„Słowiańscy królowie Lechii”. Recenzja książki – moje przemyślenia.

Zaczęłam czytać książkę Janusza Bieszka „Słowiańscy królowie Lechii”. (Janusz Bieszk „Słowiańscy królowie Lechii). Miałam nadzieję że autor dotarł do dokumentów i rękopisów nie publikowanych w naszym kraju. Pomyliłam się. Autor opiera się najczęściej na sfałszowanych kronikach na przykład Kronika Prokosza,  niewiarygodnych opowieściach Kroniki Polskiej Wincentego Kadłubka chociaż nie tylko, spogląda w Juliusza Cezara Wojny Galijkie i Dzieje Herodota, tylko raczej dość swobodnie interpretuje ich treści.
Jak bardzo  niewiarygodna jest Kronika Polska  Kadłubka, kilka cytatów z niej powinno to udokumentować. Mistrz Wincenty człowiek wykształcony, znający dobrze łacinę i dzieje Rzymu, swoją kronikę oparł na przekształcaniu zdarzeń opisując wydarzenia jakie miały miejsce w Kartaginie jakoby zdarzyły się w Polsce. Pisze mistrz w Kronice Polskiej  tak:

„Królowi królów Aleksandrowi królewska władczyni Polski. Źle innym rozkazuje kto sam sobie nie nauczył się rozkazywać (..)” a tak tak to sentencja Cycerona ni mniej ni więcej a Aleksander król królów to …Aleksander Macedończyk. Ha!! :) No i dalej mistrz opowiada:
„Nuże” – rzecze Aleksander, nuże, przywleczcie do nas tych, którzy obmyślili tak straszną zbrodnię
(podobno do Polski Aleksander posłów wysłał żądając „trybutu”) należy ich wydać na najwyszukańsze męki (..) gdy wiec niezliczone wojska nieprzyjaciół wdarły się do Polski, on sam zmusiwszy najpierw Panończyków do uległości, wkracza tak przez tylne drzwi przez Morawy rozwija skrzydła wojsk i podbiwszy zwycięsko ziemię krakowską i śląską, z ziemią zrównuje wiekotrwałe mury, obraca w perzynę, zaorane miasta karze solą posypać”.
Opis żywcem wzięty ze zniszczenia Kartaginy przez Rzymian w roku 146 p.n.e.  A dalej już było fajniej, Aleksander padł ofiarą polskiego podstępu, dzięki czemu zwyciężyliśmy Aleksandra Macedońskiego, a kurka wodna jak nie my to kto? :))
Sentencjami Seneki, czy Cycerona co chwilę Mistrz Wincenty się posługuje, cytuje też listy Aleksandra do jego nauczyciela Arystotelesa, które to apokryfy zamieścił  w Powieści o Aleksandrze Juliusz Waleriusz w 300 roku naszej ery.
Się pytam więc, dlaczego mistrza Wincentego i jego kroniki brać poważnie?
O innych kronikach na które autor się powołuje poniżej.

Co   dowiedziałam się o królach Lechii, czyli Polski, z książki o Słowiańskich królach?

- Król Lisz – okres panowania nieznany. Wiadomo jedynie że był wnukiem króla Polacha.
Król Poznan – okres panowania nieznany. Był wnukiem króla Polacha i założył miasto Poznań (Prokosz, Bielski). Za czasów jego panowania miasto Poznań mogło być stolicą Lechii.
Książęta Sandomir, Lublin, Lubusz - okres panowania nieznany. Według Prokosza byli książętami którzy od własnych imion założyli miasta: Sandomierz, Lublin, Lubusz.
– Król Lech III Ariowit panował w latach 74 – 25 p.n.e

Pisze autor Królów tak:
„Moim zdaniem wydają się słuszne sugestie niektórych nieznanych badaczy naszej historii, iż konsekwentnie wymieniany w wyżej wymienionych jedenastu kronikach polskich kronikarzy król Lech III, walczący z Juliuszem Cezarem był tożsamy ze słowiańskim królem Ariowitem  Ariovistus) który walczył w Galii i którego Juliusz Cezar opisał w swojej książce O wojnie galijskiej. Spróbujmy ułożyć tę układankę i odkryć prawdę.
Ariowit lub Ariowist był królem Ariów – Słowian, czyli Suewów jego nazwisko znaczyło dosłownie – pan,  władca, pasterz lub bóg Ariów. Końcówka „wit”, „wist” oznaczała w języku prasłowiańskim (suewskim), to samo co Leh w sanskrycie i w języku storoirańskim (awestyńskim), władcę lub boga ( na przykład Świętowit, Jarowit, Rujewit, Świst, Pochwist – bogowie Słowian!) Tak więc u siebie w kraju, w Lechii, Ariowit jako Leh był nazywany zwyczajowo królem Lechitem (Leh = Lech = Wit = wist Ariów).
Wynika więc z tego  że Ariowie to Lechici , nasi przodkowie.  Na temat Ariów  napisano dużo, można sobie wrzucić w Google i poczytać,  bardzo często są to informacje wiarygodne, oparte na faktach.
Wywód powyższy jest delikatnie mówiąc tak naciągany, że aż mi się przykro zrobiło. Skąd autor wziął wiadomości o tym jakoby Ariowist był  królem  Ariów czyli Suewów? Bo na pewno nie od Cezara.

Z książki o słowiańskich królach, dowiedziałam się jeszcze, iż Juliusz Cezar wydał siostrę swą  za mąż za Ariowista który miał być Lechem III, królem Lechii. Parsknęłam śmiechem  i w te pędy pognałam do Juliusza, dopytać się o to małżeństwo.
No i teraz oddaję głos boskiemu Juliuszowi,  „Wojna Galijska” autor, Gajusz Juliusz Cezar, wydawnictwo Ossolineum.

„... W całej Galii istnieją dwa ugrupowania polityczne: pierwszeństwo w jednym z nich utrzymują Eduowie, w drugim Arwernowie, od wielu lat walczyli oni z wielką zaciekłością o hegemonię i oto doszło do tego że Arwernowie i Sekwanowie wezwali na swój żołd Germanów*.  Ci przekroczyli Ren najpierw w sile piętnastu tysięcy: później tym dzikim nieokrzesanym ludziom przypadły do smaku grunta, sposób życia i dostatki Gallów, przeprawiło się ich więcej (…). Eduowie i ich klienci raz po raz ścierali się z nimi orężnie, przez nich pokonani doznali wielkiej klęski, stracili całą górę plemienną, całą starszyznę oraz wszelką jazdę i oto oni którzy dzięki własnej dzielności oraz związkom gościnności i przyjaźni z narodem rzymskim (..) zostali zmuszeni do wydania Sekwanom zakładników spośród najznakomitszych rodzin w plemieniu i zmuszeni do przysięgi że nie będą zwracać się o pomoc do narodu rzymskiego. (..)

Ale zwycięskim Sekwanom – pisze dalej Cezar – przydarzyło się coś znacznie bardziej gorszego niż pokonanym Eduom, ponieważ król Germanów Ariowist* osiedlił się w ich kraju i jedną trzecią ziem sekwańskich, które zaliczają się do najżyźniejszych w całej Galii, zagarnął a obecnie wydał Sekwanom rozkaz, by ustąpili z trzeciej części swoich ziem, ponieważ przed kilku miesiącami przybyło 24 000 Harudów i należało dla nich przygotować tereny pod osiedla”.

