Jesienno rudy świat i nie tylko rudy. :).

P1040541

Ruda kitka w jesiennym lesie

P1040542

Szukam :)

P1040545

Znajdź mnie. Jestem tu. :)

P1040551

Ładne tło dla mnie?

P1040553

My nie rude ale też ładne.

Zmiana fotografowanego obiektu na najpiękniejszy :).

P1040531

Boją się żeby im nie uciekł. :)

P1040532

Wołają ……. :)

P1040534

Raz już byłem na samej górze ale …:)

P1040535

Schodzi się trudniej, phi – daję radę :).

P1040538

Spacerować też lubię.

P1040540

To kłuje wskoczyć się nie da, popodziwiam sobie. :)

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Foto. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

22 odpowiedzi na „Jesienno rudy świat i nie tylko rudy. :).

  1. ewa z mazur pisze:

    a wiesz, że u nas wiewiórek nie ma? w warszawie było ich pełno a tu nic. twoja kicia na spacerze, jaka ona już duża!
    a wiesz, czytałam, że są koty, które wolą chodzić po krzakach niż po drzewach.

    • elka pisze:

      :) Ma dopiero pół roku skończył 4 Listopada. :) Jest słodki mały rozrabiaka i przytulak. :)
      Może za mało drzew na Mazurach? Dużo wody one pewnie nie lubią?
      Ojciec znalazł kiedyś małą wiewióreczkę nie wiem czym ją karmił, aż raz uciekła na drzewo i już i Michalina Wisłocka pisała w autobiografii że w dzieciństwie była w domu oswojona wiewiórka, te to dopiero mają charakterek, co je widzę przypomina się opowieść pani Wisłockiej, wściekać to one potrafią się. :) Ale są cudne. :)

  2. ewa z mazur pisze:

    u mnie akurat wody mało, bo mieszkam dość daleko od jezior. nie mam pojęcia, czemu tu wiewiórek nie ma…może boją się ludzi i uciekają? w miastach nie ma się czego bać, są dokarmiane.
    a twoja kicia podobna trochę do mojego piecucha. on ma tez prawie 6 miesięcy, ale odstaje od innych kotów tak się upasł. przecież mu nie zabronię jedzenia…
    to taka kocia przylepa. jak mnie widzi albo męża to płacze, bo chce na ręce. potrafi wskoczyć na ramię. spada, bo grubas, ale próbuje….i tuli się…nie każdy kot tego potrzebuje.

    • elka pisze:

      Dlatego Twój Piecuch się mnie bardzo podoba podobny rzeczywiście. :)
      Nasz też przylepa i „gada” ciągle coś opowiada no i lubi być na rękach, ale najchętniej pod lampą na stoliku przy komputerze w ciepełku i wiesz to przedziwne ale w sumie ma tylko suche jedzenie czasem trochę ryby czy żółtka czy zupę jeśli jest a on tłuściutki się robi. :). Przyznam że mnie to trochę martwi.
      Tak nie każdy kot potrzebuje takiego przytulania, tulenia się a to małe ciepełko potrzebuje, myślę że on dużo daje dzięki temu. :)

  3. AnkaW pisze:

    Elko, kiciunia śliczna i widać, że dobrze się czuje na spacerze. Zero strachu!
    Przepraszam, że Ci o tym napiszę, ale uważaj na szeleczki bo kot umie błyskawicznie uwolnić się z każdych. Robi to w sekundę, choćby były mocno związane. Trzeba mieć to na uwadze i zawsze trzymać je odpowiednio od góry, nigdy nie ciągnąć go od przodu.

    Zdjęcia wiewióry zrobiłaś boskie!

    • elka pisze:

      Aniu wiem moja kotka potrafiła się wyślizgnąć z szelek raz dwa. :)
      A z małym trzeba uważa bo potrafi pociągnąć i wyrwać smycz z ręki.
      Kiciuś śpi, zamknięte oczka mocno zaciśnięte, śpię no śpię, my się szykujemy do wyjścia, buty kurtki i idziemy a kotuś śpiący mocno przecież przed chwilą z nagła się materializuje przy drzwiach i miauuu miauu a ja? No co, ja też chcę. :)
      Więc zabieramy, na różne wyprawy chyba że do sklepu ale nawet wtedy myślimy – a pojedziemy na działkę po drodze to sobie poskacze po drzewach i zabieramy jest słodki po prostu słodki. :)
      Cieszę się wiewióry są piękne ale szybko się złoszczą. :)

  4. AnkaW pisze:

    Kotki są ciekawe świata, fajnie ma z wami! :)

  5. planeta pisze:

    Podobno rude to wredne:)
    Jesien też?
    Hehehehehe
    Możliwe:)
    Robi psikusy pogodowe:)

  6. planeta pisze:

    Przez tyle zdjęć mój komputer blokuje net w innym komputerze, wiec nie mogę odświeżać strony:)
    Zatem miłego wieczoru Ela i dobrej nocy:)

    • elka pisze:

      Wredność jest powiązana z rudym charakterem? :)
      A wiosna tez bywa wredna też robi psikusy pogodowe, ma kolor zielony nie rudy.
      Tobie również miłego wieczora. :)

  7. planeta pisze:

