najlepiej  oczyścić ich energię podczas rehabilitacji i jeśli uznamy że da się je uratować, oferujemy im szansę powrotu na Ziemię w rolach w których doznają tego samego rodzaju bólu, jaki sprawiły, tyle że pomnożonego. Nasza oferta daje okazję do stabilizacji i odkupienia.(..)

Jest możliwość przebywania ze swoimi ukochanymi zwierzętami, poproszony o odnalezienie ich energii opiekun zwierząt, odnajdzie je i przyprowadzi do nas. Są dusze którzy pragną mieć swoich bliskich zwierzęcych przyjaciół i po tamtej stronie.

Zapraszam do zapoznania się z książkami „Wędrówka Dusz” oraz „Przeznaczenie Dusz” autor dr. Michael Newton naukowiec i dyplomowany hipnoterapeuta. Każdy sobie sam wtedy wyrobi własne zdanie, polecam, szczególnie polecam własne zdanie po przeczytaniu książek. Uf nareszcie długo to trwało.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Książki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Dwie Jaźnie. Dlaczego nie pamiętamy. Dusza i jej żywiciel.

  1. Kamila pisze:

    Witaj:) Ciekawe informacje tutaj zamieściłaś. A ja słyszałam (i bliżej mi do tego poglądu) że wszyscy zawieramy się w Jednym, można też rzec, że także w jednej ogrooomnej Duszy:) i każde z doświadczeń przeszłych wcieleń, niekoniecznie naszych osobistych, może być odczuwalne przez każdego, bo skoro zawieramy się w jednym, to czerpiemy z tego jak z wielkiej księgi „przygód”:) Co do hipnoz to istnieje takie twierdzenie, że w 99,99% są to podróże po własnym umyśle, a tam (jeśli człowiek nie pracuje nad sobą, nie wzrasta, nie rozwija się duchowo, nie kocha siebie i innych….) mogą istnieć różne przedziwne zaprogramowane przez rozliczne niekoniecznie sprzyjające nam energie schematy, które człowiek uważa za swoje własne, tymczasem są one jakby takimi kodami-programami, w które człowiek wchodząc jest w stanie odczuwać, że to jego własne dajmy na to doświadczenia z poprzednich wcieleń.
    W Polsce ezoteryka skupia się na wyłapywaniu i utrzymywaniu ludzkich umysłów w niewoli (słyszałam słowa, że ezoteryka to taki odłam KK…) nie pozwalając im korzystać z tego, co każdy z nas posiada – własnego daru uzdrawiania, własnych możliwości z którymi przyszedł KAŻDY z nas na tą piękną planetę:) Owszem, istnieją pewne metody, które ludzie wypracowali, ale z tego co się orientuję każdy może sam takie metody, swoje własne wypracować:) i będą one nawet i mocniej działały, ale tylko wtedy, jeśli człowiek pracuje nad sobą i się doskonali, bo inaczej wiadomo, że te sposoby wypracowane przez innych lub przez ten ezoteryczny świat, będą działały, a jakże:)
    Powiem Ci szczerze, że przez długi czas czerpałam w swoim życiu ze źródeł innych ludzi, z ich badań, ich technik, ale jakoś nie potrafiłam dłużej przy nich trwać, bo coś wewnętrznie mnie pchało by „iść dalej”…i może dlatego, że nie czułam tych sposobów tak mocno (nie wchodziłam w nie może zbyt intensywnie, albo zwyczajnie nie dałam rady bo mnie coś „na powierzchnie” ciągle wypychało;)) nie miałam kłopotu ujrzeć tego wszystkiego tak, jak widzę to teraz.
    Wreszcie nadszedł czas, gdy to uruchamiam swoje własne możliwości i wiem, że KAŻDY ma do tego predyspozycje, tylko niekiedy brakuje samozaparcia i wiary w to, że to możliwe. A możliwe:)
    Nie neguję wiedzy innych, bo to ich własna droga, ich doświadczenia na które wyrazili chęć poeksperymentowania:) i dobrze, bo każdy ma swoją własną drogę, zatem wedle tego co odczuwam, nie jest konieczne dążenie śladami innych, bo jednak lepiej pójść własną drogą pozostawiając swoje własne ślady:) Tak, owszem, można się czymś zainspirować, bo to czasem potrzebne jest by wogóle ruszyć do przodu:) jednak warto być czujnym, by nie zapętlić się w pewnym zamkniętym obszarze. Kiedyś słyszałam takie fajne porównanie – są oazy na pustyni, piękne, ze studniami aż miło w nich przebywać, bo mają wiele do zaoferowania. Jest ich całe mnóstwo, blisko siebie. Ale gdzieś tam, w oddali, jest ogromna tama która utrzymuje przeogromną ilość wody aż w nadmiarze. I teraz tak – czy chcę być w jednej tylko oazie, czy chcę przeskakiwać z oazy na oazę, czy może jednak chcę otworzyć sie na jeszcze szersze horyzonty i czerpać z tej ogromnej ilości wody, którą trzyma tama..?
    Osobiście wskoczyłam w głęboką wodę (hihi:) !!! :) <3 <3 <3