* – Łacińskie określenie Germanicus, znaczyło tyle co „brudny dzikus z lasu”.

* – Ariowist – prawdopodobnie z germańskiego plemienia Tryboków, król związku  plemiennego Swebów, określany przez Cezara jako król Germanów, około 71 roku p.n.e przekroczył na wezwanie Sekwanów Ren. (przyp. tłumacza).

Dalej pisze Cezar o Ariowiście tak:
Ariowist zaś, od czasu gdy pokonał wojska galijskie (..) rządzi butnie i nieludzko, jako zakładników domaga się dzieci i góry plemiennej i poddaje ich wszelkiego rodzaju karom i udrękom jeśli nie wykona się czegoś według jego rozkazu. Jest to człowiek nieokrzesany, porywczy i zmienny, nie można wytrzymać dłużej jego tyranii. Jeśli nie nadejdzie pomoc ze strony Cezara to wszyscy Gallowie będą musieli zrobić to co co zrobili Helwetowie, mianowicie opuścić ojczyznę, szukać innego miejsca zasiedlenia, innych siedzib oddalonych od Germanów” (..).

Cezar zaprosił Ariowista na rozmowę, ten odpowiedział butnie i nie zgodził się, aż tu Cezar zbliżył się do ziem zajętych przez Ariowista,  ten natychmiast wyprawił posłów do Cezara i zgadzał się na rozmowę bo „Cezar podszedł bliżej”, powiadał Ariowist o sobie tak:
„To że ściąga do Galii wielkie rzesze Germanów, robi to dla własnej obrony a nie dla podboju Galii jest to dowodem że przybył tu zaproszony i wojny nie wszczynał, lecz tylko się bronił. (…)”.

Cezar nie pozostawił swoich sprzymierzeńców własnemu losowi i w wielkiej bitwie zwyciężył Ariowsita.
Ten .. trafiwszy na uwiązaną u brzegu łódź (rzeka Ren) na niej umknął.
Wszystkich pozostałych konnica nasza dogoniła i wycięła w pień. Ariowist miał dwie żony – -napisał Cezar, jedną z plemienia Swebów którą przywiódł ze sobą z ojczyzny, drugą – Noryjkę, siostrę króla Włókniona, którą przysłaną przez brata poślubił w Galii. obie straciły życie podczas tej ucieczki”.

Tyle Cezar. W całej dalszej opowieści Cezara o wojnach toczonych w Galii, nie ma już słowa o Ariowiście. Warto książkę Cezara przeczytać dla siebie dla własnej wiedzy, Słowiańskie zwyczaje  Cezar opisuje bez pogardy,  opis walki na „oceanie”z  Wenedami, których  okręty zdobyły jego uznanie, jest ciekawy.

Poszukałam wymienianych przez pana Janusza Bieszka kronik i dowiaduję się że większość z nich powstawała w XII wieku i później a kronika Prokosza na którą najczęściej autor się powołuje jest zdecydowanie  fałszerstwem.
Opublikowana po raz pierwszy w 1825 roku przez rzekomego kronikarza Prokosza  z 934 roku. (Był to benedyktyn z czasów Mieszka I) Zupełnie dla mnie niezrozumiałe jest, jak to możliwe że przed chrztem Mieszka I w 965 roku, już tu był zakon benedyktynów?  Ciekawostką jest jak to możliwe, że przez całe wieki nikt nie słyszał o Prokoszu, aż to nagle odnaleziono kronikę na straganie niepiśmiennego żyda, co kartki z niej wyrywał i owijał nią swoje towary. :)
W Wikipedii napisano tak:
Fałszerstwo tej kroniki już w przeciągu roku od jej wydania wykazał Joachim Lelewel, odnajdując w Wilnie jej rękopis opatrzony datą 21 czerwca 1764 roku i wskazujący na Dyjamentowskiego jako jego autora. Przybysław Dyjamentowski znany był powszechnie jako fałszerz dokumentów historycznych, zajmował się tworzeniem fałszywych genealogii rodów magnackich i fikcyjnych źródeł opisujących najstarsze dzieje Polski.

Kronika DzierzwyWikipedia:
Kronika jest kompilacją wcześniejszych utworów, takich jak  Wincentego Kadłubka, żywoty św. Stanisława Wincentego z Kielczy, Kronika Polski, Rocznik małopolski oraz innych źródeł. Mimo tego kronika ma dość jednolitą formę. Autor przejawia dobrą znajomość Biblii, wielokrotnie się do niej odwołując, a także znajomość kanonów stylistyki retorycznej, aczkolwiek język kroniki nie ma wybitnych walorów literackich.

Kronika Polska, Wincentego Kadłubka – Wikipedia:
Dzieło to, liczące cztery księgi, zostało napisane po łacinie i obok kroniki Galla Anonima stanowi główne, aczkolwiek niezbyt wiarygodne, źródło historii tamtego okresu. W pierwszych trzech księgach kroniki wątki dziejów Polski przeplatają się z dziejami Aleksandra Wielkiego i Juliusza Cezara, Grakchów itp. W celu osiągnięcia efektów estetycznych lub moralnych autor swobodnie przeinacza fakty.

Kogo jeszcze oprócz Macedończyka pokonaliśmy?
Pisze pan Janusz Bieszk tak:
„Król Królów Cyrus II wielki zginął w 529 roku p.n.e. Armia Cyrusa została dosłownie „wyrżnięta do nogi” przez połączone słowiańskie wojska Scytii Azjatyckiej i Scytii Europejskiej  (Lechistanu!). (..) Następną wielką wyprawę przeciwko słowiańskiej Scytii podjął Król Królów Dariusz I Wielki, w roku 513 p.n.e na czele ogromnej armii. Tym razem celem wyprawy była Wielka Scytia, czyli Lechistan, nazywany też Scytią Europejską. Zamiarem Dariusza było opanowanie terytorium Lechistanu i jego ujarzmienie, po decydującej bitwie z Lechitami których miał pokonać i tym samym pomścić sromotną klęskę Cyrusa, sprzed 16 laty. Nie miał bowiem złudzeń, że to potęga całej wielkiej Scytii, oraz udział rycerzy Lechów (Lechitów), przesądziła  o klęsce Persów w 529 roku (..)”
Walki Dariusza ze Scytami opisuje Herodot w Dziejach, ale nigdzie nie wymienia  słowa Lechistan.
Wikipedia: 
Cyrus I: Następnie zaczął zdobywać tereny na północnych krańcach swego państwa. Zginął w 529 p.n.e. w czasie walk z Massagetami w pobliżu Jeziora Aralskiego. Według Herodota został pokonany przez królową Tomyris. Był w to zamieszany jego syn Kambyzes, który przejął władzę po ojcu.
Massageci (grec. Massagetai, łac. Massagetae) – w starożytności związek pasterskich szczepów irańskich żyjących na obszarze pomiędzy Persją a Jeziorem Aralskim. Znany z zapisów Herodota – według którego pokonali oni i o śmierć  przyprawili władcę Persji Cyrusa Wielkiego

O starożytności słowiańskich naszych korzeni nie trzeba nikogo przekonywać. Każdy powinien wiedzieć  że Mieszko I z nagła się tu nie pojawił, wiemy o Świętokrzyskich piecach hutniczych, o  Krzemionkach Opatowskich, wiemy też o miastach na dzisiejszych terenach Polski wymienianych ponad dwa  tysiące lat temu, na przykład w Dziejach Herodota, 500 lat p.n.e, u Ptolemeusza czy przez autorów Arabskich, Rzymianie także pisali o Słowianach, bo wędrowali nad Bałtyk po bursztyn, zatrzymując się w faktoriach i handlując z tubylcami, nie są nam potrzebne takie naciągane dowody. Przykro mi bo książka zapowiadała się bardzo ciekawie.
Czy warto przeczytać?  Sami zdecydujcie, moim zdaniem oprócz ciekawych wiadomości, jest tam mnóstwo niesprawdzonych informacji, podawanych jako fakty, ale to moim zdaniem a każdy powinien sam sobie zdanie wyrobić, książka nie jest droga więc warto.

