Dziady. Słowiańskie zwyczaje. Moja alejka wspomnień i Wierzba.

Koniec Października początek jesieni, wspominamy naszych bliskich, snujemy rozważania na temat śmierci, pamiętamy. Dawniej wierzono że w tym czasie powracają do nas do świata żywych, przodkowie czyli dziadowie,
W tradycji słowiańskiej były spotkania przy grobach bliskich, w domach szykowano jedzenie, na rozstajnych drogach rozpalano ogniska. W rodzinnych spotkaniach wspominano tych którzy odeszli, dzielono się jedzeniem i piciem od czasu do czasu ulewając lub rzucając coś z jedzenia na ziemię, grób lub na stół. Chodziło o ugoszczenie dusz, by zapewnić sobie ich przychylność a im spokój w zaświatach. Ogniska rozpalano wskazując drogę wędrującym duszom, by nie błądziły w ciemnościach i w celu ogrzania a na rozstajnych drogach po to by uniemożliwić wyjście na świat demonom, duszom zmarłym nagłą śmiercią, samobójcom.

Dziadami zwano też żebraków, dostrzegano podobieństwo w ich przemieszczaniu się z miejsca na miejsce do dusz zmarłych ale tylko śmiercią naturalną, proszono żebraków o modlitwę, karmiono ulubionymi potrawami swoich bliskich którzy odeszli. Dusze samobójcom i tych co zmarli tragicznie chowano zwykle tam gdzie zginęli, na ich groby przechodzący rzucali zielone gałązki gdy uzbierał się niezły stosik, podpalano go, wierzono być może w to, że ogień uwolni dusze uziemione w miejscu swojej tragicznej lub samobójczej śmierci i umożliwi im odejście z tego miejsca.

ogień

Na zdjęciu ogień w kominku na działce.

Moja osobista alejka wspomnień jest na cmentarzu o nazwie Kurczaki. :) Odwiedzanie zaczyna się gdzieś po środku alejki na grobie ojca i jego starszej siostry Luci.
Wspomnienie: ostatnio przypominał mi uporczywie … bilard tzn stół bilardowy, pokryty zielonym suknem z otworami na bile. Ojciec kiedyś zbudował taki stół i graliśmy w bilard  na werandzie. :)

Prawie wis a wis jest grób matki:
Wspomnienie: ostatnio przypomniały mi się kwiaty które mama sadziła przed werandą, stworzyła tam śliczne miejsce pełne różnokolorowych kwiatów. :)

Kilka grobów dalej w prawa stronę jest grób brata, zmarł mając 50 lat, tam za bardzo nie ma miejsca nawet by cokolwiek postawić.
Wspomnienie: jest wiele wspomnień ale jedno lubię bardziej, po rozwodzie brat zamieszkał z partnerką mającą małe kilkuletnie dziecko. Gdy bratanica wychodziła za mąż, staliśmy z bratem patrząc jak ludzie składają życzenia młodej parze. Brat przerwał rozmowę patrząc roześmianymi oczami na kilkuletniego malucha partnerki, składającego życzenia. Dlaczego to wspomnienie lubię bardziej? A, nie wiem i nie zamierzam tego analizować, podoba mi się i tyle. :)

Wracając idziemy w lewo do końca alejki na jej końcu jest grób potrójny, najstarszej siostry mojego ojca i  jej męża oraz  ich syna, czyli mojego  brata ciotecznego. W tej chwili nie ma na pomniku  wymienionych ciotki i jej męża, dlaczego nie wiem. Moja dawna koleżanka ze szkoły którą wyswatałam z kuzynem, nie umieściła teściów na nagrobku.
Wspomnienie:
nie lubiłam męża ciotki, mam go w pamięci  sypiącego dwuznacznymi dowcipami które kilkuletnia dziewczynka nie rozumiała, ale czuła że są jakieś dziwne, zmarł śmiercią samobójczą, po śmierci żony, nie dawał sobie rady z rzeczywistością.
Co jeszcze? Śpiewał, mam w pamięci głosy jego i jego córki a mojej kuzynki, śpiewali pięknie.
Najstarsza siostra ojca Mania, jak mówiono o niej w rodzinie, niziutka malutka wręcz, twarz po ospie, jedno oko szklane, milcząca. Nie przypominam sobie głosu ciotki, chyba nigdy nie powiedziała do mnie ani słowa. Chodziła tam gdzie szedł jej głośny mąż, on w lewo ona też, on w prawo ona też. Czy smutna? Nie wiem, chyba nie.
Ich syn Jerzy zmarł kilka lat temu, dla mojej koleżanko-kuzynki szok i bardzo  ją rozumiem.  Wspomnień wiele, bo często do nas przychodzili oboje, wyróżniające się? Nie.