    • elka pisze:

      Bardzo ciekawie napisałaś. Też mam własne doświadczenia i one mnie tworzą. chętnie jednak sięgam dalej po książki, szczególnie gdy nie są napisane przez ezoteryków. Te pozycje bardzo polecam gdybyś kiedyś zechciała poczytać. Hipnoterapia jest szczególnie potrzebna ludziom którym się wali wszystko w życiu, ludziom ze skłonnościami do przemocy, do samobójstw, w depresji i wreszcie ludziom z chronicznymi bólami z którymi medycyna jest bezsilna. Hipnoterapia nie jest ezoteryką jest nauką w służbie ludzi. Jednak bardzo polecam poznanie dr. Michaela Newtona, według mnie warto. Ciepło Cię pozdrawiam, bardzo się cieszę że napisałaś, czasem się z Tobą zgadzam a czasem nie, ale zawsze bardzo cenię Twoje zdanie.

      • Kamila pisze:

        Ja jednak myślę, że istnieją skuteczniejsze i bardziej bezpieczne sposoby na pomoc ludziom w ich poplątanych ścieżkach:) i jakoś nie przekonuje mnie hipnoterapia by była w stanie dotrzeć do tych miejsc w człowieku, w których można świadomie zmieniać kody, oczyszczać się z programów, a nawet więcej – zmieniać swoje DNA…co dla niektórych wydaje się śmieszne, że jak to? Zmieniać DNA…?? ..a z drugiej strony spożywają gmo, piją skażoną wodę, korzystają z „cudów techniki” (różne urządzenia typu tel.komórkowe, tablety, smartfony itp…) które swoim działaniem co właśnie robią? Zmieniają ludzkie DNA, wiadomo, nie na ludzką korzyść..
        Nie jest moim celem toczyć boje w tym temacie. Chcę tylko naświetlić inny sposób postrzegania, taką inną perspektywę, która być może pozostawi taki pytajnik w głowie „czy aby napewno?”:)
        Pozdrawiam cieplutko:)
        Ps…książkę przeczytałam jakiś czas temu:*

        • elka pisze:

          Ciekawe jest dotrzeć do takich miejsc w sobie, wiem że można się błyskawicznie uzdrowić, ale chyba nie potrafię tam dotrzeć. Może za mało samozaparcia za mało wiedzy i umiejętności no i dyscypliny, ale podziwiam wszystkich którzy potrafią.
          Zmienić zapis w umyśle, szczególnie bolesny i trudny problem zapisać w sobie inaczej to jest wielkie wyzwanie. Czy jednak potrafimy tak pracować z umysłem?