Dopisuję dziś czyli 8 07. :)

Link: Imperium Lechickie.
Nie zawsze się zgadzam z  rozważaniami w podanym powyżej linku, na przykład dotyczących Wandali i przekonania że dawni Polacy byli ciemnymi siedzącymi w ziemiankach tępymi głupcami. Z jednej skrajności w drugą.
W dawnych czasach tak samo jak i w naszych, różnice pomiędzy plemionami były niewielkie. Upadek dawnych cywilizacji spowodował zanik wiedzy i zmusił od odkryć na nowo tego co „bogowie” wiedzieli. Ale to temat na zupełni nowy post.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Książki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

59 odpowiedzi na „„Słowiańscy królowie Lechii”. Recenzja książki – moje przemyślenia.

  1. Iza z Kidowa pisze:

    Ela, jak świat światem manipulacje informacją były i będą nadal.
    Teraz, co prawda internet pozwala doszukać się przynajmniej śladów faktów, lecz trza jeszcze wiedzieć o co pytać a potem jeszcze starać się zrozumieć.
    A o to już trudniej…
    Dzięki za ciekawy wpis :)

  2. Krystyna pisze:

    Może ktoś inny napisze bardziej wiarygodną książkę o Słowianach…Szkoda,że facet taki niedokładny był…
    Pozdrawiam serdecznie ! :-)

  3. Lidia pisze:

    Też na ten temat czytałam, fajnie to wszystko wygląda … ale wierzyć do końca, nie wierzę.
    Co do tego germanskiego kupra – jak najbardziej, zgadzam się z tym. Historię piszą zwycięzcy, reszta idzie na przemiał.

    • elka pisze:

      Niemcy Germanowie byli zwycięzcami i przegranymi kto walczy ten także musi zapłacić, tak naprawdę Lidko wiemy ze nie ma zwycięzców i panowania nad innymi. Jak to Cycero już dawno zauważył: „Źle innym rozkazuje kto sam sobie nie nauczył się rozkazywać”. Mądrzy byli dawni no i współczesnym też nie brakuje. :)

    • elka pisze:

      Zajrzałam i no cóż, ja nie polecam, ale to moje zdanie. :)

      • vahanara pisze:

        elka,nie masz co pisać ponieważ dla mnie jesteś Katolem i nikt ani nic nie jest w stanie ciebie do niczego przekonać no chyba,że już niedługo wylądują bogowie Sumerów Anunnaki z planety Nibiru którą już widać rano na niebie obok Słońca-jest duża może 1/8 tarczy słonecznej i może wtedy tą zakłamaną katolicką religię szlag trafi.

  4. Zbyszek pisze:

    Zajrzę, bo nie czytałem tej książki. Ja chyba najbardziej znam Kadłubka i Anonima, ale i ci wiarygodnością nie grzeszyli. Pozdrawiam :)

  5. Mercedes pisze:

    jak widać doginanie , fałszowanie, zafałszowywanie historii nie jest tylko współczesnym wynalazkiem … :(

    • elka pisze:

      Dawniej robiono to by w ludziach budzić dumę z bycia jednością, zjednoczenia się, by plemienne różnice zniknęły a obudziła się świadomość większa, – świadomość całości.

  6. anabell pisze:

    Podziwiam Eluś tempo Twego czytania. Ja już trzeci tydzień ją czytam i
    dotarłam dopiero do 145 strony. Pan profesor Bieszk nie ma talentu pisarskiego i książka pod względem literackim oscyluje około zera. Książka jest nieco trudna w odbiorze i myślę, że większą miałabym frajdę, gdybym była z wykształcenia historykiem.Ale jest On mediawistą i raczej nie zmyśla. I chyba nie do końca jeszcze ją przeczytałaś i podejrzewam, że nie spodziewałaś się takich wywodów na temat słowiańszczyzny.Nigdzie w tej książce nie znalazłam wywodu, że wyskoczyliśmy spod germańskiego kupra- cała książka jest utrzymania w tonie, że to raczej my byliśmy pierwsi i więksi, a nie Germanie. A germanie to znaczyło kiedyś sąsiedzi, a nie dzikusy z lasu.
    Co do materiałów zródłowych. Nie wiem skąd wzięłaś, że kroniki Prokosza są sfałszowane. Z tego co ja dotąd wiedziałam o tej postaci to był to wykształcony człowiek i w różnych zachodnich zródłach, do których nasi historycy nie sięgają (bo po co, my wiemy lepiej) nikt nie nazywał jego kronik fałszywymi. Poza tym to co pisał Prokosz potwierdzają jeszcze i inne kroniki.Nie wiem, czy zwróciłaś uwagę, że autor ma żal do współczesnych historyków, że nikt nie przybliża społeczeństwu najnowszych badań archeologicznych, że nie przebadano dokładnie Góry Ślęży. Dziwi się (autor), że historyczny i zapewne pierwszy poczet 52 władców zawierający portrety królów, począwszy od króla Lecha I do króla Augusta IV nie jest nigdzie
    dostępny, a wisi sobie cichutko w części zamkniętej kościoła jasnogórskiego , 6 metrów nad podłogą i nie jest nigdy nikomu udostępniany- ani turystom ani pielgrzymom, ani wycieczkom szkolnym. W necie też go nie znajdziesz, w książkach szkolnych tym bardziej.
    A są na tym obrazie (1,37m x 2,22m) również portrety pierwszych piętnastu królów lechickich, tj. od króla Lecha I do króla Mieszka I.
    Słowiańska i lechicka historiografia poniosła wielkie straty w wyniku celowego niszczenia wielu kronik i ksiąg o historii Lechii, w związku z wprowadzaną nową religią chrześcijańską w obrządku rzymskim.
    Zupełnie przypadkiem natrafiłam na Planete+ na film o wczesnym średniowieczu i
    potwierdziło mi się wiele wiadomości, które wyczytałam u Bieszka. To dobra książka, ale wymaga przy czytaniu dużego skupienia, a nawet chwilami wracania do stron już
    przeczytanych.
    Miłego;)

  7. elka pisze:

    Różnimy się w poglądach nieszkodni wcale, :) jestem gotowa na zmianę swoich poglądów jeśli tylko u niżej wzmiankowanych autorów, ktoś mi pokaże wzmiankę o Lechitach.