Wierzba, ukoronowaniem tej alejki na jej końcu była wierzba pod którą były groby w tym mojego wujostwa, to był też taki znacznik-  o wierzba już niedaleko alejka. Niestety wierzbę ścięto, jak to powiedziała z dumą moja koleżanko-kuzynka,  między innymi na jej prośbę do władz cmentarza. Powód? Spadające liście zaśmiecały jej piękny pomnik :( :(

Tyle moich wspomnień a teraz pojedziemy na cmentarz i zapalimy znicze. Tylko znicze, skończyłam z ofiarowaniem kwiatów, mam dość ofiar nie widzę potrzeby składania ofiar zmarłym z kwiatów, wystarczy ogień symbolizujący światło.  Kupujemy nie najtańsze ale najładniejsze i oryginalne, często są na nich symbole np róża na zniczu dla mojej teściowej bo mama kochała  róże. A ten znicz postawimy już na cmentarzu na Mani, no tak się nazywa ten cmentarz. :) Na grobie teścia i teściowej, staną najpiękniejsze wybrane, bo ich wnuczka życzy sobie by takie były. :)

Obrazek61

Rodzinne zdjęcie. Spotykali się często, wtedy śpiewali śmiali się i objadali. :) Większość nie żyje. Żyje moja siostra tu jako dziecko wyższe, bo ten mniejszy dzieciak to brat i wysoka stojąca postać z wózkiem żona kuzyna który robił zdjęcie, dziecko w wózku ma dziś ponad pięćdziesiątkę. Mnie tam nie było asystowałam ulubionemu kuzynowi, podczas ustawiania i robienia zdjęcia, którego wtedy nazywałam wujkiem ja i jego starszy syn rok młodszy ode mnie. Od prawej ciocia Mania, ciocia Lucia mój ojciec i brat, moja mama, ciocia Frania, nielubiany wujek mąż cioci Mani.

P1020513

Cmentarz ewangelicki. Sfotografowałam ten pomnik dla tego anioła uchylonych drzwi i napisu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

17 odpowiedzi na „Dziady. Słowiańskie zwyczaje. Moja alejka wspomnień i Wierzba.

  1. Frau Be pisze:

    Bardzo lubię czytać o słowiańskich wierzeniach i zwyczajach. Wszak to prawdziwie nasza kultura, tylko przymusem, ogniem i mieczem wyparta.
    Wspomnienia o zmarłych… W moim wypadku to temat-rzeka. Tęsknota za najbliższymi nie gaśnie. Tak bardzo nie mogłam sobie z nią poradzić, że musiałam coś zrobić… Pozbierałam stare zdjęcia, spisałam wspomnienia, zrobiłam z tego dwie fotoksiążki i dopiero wtedy trochę się uspokoiłam. Jednak miłość, tęsknota i pamięć, jeśli są prawdziwe, nie gasną nigdy.

    • elka pisze:

      Tak wiele zapomniano, ale też uparcie kontynuowane zwyczaje, mające swoje korzenie w dawnych wierzeniach, zmusiły wykorzeniaczy do ich uznania pod innym szyldem ale uznania, dzięki temu nie zostały całkiem zapomniane a my możemy domyślać się lub odkrywać co tak naprawdę się pod nimi kryło, jakie wierzenia i sięgać dzięki temu do korzeni.
      To właśnie jest najlepsze co zrobiłaś, wspomnienia o swoich korzeniach umieściłam na początku blogu, jest to włączenie historii ich życia do swojej historii włączenie do obiegu, do fali życia. Wspomnienia powinny być prawdziwe, nie wiem czy bywają nieprawdziwe.

  2. Pantera pisze:

    Ja mam swoja sciezke wspomnien w sercu. Z racji oddalenia i niemoznosci obskoczenia wszystkich cmentarzy, bo bliscy porozrzucani sa nie tylko w Lodzi na Starym plus ewangelickim, Zarzewie, Dolach, ale rowniez na Powazkach w Warszawie, w Kielcach i Suchedniowie – pozostaje mi jedynie pamiec.
    Mama zawiozla juz w sobote wiazanki i znicze, dzisiaj ich nie znalazla, ukradli. Takie to polskie przeklete swieto. Wole swoja sciezke, tam zlodzieje i hieny nie maja dostepu.

    • elka pisze:

      Kiedyś tłumaczyłam klientce w sklepie że kupując pod murem kupuje od złodziei, na co usłyszałam – ale tanio, wspierając złodziei bo tanio, wspiera się ten proceder i tyle, zapewniam Cię Aniu że to samo byłoby i u was, gdyby ludzie kupowali u sprzedawców pokątnych, bo tanio jest wszędzie ważne, niezależnie od narodowości. U nas dwa kroki od kwiaciarni stoi jakiś chłop i sprzedaje kwiaty, w kwiaciarni te same kwiaty są droższe i musiałam się tłumaczyć dlaczego u mnie droższe a u tych trzy i pół kroku dalej taniej. A to że ogrodnik przywiózł na osiedle i podawał cenę jaką u niego płaciłam w hurcie, albo że chłop ściągnął z cmentarza i przywiózł samochodzikiem na osiedle, to już nie docierało do świadomości klientów: zdzierstwo krzyczeli, ona ma ceny z sufitu itd itp. Aniu wszędzie by tak było, gdyby tam na zachodzie nie chroniono na przykład kwiaciarnie, chcesz se kupić taniej, jedź skoro świt i kupuj u hurtowników a pod kwiaciarniami nie stój, bo mandat dostaniesz aż ci oczy z orbit wyjdą, ale fakt nie u nas takie numery.
      Oj tam powspominałam :) i dlatego współczuję wszystkim co u nas próbują prowadzić interesy.