  2. Krystyna pisze:

    Dla mnie reinkarnacja byłaby przekonywująca, gdyby człowiek miał świadomość ,czym był w poprzednim wcieleniu.
    Nie wiem , więc nic nie jestem w stanie zrobić.
    Podpowiedzi mogą do mnie nie trafić.
    Sam Twój wpis jest bardzo ciekawy,
    bo dość racjonalnie przedstawia zagadnienie,
    ale ja mam w rodzinie osobę wierząca w reinkarnację
    i jakoś to jej w niczym nie pomogło…
    Pozdrawiam serdecznie

    Ech i nie mogę zamieścić komentarza i walczę z tym :-)))

    • elka pisze:

      Sama wiara w reinkarnacje nie bardzo może pomóc bo jak, w jaki sposób? Natomiast hipnoterapia może pomóc, ludziom uwikłanym, ludziom zaplątanym, ludziom którzy nie chcą zerknąć w głąb siebie, bo niby po co? Wszak tam w środku nic nie ma, oprócz narządów i cielesności więc po co? Umysł nie jest cielesny a praca z nim da konkretne wyniki, tyle że trzeba sięgnąć w głąb siebie i poszukać i popracować, nam się generalnie nie chce.
      Krysiu, bardzo zachęcam Cię do poznania choćby pierwszej książki dr. Newtona „Wędrówka dusz”, nie znudzisz się, lektura bardzo ciekawa i rozwijająca. Serdeczności.

  3. Ciekawy wpis. Ale jak to jest naprawdę, nikt z żyjących nie wie, nikt z umarłych wiedzy nie przekaże. Przekonamy się sami, gdy przyjdzie nasz czas.
    Pozdrawiam. Fajnie, że znów jesteś :D

  4. anabell pisze:

    Zastanawiałam się, czemu tak długo nie piszesz, więc tylko cieszę się teraz, że już jesteś. Nie dalej jak wczoraj wyczytałam, że często jesteśmy obciążani traumą rodzinną, przekazywaną naszej podświadomości bezwiednie przez naszych bliskich. Nie są to uwarunkowania genetyczne, ale mają wpływ na nasze życie.I dlatego między innymi warto prześledzić historię własnej rodziny- np. wczesne zgony, dni urodzin członków rodziny,niespodziewane a dziwne wypadki, choroby śmiertelne występujące w rodzinie, daty zgonów. Pomocna też jest w tym wypadku regresja lecznicza. Poczytać o tym można w 6 numerze miesięcznika Nieznany Świat. Co dziwniejsze, czasami taka trauma dotyczy przypadków z całkiem odległych czasów, które się regularnie powtarzają.
    Zdróweczka Ci Eluniu życzę, dobrze ,że jesteś;)

    • elka pisze:

      Problem w tym że jesteśmy połączeni z ciałem a dwie jaźnie, często toczą ze sobą walkę. Umysł ciała ma powiązania z rodzinną traumą, z chorobami powtarzającymi się w rodzinie, ze skłonnościami uzależnieniami itd. Nie zawsze Jaźń duszy umie w tym połączeniu poradzić sobie z siłą przyzwyczajeń ciała które wybrała. Często młode dusze szybko zużywają żywiciela i nie chcą pracować nad poprawą zdrowia ciała które zasiedlają, często skłonności do ucieczki przed trudnymi lub wymagającymi wysiłku wyzwaniami, dusza zamienia w łatwość ucieczki w samobójstwo. Dlatego ważne jest by sobie uświadomić że jesteśmy połączeni, że wybraliśmy takie a nie inne ciało, które ma powiązania z innymi ciałami, z chorobami w rodzinie itd. Gdy to zrozumiemy, możliwe będzie inne spojrzenie i wyrażenie chęci współpracy dla dobra obu jaźni, nie bierne poddanie się bo tak, ale współpraca z szacunkiem. To wyniosłam z tej książki. Dla mnie te książki wiele znaczą, zmieniają podejście mnie samej do siebie, chociaż to wcale nie jest łatwe.
      Dziękuję za Twoje ciepłe słowa, też jesteś mi bliska i Tobie zdrowia Aniu.

  5. Zbyszek pisze:

    Nikt nic nie wie i się nie dowie :) Ale wpis ciekawy i cieszę się, że powróciłaś do blogowania. Ostatnio czytałem kilka artykułów o osobach, które przeżyły śmierć kliniczną. Strasznie mnie zafascynowały ich relacje. Do tego sny, kolejna zagadka. Wszystko razem pokazuje, jak bardzo złożonym jest człowiek. Pozdrawiam miło :)

    • elka pisze:

      Dlatego ta książka Zbyszku dla Ciebie :), bo tam są relacje ludzi z sesji hipnotycznych, kopalnia wiedzy. Można popatrzeć z przymrużeniem oka, ale dla ludzi którzy dzięki tym sesjom pojawiło się zrozumienie przyczyn ich problemów, nie było to śmieszne, ale odkrywcze. Sny to kolejny kamyczek do złożoności istoty życia, bo przecież nie tylko my śnimy.
      Serdecznie pozdrawiam miłego dnia.