    Źle zrozumiałaś mój komentarz napisałam: „Krysiu, jest sporo takich książek najczęściej próbują nam wmówić żeśmy wyskoczyli spod germańskiego kupra, bo sami nigdy nic nie potrafiliśmy. A my budowaliśmy, tworzyliśmy i sobie byliśmy i nie dawaliśmy się zabijać bezkarnie. :))”.
    Podziwiam nasze korzenie Słowiańskie, ludzie którzy tworzyli luźne związki plemienne walczące ze sobą, w razie potrzeby jednoczyli się przeciwko wspólnemu wrogowi. Takimi wrogami byli Mongołowie idący jak tsunami, wschodnie południowe tereny niszcząc tak, że w tych miejscach długo nikt nie mieszkał.

    Moje lektury które głęboko poważam:
    „Wojny Galijskie” napisał Juliusz Cezar 2000 tysiące lat temu.
    „Dzieje” Herodot 2500 lat temu.
    „Flawiusz Arian” „Wyprawa Aleksandra Wielkiego”
    „Najstarsza kronika kijowska” skarbnica wiedzy.
    „Księga Henrykowska” uwielbiam ją. :)
    „Kronika Thietmara” 2 tomy. Niemiec ten był zakonnikiem nienawidził Bolesława Chrobrego ale był człowiekiem bardzo uczciwym, nie wspierał tych co chachmęcili okradali choćby byli najznakomitszych rodów nawet.

    Kronika Prokosza – fałszerstwo zauważył Joachim Lelewel. A poza tym Prokosz miał być zakonnikiem Benedyktyńskim, kronikę napisać miał w 934 roku, czyżby już wtedy zakony Benedyktynów w Polsce były, przed chrztem Mieszka I?

    Serdecznie pozdrawiam Aniu, jak powiedziałam gotowa jestem natychmiast uznać wszystko co prof napisał, jeśli zobaczę w tych dawnych dokumentach wzmianki o Lechitach, chociaż jedną..

  8. anabell pisze:

    Joachim Lelewel był takim sobie historykiem, głównie jednak politykiem a może raczej politykierem.I nim jeszcze Lelewel stwierdził, że kronika była sfałszowana to była ona kilka lat wcześniej komentowana przez zachodnich autorów, którym raczej nie zależało na podbijaniu bębenka Polakom.
    Poza tym kronikarzy było wielu i Bieszk porównywał te wszystkie dostępne mu kroniki. A ma p.profesor dostęp do wielu zagranicznych zródeł, jako że pracuje poza Polską.
    Najbardziej jestem rozczarowana stroną „beletrystyczną” książki. W tej formie napisana z pewnością nie zyska popularności i nie zmusi nikogo do zastanowienia się nad dziejami słowiańszczyzny. Po prostu jeden ma talent do pisania, inny nie, choć ma wiedzę i umie korzystać z dostępnych zródeł.
    Miłego;)

    • nobody pisze:

      Przez kogo? Kronikę wydano w 1825 r., Lelewel opublikował krytykę pod koniec 1825. Kto i gdzie przed 1825 r. pisał o kronice Prokosza?

  9. elka pisze:

    Aniu, pytań jest dużo i brak odpowiedzi. Dlaczego Herodot, Cezar Juliusz i inni arabscy podróżnicy słowem nie wspominali o Lechi? Czy im ktoś zabronił? Kto?
    Co to za zagraniczne źródła, czy do zagranicznych nie należy Grek Herodot, Juliusz Cezar?
    „Jako pierwszy o księciu Polan (Mieszko) wspomniał żydowski podróżnik Ibrahim ibn Jakub. Informacje o nim zdobył prawdopodobnie w 966 roku, kiedy bawił na dworze cesarza Ottona I. Mieszka przedstawił jako księcia panującego na rozległym obszarze, posiadającego dobrze zorganizowaną drużynę. Precyzyjniejsze są zapiski współczesnego Mieszkowi Widukinda z Korbei i tworzącego pół wieku później biskupa merseburskiego Thietmara”.
    Zaraz mi się coś przypomniało, Herodot opisując Scytów wymienia plemię Budingów „niebieskoocy i rudowłosi”. :) Z budyniem się mi skojarzyli :).

    Uparcie szukam i czytam te kroniki, które udało się u nas przetłumaczyć, jestem nimi zachwycona bo jawi się historia naszych przodków, ludzi odważnych i posiadających gen potrzebny do tworzenia państwa. Naprawdę nie różnili się oni niczym od tych zachodnich, tak samo brutalnych i tak samo odważnych i podobnie żyjących co nasi.

    Jestem dumna bardzo z naszych przodków i ich osiągnięć. znasz „Słowiański rodowód” Pawła Jasienicy?

    Warto poczytać opis kroniki Widukinda. Widukind był saskim poganinem. Zerknij gdy znajdziesz czas:
    http://rcin.org.pl/Content/5918/WA303_8813_SZ42-r2004-R42_Studia-Zrodloznawcze_02_Banaszkiewicz.pdf
    Oraz:
    http://www.poselska.nazwa.pl/wieczorna2/historia-nowozytna/mieszko-miscko-mesko-ksiaze-zm-992

    Jestem wielką fanką dawnych sag, gdzie je dopadam czytam zachłannie a jeszcze w doskonałym tłumaczeniu są kopalnią wiedzy o czasach dawno minionych. A tłumacze niestety są różni.
    Aniu ciesze się że rozmawiamy, że wymieniamy się opiniami i każda ma swoje zdanie, chociaż zostajemy przy swoim to jednak to jest piękne umieć rozmawiać.
    Ciepło serdecznie Cię pozdrawiam.

    • PawelM pisze:

      Wiesz, że gdzieś dzwonią, ale nie wiesz gdzie. Przykładowo, Wenetowie z Armoryki, którymi walczył Cezar nie byli tymi samymi Wenetami, którzy żyli na ziemiach polskich. Byli Celtami. Zresztą nawet Wenetowie z ziem polskich nie byli Słowianami.

      >>Warto poczytać opis kroniki Widukinda. Widukind był saskim poganinem<<

      Widukind z Korbei, autor kroniki żyjący w X wieku, był katolickim mnichem – benedyktynem!

      Poganinem (do czasu) był Widukind z VIII wieku, przywódca buntu przeciwko Karolowi Wielkiemu. Po upadku buntu przyjął chrzest, a pod koniec życia podobno też został benedyktynem.

      Tu jeszcze o bieszk-szydłowskich:
      http://seczytam.blogspot.com/2016/10/turbolechickie-zidiocenie-czyli-dojenie.html

      • elka pisze:

        Podziwiam ludzi którzy wiedzą wszystko najlepiej, na szczęście siebie podziwiać nie muszę, bo wiem jedynie tyle że nic nie wiem na pewno.
        Nie muszę więc używać wyzwisk i udowadniać że mam rację a on racji nie ma.
        Budzą mój uśmiech Bieszk i inni bo udowadniać pragną bzdury oparte na fałszywych niby kronikach, ale kłócić się z nimi nie będę. Piszę tylko swoje zdanie w oparciu o to co czytałam np u Herodota. Znawcą nie jestem, jestem laikiem który coś usiłuje zrozumieć i tyle.

  10. Kjujewna pisze:

    A moze sama napiszesz ksiazke (albo ksiazeczke chociaz, malutka taka) o Lechitach? Ja bym chetpnie przeczytala, od deski do deski! Zawsze powtarzalam ze moja mama bylaby znakomitym profesorem historii.