  3. Lidia pisze:

    Dobrze, że chociaz część tradycji się zachowała … ale szkoda, że wielu robi z tego pokaz mody: własnej i grobowej.
    Mam kolegę fryzjera, który w zeszłym tygodniu ledwo żył. Nieświadoma ja, ze zdziwieniem dowiedzialam się, że jest zawalony robotą, jeszcze wieczorami klientki doń wydzwaniają, żeby koniecznie je przyjął w celu zrobienia pięknej fryzury i to koniecznie przed 1.11 … ale to nic nowego, zawsze jakaś grupa wietrzyła futra, kupowała nowe buty, im bogaciej, tym lepiej, niech bieda patrzy ;)

    • elka pisze:

      No to to właśnie Lidko. Widzę to na wsi, dlatego jedziemy na grób dziadków moich ze dwa dni po święcie oficjalnym a dziś pod krzyżem dla nich światełka. :)

  4. Małgorzata B pisze:

    Dobrze mieć swoje ścieżki wspomnień…

    • elka pisze:

      Każdy jakieś ma i wiesz ciekawe, właśnie dziś myślałam o jakości takich wspomnień o ich ciężarze lub lekkości. Jak ktoś zapisuje się we wspomnieniach bliskich, jaka ta ścieżka z nim jest. Tak mi dziś przyszło do głowy.
      Witaj u mnie Małgorzato. :)

  5. Stokrotka pisze:

    Pięknie, od serca.
    Coraz więcej tych wspomnień. Czasami stanowią jedyny sens życia.
    Ale trzeba żyć dalej.

    Serdeczności pozostawiam.

  6. Olga Jawor pisze:

    Piękny ten nagrobek z aniołem…I to zdjęcie rodzinne ze starodawnym wózkiem z boku, z tymi ludźmi pełnymi życia.
    Mam mnóstwo wspomnień, ale za bardzo teraz bolą by o nich pisać, nawet zdjęć rodzinnych nie mogę teraz oglądać…Musi się to jakoś we mnie wszystko uspokoić, uleżeć, przysypać piaskiem codzienności…
    Ściskam Cię, Elusiu z westchnieniem!*♥

    • elka pisze:

      Prawda? Patrzę na to zdjęcie i zawsze wtedy myślę że każdy z tych ludzi wtedy był punktem odniesienia dla kogoś. Żyli myśleli i zdawało się że tak będzie zawsze, zostawili za sobą ten świat i pozostała pamięć o nich taka jacy byli co robili co tworzyli lub nie. Ciocia Frania na przykład (na zdjęciu) moja chrzestna, była kobietą romantyczną, wrażliwą, zostawiła po sobie zeszyty pełne wierszy do Boga, dużo czytała, haftowała i to ona z całej rodziny mając maleńkie mieszkanko wzięła starszą siostrę do siebie. Piękna dusza.
      Serdeczności Olu mocno gorąco przytulam musi się ułożyć kochana.

  7. Joanna pisze:

    Jestem słowianką więc jak najbardziej Elu jest dla mnie ten post;
    często zajeżdżam na groby moich bliskich w ciągu roku więc akurat ten dzisiejszy dzień nie jest dla mnie jakimś szczególnym; poza tym jako genealog z zamiłowania – focę stare groby… prawdę mówiąc nie wiem czemu ale lubię cmentarze… panuje tam spokój, czasami wyczuwam duszyczki…
    groby moich bliskich są porozrzucane; wczoraj byłam u pradziadków i kuzyństwa, u babci i itd,; dzisiaj wróciłam właśnie z grobu taty…
    pozdrawiam :)

    • elka pisze:

      Wspomnienia i pamięć westchnienie niech leci do nich uśmiech i podziękowanie za to że byli i są w pamięci.
      Asiu serdeczności kochana.

  8. Mercedes pisze:

    I znowu miło było poczytać – dziękuję :)
    Ta parada na 1.XI. nie jest dla mnie … bywam często na cmentarzach u moich bliskich więc w ten dzień kiedy wszyscy raptem muszą tam być odpuszczam sobie … dla mnie to święto jest jakieś takie sztuczne wszystkiego jest tam w ten dzień za dużo .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>