  6. Maszowa pisze:

    Odkąd pamiętam, czułam lęk na samą myśl o hipnozie. Pierwsze skojarzenie mam zawsze jednakowe: „a co, jeśli nie uda mi się stamtąd wrócić?”. :)
    Niewykluczone, że lęk jest powodowany czymś, o czym nie pamiętam, może czymś z poprzednich wcieleń, ale nie mam zamiaru tego sprawdzać. Zwykle lubię wiedzieć skąd się co bierze, ale akurat nie w tym przypadku.

    Przesyłam serdeczności <3

    • elka pisze:

      To nie tak, to nie wychodzenie z ciała to tylko wgląd w podświadomość, oraz nadświadomość. Odpowiadasz na pytania a po wyjściu z hipnozy, masz dostęp do tego co mówiłaś. Dwa razy poddałam się hipnozie, w moim przypadku nie było sesji, ja się nie poddaję hipnozie za silna kontrola. :) Ale wierzę dzięki książce pani prof Marii Szulc „Hipnoza werbalna” że można wyleczyć z uzależnień a nawet zmienić charakter człowieka. Tę książkę bardzo polecam. Serdeczności kochana.

  7. Olga Jawor pisze:

    Ciekawe informacje! To wszystko jakos jest mi dziwnie znajome, przeczuwane i znajdujące potwierdzenie w intuicji, w głebi duszy. Człowiek wciaz szuka sensu w bezsensie a taki sens o byciu częścią jednej wielkiej jaźni, o kolejnych wcieleniach zbliżających nas ku jednosci z ową jaźnią jest mi bliski, jest pożądany. Jest tyle wiedzy schowanej za mgłą…Czasem udaje sie człowiekowi ujrzeć cos wyraźniej, doznać nagłego olśnienia połączonego z wzruszeniem i następującym po nim uspokojeniem, które jest właśnie cudwnym uczuciem odnalezionego sensu. A potem znowu zapada mgła – jakbyśmy koniecznie musieli zdjąc okulary, jakby dopiero co odnaleziona dzięki nim wizja zbyt jaskrawa była, trudna do zniesienia bez popadnięcia w obłęd…
    Elusiu, ściskam Cie serdecznie i dziekuję za kolejny, ciekawy, dający do myslenia post!:-)♥

    • elka pisze:

      Prawda najprawdziwsza co napisałaś bardzo trafnie. Czasem widzimy coś wyraźniej dlatego też lubię czytać, bo myśli czy informacje innych ludzi przybliżają mnie, chociaż na chwilę do prawdy, może na chwilę może i przez mgłę ale coś tam uchwycić można. Dzięki Oleńko, serdeczności kochana.

  8. Joanna pisze:

    Piękny, ciekawy post; jest wszystko to co wyczuwam intuicyjnie i o tym wiem chociaż nie wiem skąd wiem; Wędrówkę dusz mam zapisaną na pulpicie od dawna; jak dla mnie ciekawa lektura
    pozdrawiam Elu :)

    • elka pisze:

      Wyczuwanie oznacza wiedzę inaczej nic by się nie czuło, co najczęściej się dzieje w ludziach, prawda Asiu? Serdeczności kochana.

  9. Krystyna pisze:

    Najciekawsze jest to o zwierzętach i że możemy po śmierci mieć duszę zwierzęcia przy sobie.
    Chciałabym aby Czekoladowy był przy mnie….
    Miłego dnia :-)

    • elka pisze:

      Kochamy więc i one są blisko nas, naszych jaźni. Bliskość, mam swoich ukochanych i teraz i wcześniej. Wszystkiego dobrego Krysiu.

Odpowiedz na „Czarownica z BagienAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>