  11. Wachmistrz pisze:

    Właśnie mam ową xięgę na biurku i spory problem z jej czytaniem, bo co po nią sięgnę, to albo kolki dostaję ze śmiechu, albo mnie taka irytacja porywa, że odkładam zniechęcony… Przyznaję, żem kupił pragnąc poznać i ten punkt widzenia, rzecz zaś traktując jako hipotezę, których sam żem nieraz przeróżnych składał, przecie nawet jako źródeł czy dowodów nie dość stało, tom chociaż się na logice opierał, a tu i z tą krucho… Jedna mię przecie tu rzecz zajmuje, bom w tej materii niekształcony, że autor się na jakoweś haplogrupy DNA powołuje, jako rzeczy dowiedzione, z których by miała wynikać identyczność tego czy inszego plemienia z jakim spółcześnym narodem i tu bym rad poznać zdania WMPani, bom w tejże kwestyi zielony jako ruń na wiosnę…
    Kłaniam nisko:)

    • elka pisze:

      A tom nie wiedziała iż imć Wachmistrz do mnie zagląda i czyta nawet. :) Otóż i ja próbowałam zrozumieć owe DNA, tym bardziej że jeszcze gdzieś, w jakieś księdze, spotkałam się z podobnymi wywodami, jednakowoż niestety nie zrozumiałam. Zamierzam powrócić do tematu jesienią dopiero, więcej czasu mając może pojmę coś z tego, latem dzicz leśna i ogrodowa mnie bardziej zajmuje. :)
      Ale, by nie było że nie czytam ksiąg jakowyś, pomiędzy godzinami próbuję łykać Enuma elisz epos starożytny z Sumeru, opisujący bogów jako planety i staram się znaleźć sens pomiędzy różnymi tłumaczeniami, różnych naukowców. :)
      Zapraszam Waszmość Pana w moje progi niskie, częściej.
      Na ukłon odpowiadam dygnięciem jak to białogłowie wypada. :)

      • Wachmistrz pisze:

        Uczciwie przyznaję, żem dopiero za szukaniem głosów jakich o Bieszka dziele tu zawitał, co samego mnie dziwi, skoro z dawna chyba mamy znajomków wspólnych niektórych…:)
        Niemniej pisanie WMPani zaciekawiło na tyle, że z pewnością gościć sobie częściej pozwolę, na miarę mych możności, ma się rozumieć, które letnią porą akurat są tragicznie małe…
        Co do haplogrupy spominanej tom sam już co nieco poczytał o tem i wiem już teraz, że owa wprawdzie w nacyi naszej i serbołużyczan jest najpowszechniejszą (nacyj już i inszych poniechawszy), aliści nie dominuje aż tak, by jako Bieszk jegomość, z tego aż tak dalece poważnych wyciągać konkluzyj…
        Kłaniam nisko:)

        • elka pisze:

          To nawet przecież powinno być zrozumiałe, no z tą grupą zrozumiałe że nie dominująca.:) Cieszę się żem zaciekawiła waszmości i zawsze miło przywitam u siebie.
          Do zobaczenia zatem.

    • Wieslaw B. pisze:

      Sam przyznajesz, ze masz problemy z czytaniem tej ksiazki, wiec jak mozna sie spodziewac pozytywnych wynikow?; „to albo kolki dostaję ze śmiechu, albo mnie taka irytacja porywa” – czyj to jest problem?, zanim doczytales do konca juz postawiles bariery roznych uprzedzen; podaj jakis konkret do pogadania a nie subiektywne ogolniki.

  12. Mike pisze:

    Ta książka jest tak samo wiarygodna jak cytowana w artykule Wikipedia. Przez wiele lat natknąłem się na tyle bzdur wypisywanych w tej internetowej „skarbnicy wiedzy”, że kiedy ktoś przytacza jakieś jej fragmenty, to zapala mi się kontrolka. Nie twierdzę, że wszystko jest tam przekłamane, ale trzeba z nią uważać. Pozdrawiam serdecznie.

  13. Wieslaw B. pisze:

    Krytyka bez czytania (lub czesciowe wyrywkowe czytanie) tych ksiazek jest bezpodstawna, nikomu taka opinia nie jest potrzebna. W dodatku zarzut „dlaczego Bieszk nie trafil do zagranicznych kronik” jest rowniez bezpodstawny. Autor opisuje dane z 25-u kronik krajowych jak rowniez dane z 36-u map zagranicznych pokazujacych zasieg granic Sarmacji lub Lechii. Jak ktos ma ochote to moze sprawdzic dane zagraniczne, o ktorych mowi tez Bieszk u starozytnych historykow i geografow: Herdot, Thucydides, Xnenophon, Strabo, czy Ptolomeusz. Bodaj pierwsza wzmianke o Sauromatai daje Herodot (484–425 p.n.e) w nawiazaniu do wojen perskich wladcow Cyrusa i Dariusza. Cyrus Wielki i jego wielka armia zostali pokonani przez koalicje Scytow (Amazonki) i Sarmatow. Herodot o tym pisze w szczegolach. Taktyka scytyjsko-sarmacka byla podjazdowa, partyzancka, co wskazuje na wyzszosc strategigiczna w obliczu swietnie wyszkolonego i uzbrojonego wroga. Rowniez, taki geniusz militarny nie bierze sie z niczego i sugeruje wieloletnie doswiadczenie a wiec ciaglosc historyczna u tych ludzi. Z tego wzgledu w obliczu malej ilosci danych u zagranicznych kronikarzy uprawomocnione jest uzycie dedukcji, gdzie dochodzi sie do danych na podstawie logicznego rozumowania. Czyli istnienie panstwowosci Sarmacji i ich organizacji jest pewne w czasach poprzedzajacych wojny z Persami, a wiec przed rokiem 600 p.n.e.

    Kronika Prokosza najprawdopodobniej nie jest falszerstwem. Bieszk dokladnie opisuje to zagadnienie w relacji do stronniczych i pro-niemieckich opinii Lwewela i innych. Prokosz byl arcybiskupem krakowskim i uczonym, jego dane potwierdzaja histgrafowie zagraniczni, tacy jak Tomasz Nugent, E. Brydges i J. Aventinus. W dodatku kronika Prokosza byla uznana np. przez historyka Ursyna Niemcewicza, albo przez numizmatyka Tadeusza Wolinskiego.

    Ale Bieszk rowniez dotarl to zrodel uprzednio niezanych. Np. plyta marmurowa Tyberiusza Klaudiusza (14-37 n.e.) z dedykacja dla lechickiego wladcy Leszka Awillo. Historycy polscy jakby nabrali wody w usta na ten temat. Dlaczego? Ano prawdopodobnie z wzgledu na to, ze ktos kto nie byl z zawodu akademickim historykiem potrafil dotrzec do takich zrodel. Postawa historykow polskich jest zadziwiajaco nierzetelna pod wzgledem historii Polski przed Mieszkiem I-ym; jakby ta dziedzina wogole nie istniala. Dlatego w koncu ktos musial sie tym zajac z poza kregu tzw. “znawcow”. O ile wiem ksiazki Bieszka sprzedaja sie fenomenalnie, to jest bestseler.

    • elka pisze:

      Dziękuję za kulturę wypowiedzi, ostatni komentator był takim chamem że musiałam wyłączyć mu możliwości komentowania.
      A poza tym ważne jest że każdy ma swoje zdanie i może – mam nadzieję że może? przy swoim pozostać.
      Pozdrawiam.

      • Kadrinazi pisze:

        Polecam ten blog:
        http://sigillumauthenticum.blogspot.in/
        Autorzy zajmuja sie ‚specami’ jak Bieszk i Szydklowski, wskazujac jakie bzdury probuja oni wcisnac w swoich ksiazkach (Bieszk) i filmikach (Szydlowski). Makabra co sie z tym turbolechityzmem dzieje…

        • Wieslaw B. pisze:

          Zamiast odwolywac sie do kogos innego przedstaw swoj konkretny argument; o co konkrtenie chodzi?; aby to zrobic trzeba przeczytac co oni pisza.

        • Wieslaw B. pisze:

          Czytalem Komentarz redakcji Sigillum Authenticum i inne blogi. Na tej stronie wobec ksiazek Janusza Bieszka dokonuje sie akcja blogowej wendety, ktora charakteryzuja sie przeplatanka personalych inwektyw, dyktatorskich furii i braku podejscia na dystans do wlasnych pogladow. To jest ciagly bezpardonowy atak. Przyklady: “twórczość J. Bieszka nie ma niczego wspólnego ani z rzetelną wiedzą, ani tym bardziej z dociekaniem prawdy historycznej “, “A książki, listy do naszej redakcji i wypowiedzi medialne J. Bieszka są doskonałym przykładem kompromitacji autora“, “J. Bieszk nie potrafi pojąć“, “J. Bieszk nie chce zrozumieć, bądź tego nie potrafi”, “Niestety J. Bieszk nie ma ani podstawowej wiedzy w zakresie historii, ani umiejętności lingwistycznych”, a na koniec ostentacyjne zatrzasniecie drzwi do dalszej dyskusji: “Więcej z Panem Januszem Bieszkiem nie będziemy się kontaktować, uważając we wszelkich kwestiach sprawę za zamkniętą,“ itd.

          Ta jakas rozogniona furia Sigillum Authenticum ma jedo na celu, aby okazac sie niepodwazalnym uber autorytetem, ktory moze miec tylko racje i wyprowadza jak zbawca innych z bledow historycznej interpretacji oczekujac od czytelnikow glebikiej wdziecznosci. Taka iluzja wynika z braku dystansu do swoich pogladow.

          Nalezy stwierdzic, ze przy tym podejsciu wielebnie brzmiacej Sigillum Authenticum, Janusz Bieszk, dobrze sprzedajacy sie autor, nie kwapi sie do postawienia go pod murem z zamiarem dokonania na nim egzekucji z broni duzego kalibru. On nie ma obowiazku udowodniania blogowym sceptykom, skad wie to czy tamto i dlaczego napisal to co napisal. Po prostu na taka agresje nie ma innej rady jak tylko ja olac. To nie jest sytuacja gdzie szkolny uczen zdaje egzamin przed srogim nauczycielem i od ucznia oczekuje sie czolobitnosci ai z gory okreslonych odpowiedzi na z gory okreslone zagadnienia.

          „Makabra co sie z tym turbolechityzmem dzieje…”, ano dobrze ze sie dzieje bo nas w szkolach nie uczono jakie sa alternatywne mozliwosci interpretacji historii Polski, ktora od wiekow zipi w okowach kontroli pro-koscielnej poczynajc od Galla Anonima, egzorcysty literackiego, ktory stworzyl wczesna historie Polski a raczej ja usmiercil za pomoca Popiela zagryzionego przez „te potwory” myszy.

          • PawelM pisze:

            „On nie ma obowiazku udowodniania blogowym sceptykom, skad wie to czy tamto”

            Oczywiście, że nie ma obowiązku. Tylko osoby zajmujące się nauką, a niepotrafiące udokumentować swoich tez, nie są traktowane poważnie. I słusznie.

          • elka pisze:

            Pawle bardzo trafna uwaga. :)

    • Reinmar pisze:

      Ot takich kilka prostych uwag co do wartości „dzieła” p. Bieszka:
      1. „…autor pokazuje również dane z 36 map zagranicznych pokazujących zasięg granic Sarmacji lub Lechii” – żadna z tych map nie pokazuje granic Sarmacji lub Lechii bo na antycznych mapach praktycznie granic nie rysowano (pierwszy z brzegu przykład to mapa odtworzona na 1 stronie okładki książki). Na mapach tych autorzy umieszczali nazwy krain, które Bieszek zupełnie dowolnie interpretuje jako oznaczające to mityczne imperium Lechitów, często wbrew dobrze znanej w literaturze zupełnie odmiennej interpretacji tych map.
      2. Kronika Prokosza nie jest fałszerstwem. Prokosz był arcybiskupem krakowskim i uczonym? A skąd to niby wiadomo? Innymi słowy czy poza samą rzekomą kroniką Prokosza istnieje jakikolwiek inny dokument (nie oparty na cytowaniu tejże kroniki) który potwierdzałby w ogóle fakt istnienia takiej osoby jak Prokosz? Obawiam się że nie. Oficjalna historia kościoła katolickiego w Polsce o takim biskupie w Krakowie nic oczywiście nie wie. ” dodatku kronika Prokosza byla uznana np. przez historyka Ursyna Niemcewicza, albo przez numizmatyka Tadeusza Wolinskiego” – no to jest rzeczywiście argument – historyk – amator (z wykształcenia Niemcewicz historykiem nie był, ukończył szkołę korpusu kadetów, w której programie nauczania nie było w ogóle historii) i numizmatyk jako weryfikatorzy prawdziwości kroniki historycznej. Przy okazji, szczególnie bawią mnie ci obrońcy prawdziwości kroniki Prokosza, którzy dyskredytują opinię Lelewela, twierdząc że to mason nie godzien zaufania, a jednocześnie jako dowód prawdziwości kroniki cytują Niemcewicza, który też był masonem i to zdaje się wyższej rangi niż Lelewel.
      3. „Bieszk dotarł do źródeł uprzednio nieznanych jak płyta marmurowa Tyberiusz Klaudiusza.” Po pierwsze to z całą pewnością nie były to źródła uprzednio nieznane, skoro sam Bieszk przyznaje, że tłumaczenie napisu na płycie cytuje za przykładem wspomnianego wyżej Wolańskiego z roku 1843. Po drugie i to najciekawsze, zakładając że owa płyta rzeczywiście istnieje (twierdzenie że autor nie dostał zgody na zamieszczenie jej fotografii brzmi dość podejrzanie) i że tłumaczenie napisu jest poprawne to i tak z tego napisu w żaden sposób nie wynika, że płyta poświęcona jest jakiemuś władcy państwa Lechitów. Pada jedynie imię pewnej osoby i dedykacja al nie ma ani słowa o tym kim była ta osoba, skąd pochodziła i jakie funkcje pełniła. twierdzenie że owa płyta ma jakikolwiek związek z Polską (Sarmacja, Lechistanem) to wyłącznie konfabulacja autora.
      Co do tego czy książka jest bestsellerem to nie wiem – na żadnej liście bestselerów jej nie widziałem, a kupiłem ją w Empiku po cenie nieco wyższej niż cena makulatury. Zresztą nawet gdyby to był bestseler to nie jest to żaden argument na potwierdzenie prawdziwości zawartych w niej tez.
      Z uwag bardziej ogólnych zwrócę tylko uwagę, że jako publikacja naukowa książka nie ma żadnej wartości. Jedną z elementarnych cech publikacji naukowych jest bowiem to, że przed publikacją są poddawane niezależnej recenzji. Żadna z książek Bieszka nie była przez nikogo recenzowana bo przecież każdy zawodowy historyk wyśmiał by ją, o ile wcześniej sam nie umarłby ze śmiechu. Kolejny ważny element pracy naukowej – bibliografia. Gros pozycji cytowanych przez Bieszka to jakieś tekściki z internetu, które może zamieszczać każdy i które również nie mają żadnej wartości jako publikacje naukowe. Co do publikacji drukowanych, przy żadnej z nich nie występuje nazwa wydawnictwa co również uniemożliwia a przynajmniej wydatnie utrudnia weryfikację jakości tych publikacji. Najciekawsze jest jednak to, że w tekście książki autor raz po raz odsyła do bibliografii, przy kwestiach błahych lub wręcz oczywistych natomiast nie podaje żadnej bibliografii przy wielu spośród swoich szczególnie sensacyjnych twierdzeń. Nie wiadomo więc skąd autor czerpie informacje o tajemniczych komorach pod łysą Górą odkrytych przez inżyniera Pulkowskiego, albo o odnajdywanych na Ukrainie, w Polsce a nawet Wielkiej Brytanii grobach wojowniczych amazonek. Nota bene zadałem sobie trochę trudu, żeby znaleźć jakieś informację o badaniach owego inżyniera Pulkowskiego. I co się okazuje. Otóż sam inżynier Pulkowski uważa, że komory pod Łysą Górą zostały wybudowane pod koniec XIX wieku przez carskich więźniów. W tym samym artykule, który znalazłem w necie (http://www.wgorach.com/?id=51181&amp;) wypowiada się również badacz regionalny Henryk Trepka, który sądzi że komory mogą być starsze i pochodzić nawet z XVI wieku (żeby było jasne XVI wieku naszej ery). Nie ma wiec mowy o żadnych Prasłowianach i ich grobowcach, a co do przeznaczenia zbiorników to miały być one właśnie zbiornikami wody pitnej dla licznych pielgrzymów przybywających do klasztoru (Pulkowski opowiada, że odkrył kanał wlotowy którą spływała woda z dachów opactwa, no ale o tym jakoś Bieszk nie wspomina).

  14. frigga pisze:

    Powiem krótko – szkoda, że nie zapoznałam się z tą dyskusją wcześniej, zaoszczędziłabym pieniądze i wydała na bardziej wartościową lekturę.

  15. leliwa pisze:

    Sława Słowianom, Scytom , Ariom, Lechitom , Polakom
    Sława Bogom , Sława Przodkom
    Słowiańska Siła Słowiański Zew Słowiańska Duma Słowiańska Krew.
    Polska Lechicka, Słowiańska odradza się z coraz większą mocą i nic już tego nie zatrzyma.

  16. Wieslaw B. pisze:

    PawelM: „Tylko osoby zajmujące się nauką, a niepotrafiące udokumentować swoich tez, nie są traktowane poważnie” – przede wszystkim nie jest tak, że historią słowiańską mają zajmować się tylko naukowcy a my czytelnicy potulnie mamy temu się przysłuchiwać i bić brawa; dwa, czy Bieszk nie potrafił „udokumentować swoich tez”? – to zależny co się przyjmie za wyjściowe kryteria, niekreślenie takich kryteriów przez blogerów jest tutaj sztuczką retoryczną polegającą na niesprecyzowaniu zasad oceny a potem ogłoszeniu z blogowej ambony, za kryteria nie były spełnione; zauważmy, ze są to książki z dziedziny popularo-naukowej, gdzie tworzenie swoich subiektywnych opinii może być uzasadnione; Bieszk dokonał sporej pracy syntezy historycznej poruszając tematy zapominanie i pominięte; zwróćmy uwagę, że na zdrowy rozum „Historia Polski nie rozpoczęła się w jakiś cudowny sposób od Mieszka I..” (Bieszk) – co np. sugerował najemnik Gall Anonim pisząc w służbie kościoła katolickiego i nie przypadkowo określając wieki przeszłe jako zapomniane: „Lecz dajmy pokój rozpamiętywaniu dziejów ludzi, których wspomnienie zaginęło w niepamięci wieków i których skaziły błędy bałwochwalstwa.”

    • Wanderer pisze:

      ‚przede wszystkim nie jest tak, że historią słowiańską mają zajmować się tylko naukowcy a my czytelnicy potulnie mamy temu się przysłuchiwać i bić brawa

      „Historia Polski nie rozpoczęła się w jakiś cudowny sposób od Mieszka I..” (Bieszk) – co np. sugerował najemnik Gall Anonim pisząc w służbie kościoła katolickiego i nie przypadkowo określając wieki przeszłe jako zapomniane: „Lecz dajmy pokój rozpamiętywaniu dziejów ludzi, których wspomnienie zaginęło w niepamięci wieków i których skaziły błędy bałwochwalstwa.”’

      1. Gal Anonim pisał jeszcze o 4 władcach państwa Polan przed Mieszkiem, więc z miejsca cytat o cudownym pojawieniu się czegokolwiek za Mieszka jest wyssanym z palca kłamstwem;
      2. Oczywiście taki Kadłubek (wymieniany jako ważne źródło co do istnienia Lechii) już piszącym w służbie kościoła nie jest – co z tego że był biskupem, prawda? Tutaj pojawia się spora dawka hipokryzji ze strony ludzi propagujących Lechię. Kościół był zły – chyba że pisał o Lechii. Lelewel był zły, bo „był Niemcem” – co ciekawe ludziom nie przeszkadzają kroniki i mapy innych „Niemców”, tak długo jak piszą o Lechii, itd. itp…
      3. Żaden zawodowy historyk nie twierdzi że przed Mieszkiem I nic tutaj nie było, tak piszą tylko ludzie propagujący Lechię, by zdyskredytować oficjalną wersję historii (co ironicznie pokazuje tylko że owej historii nie znają);
      4. Jeśli nie naukowcy, to kto? Historii ot tak nie można sobie badać bez odpowiedniego wykształcenia, w dziedzinie czytania źródeł choćby. Bieszk wielokrotnie pokazał już że tego nie potrafi (podane przez ciebie cytaty).

    • Pawel.M. pisze:

      Zgadza się, Bieszk wykonał tytaniczną pracę – wysłuchał dyrdymałów Szydłowskiego z youtube i je streścił.
      Natomiast co do badań, to jestem historykiem, jak poważnie zachorujesz przyjdź się do mnie leczyć. Co prawda nie umiem, ale przecież leczeniem nie powinni się zajmować tylko lekarze…

      A tu masz o tej fałszywce Prokosza, której tu bronisz:
      http://seczytam.blogspot.com/2016/09/turbolechickie-zidiocenie-czyli-dojenie.html

  17. Xymena pisze:

    Mnie osobiście książki Bieszka się podobały, choć podzielam pogląd o braku lekkiego pióra autora. Nie mam dogłębnej wiedzy o źródłach historycznych, nie będę wchodziła więc w meritum dyskusji na tym poziomie, ale jedno mnie przekonuje do tez stawianych przez J. Bieszka – i jest to paradoksalnie bardzo skromny wybór źródeł dostępnych w ogóle. Szanowni Państwo zechciejcie zwrócić uwagę, iż w czasach Karola Wielkiego i późniejszych źródeł pisanych bynajmniej nie brakuje i ze szczegółami można śledzić w zapiskach i innych materiałach historię Europy Zachodniej, co czyni np. Kamil Janicki w swoich książkach. My tutaj dyskutujemy o prawdziwości kilku kronik na krzyż i to w dodatku stanowiących wielokrotnie przepisywane kopie z przekłamaniami, a nie oryginały. Gall Anonim to np. enta kopia z XVI w. Można więc przyjąć za twierdzenie prawdziwe, iż komuś zależało, aby zniszczyć źródła historyczne, co dla zaborców zapewne trudne nie było. Nadto należy odnieść się do późniejszych śladów w kulturze. Dlaczego szlachta tak chętnie mieniła się Sarmatami? Dlaczego Jan III Sobieski udowadniał, iż wywodzi się od Popielidów, a konkretnie od Sobiesława wnuka Popiela?

    Nie wiem na ile J. Bieszk podszedł merytorycznie do tematu, a na ile popuścił wodze fantazji, ale oby więcej takich autorów. Podziwiam go za krytycyzm do jedynie słusznej, powszechnie obowiązującej wersji. Czytając jego książkę przypomniałam sobie jaki szok przeżyłam czytając za młodu chyba Kuklińskiego, który ośmielił się analitycznie i krytycznie podejść do powstań, a w szczególności Powstania Warszawskiego, pisząc coś innego niż w podręcznikach szkolnych i oficjalnej literaturze. Tutaj towarzyszyły mi podobne emocje.

    Za zaletę tych książek uważam także, obudzenie w Polakach dumy narodowej- bardzo nam teraz tego trzeba.

    To, że J. Bieszk nie jest naukowcem, a pasjonatem to zaleta nie wada, daje mu to świeżość spojrzenia i otwartość na poszukiwanie nowych dróg i schematów, a to w nauce jest najważniejsze. Niestety w naszym kraju tzw. nauka to tylko kompilacje wcześniej napisanych prac i bez końca na tysiąc sposobów powielanych.
    Czytajmy więc Bieszka niech będzie inspiracją dla wielu do dalszych poszukiwań historycznych i prekursorem nowego spojrzenia na historię na miarę Danikena.

    • elka pisze:

      To ważne by nie tworzyć fałszywej historii opartej o kłamstwa, to ważne by fakty były podstawą światopoglądu. Fakty i tak są po naszej stronie, po stronie Słowian, nie byliśmy byle kim, przewyższaliśmy te „cywilizacje” które tworzyły ludzi bez serc, podłych i uznających że zbrodnia w imieniu Boga jest w porządku i sam Bóg ją akceptuje.
      I nie zgodzę się z Tobą gdy mówisz że jest mało kronik, opisujących życie naszych przodków. Zwróć proszę uwagę na Herodota, już 500 lat przed naszą erą pisał o terenach słowiańskich, dość wyczerpująco. Juliusz Cezar, który podbijał tereny za Odrą, pisał o Słowianach, tak ponad dwa tysiące lat temu. Pan Bieszk Juliuszowi poświęcił chyba cały rozdział i też o tym piszę, gdybyś zechciała przeczytać powyżej. Zerknij w takie tytuły:
      Moje lektury które głęboko poważam:
      „Wojny Galijskie” – napisał Juliusz Cezar 2000 tysiące lat temu.
      „Dzieje” Herodot – 2500 lat temu.
      „Flawiusz Arian” – „Wyprawa Aleksandra Wielkiego”
      „Najstarsza kronika kijowska” – skarbnica wiedzy.
      „Księga Henrykowska” – uwielbiam ją. :)
      „Kronika Thietmara” 2 tomy. – Niemiec, był zakonnikiem nienawidził Bolesława Chrobrego, ale był człowiekiem uczciwym, nie wspierał tych co zabijali, okradali choćby byli z najznakomitszych rodów nawet.
      Flawiusza Ariana pan Bieszk nie zna a był to człowiek współczesny Aleksandrowi, tam nie ma takich głupot jakie raczył był o Aleksandrze napisać pan Bieszk. Jest sporo literatury o czasach przeszłych, pisanych przez współczesnych pisarzy, podróżników, ale są tez wykopaliska, niemi świadkowie tamtych czasów. Dlatego chociaż mam maleńką wiedzę, to pan Bieszk jest dla mnie niewiarygodny, powiem więcej, umie śliczne bajki tworzyć, czy mamy w bajki wierzyć, czy naszą wiedze opierać o fakty?.

  18. Xymena pisze:

    Uśmiałam się serdecznie.
    Podajesz w kółko te same pięć źródeł i mówisz, że jest z czego wybierać. Żaden z tych teksów nie został napisany przez rodowitego Polaka. A priori przyjmujesz,że teksty są prawdziwe i niezniekształcone przez kopistów.
    A do tego negujesz tezy Bieszka ze względu na brak rzetelnego oparcia w materiale źródłowym, a sama piszesz, że jesteśmy cywilizacją serca przewyższającą inne na podstawie … ?
    Nadto jako praktyk wskazuję, iż historia z natury rzeczy jest oparta na kłamstwach, bo nie ma czegoś takiego jak rzeczywistość obiektywna, jest tylko subiektywne postrzeganie autora źródła oparte o własne widzenie świata, zamówienie zleceniodawcy bądź potrzebę chwili.
    Pozdrawiam ciepło.

    • Pawel.M. pisze:

      Wiesz, że z zasady nie wypowiadam się o fizyce kwantowej? A wiesz dlaczego? Bo się nie znam, a nie lubię z siebie robić idioty. Wiec pytanie: co ciebie skłania do wypowiadania się o historii?

      Przykładowe źródła do dziejów Polski w X w.:

      – niemieckie (np. kroniki Widukinda i Thietmara, roczniki, nekrologii, Świętego Wojciecha Żywot II, List św. Brunona Bonifacego do króla niemieckiego Henryka II, Pasja z Tegernsee);
      – polskie (roczniki, Dagome iudex, Gall Anonim, Epitafium Bolesława Chrobrego);
      – czeskie (roczniki, kronika Kosmasa);
      – ruskie (głównie Powieść Minionych Lat);
      – bizantyjskie (dzieło Konstantyna Porfirogenety);
      – arabskie (dzieła przekazujące informacje Ibrahima ibn Jakuba, także dzieło al Masudiego);
      – skandynawskie (sagi, Saxo Grammaticus);
      – włoskie (Świętego Wojciecha Żywot I);
      – francuskie (Kronika Ademara z Chabannes);
      – węgierskie (głównie późne i mało wiarygodne).

      Do tego masa źródeł archeologicznych. Żadne z nich nie zna lechickiego imperium.

  19. elka pisze:

    Bardzo mnie rozśmieszyłaś. Z kim tu dyskutować? Brak podstawowej wiedzy, wyklucza merytoryczną dyskusję, jak można mówić że teksty podane przez mnie mogą być zniekształcone przez kopistów :) :). Próbowano zafałszować „Wojny żydowskie” Józefa Flawiusza, współcześnie!! dodając informacje o Jezusie Chrystusie, ale niestety są oryginały i dotyczy to wyżej wymienionych tekstów, straszne to wprost a nawet powiem więcej, absolutnie obrzydliwe :).
    Oczywiście jest więcej informacji o czasach dawnych i terenach dzisiejszej Polski, są podróżnicy nawet Arabscy, odwiedzający te strony z ciekawości poznania świata, ale po co cytować, skoro wiadomo z góry że to wszystko ściema i nieprawda?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>