    No ma:)
    Ale widziałaś kiedyś nie- wrednego lisa?
    Bo ja nie.
    Nie oceniam tak rudych, ale tak słyszałam.
    Byłaś kiedyś na sztuce w teatrze „Sztukmistrz z Lublina”?, jesli ni to żałuj. Najlepszy spektakl jaki w zyciu widziałam. Nie było rudych:)
    Dobranoc:)

  8. kocica pisze:

    Ładne kotki, ładne fotki:)
    Masz kota jak psa :)
    Mam psa często jak kota, a czasem jak araba:) Trzy w jednym.
    Pies jak to pies – szczeka.
    Pies jak kot, bo po meblach łazi i na wyżynach lubi się wylegiwać.
    Jak arab czystej krwi – bo wystarczy, że ktoś w zachwycie powie – ooo! jaki ładny piesek- a pies natychmiast zaczyna inaczej spacerować – kłusem – nogi w górze zatrzymuje – pięknie idzie z gracją wrodzoną.
    Psa mam bardzo wrażliwego, aaa o tym dużo by pisać, za dużo:)
    Elu co to znaczy rudy charakterek?
    Bo, pierwszy raz spotkałam się z takim określeniem.
    Pa

  9. elka pisze:

    Nasz kot jest jak koto-pies. :)
    Fajnego masz psa, my mieliśmy 16 lat cudo wilczura, mądrego o cudownie pięknych oczach, nie znosił gdy obcy na ulicy chcieli go głaskać, zawsze się odsuwał.
    Zresztą w domu też nie lubił za dużo głasków, ale serce wielkie i kochane.
    Rudy charakterek? :)
    Przyjrzyj się naturalnemu kolorowi wiewiórek, rude są i szybko tracą cierpliwość, wściekłe się robią natychmiast w jednej chwili, – to jest rudy charakterek. :)
    Mam filmik z takim rudzielcem, zbierała bukowe orzeszki, ale gdy się zorientowała że na nią patrzę, natychmiast fochy i machanie ze złością rudą kitką. :) Jeśli masz troszkę czasu, poszukaj w necie książki dr. Michaliny Wisłockiej, pisze tam o swoim dzieciństwie, piękna to książka i tam jest opowieść o wiewiórce w domu, no to dopiero rudy charakterek. :)
    Wydaje mi się że rude nie znaczy wredne znaczy szybko się wku…rza bo ma dużą zawartość czerwieni w sobie to energia ognia lawy wrze i jest to gorąca krew. :)
    Buziak Elu i poproszę Ciebie więcej, mogę? :)

    • kocica pisze:

      Oj! Ela wybacz:)
      Chętnie poczytałam twoją opinię o rudzielcach.
      Ruda jestem, mam karnacje rudzielca.
      Włosy, może nie tyle, bo nie są oczywiście rude- blond w odcieniu rudości- mam pukle włosów z różnych okresów dzieciństwa- mama je dla mnie zachowała.
      Kiedyś pokazywałam je koleżance, która mnie przezywała ruda….
      Głupio jej się zrobiło, nie właściwiej powiedzieć – poczerwieniała ze złości. Poczerwieniała ona, nie ja.
      Czułam satysfakcje – bo dzieci potrafią być okrutne, dla odmieńców.
      Nie byłam… ani blondynką oczywistą, ani szarą – szatynką, ani brunetką.
      Rudy kolor jest rzadki i jest wiele odcieni rudości, pięknych barw rudości.
      Nie wiem co bardziej – czy dalekie podróże, czy odcień rudości nauczył mnie tolerancji dla odmienności?
      Mam znajomą, która ma wnuki rude, piękny odcień rudości noszą z dumą na głowie te chłopaki.
      Otóż moja znajoma wstydziła się koloru włosów swoich wnuków, starałam się jej wytłumaczyć, że to piękny, bo niespotykany kolor włosów.
      I że nie ma się czego wstydzić!
      Ma być dumna z inności swoich wnuków.
      W kompleksy dzieciaki wpędzała, nakładając im czapki, aby ukryć kolor włosów i ze wstydem oraz z przekąsem mówiła o karnacji wnuków – aaa to po tamtym dziadku takie rudzielce są.
      Ale faktycznie temperamentne dzieci :)
      Jak wszystkie dzieci.

      Elu odmieńcem się czułam jako dziecko :)
      Elu moim zdaniem tu jest pies pogrzebany w charakterze i temperamencie rudych dzieciaków- wyróżnianie się w tłumie – z tym związana jest nie akceptacja środowiska.
      Przezywali mnie swoi i na ulicy obcy – piegowata!, ruda! Pipi, ruda kicia – to swoi.
      Tak więc przeszłam długą drogę, aby zaakceptować siebie taką jaka jestem, jaka się urodziłam, bardzo długą i wyboistą !
      Pomogły mi książki „Ania z zielonego wzgórza” „Pipi” i Woody.
      Elu czy rudy szybciej się wkurza?
      Znam kilku rudzielców – och! ta rodzina – i jesteśmy różni – bardzo różni – choć rodzina.
      Czy mamy w sobie gorącą królewską krew:)?
      Nie wiem?
      Są wśród nas: bardzo ambitni, będący zawsze w centrum, leniwi, temperamentni, towarzyscy, introwertycy, z poczuciem humoru, z dystansem do życia… itp.
      Co rudzielec to inny.

      A co do mojego psa, to jest też bardzo nieufny i nie pozwala się obcym głaskać.
      Nie gryzie, ale szczerzy kły:)
      Wilczura miałam jednego, dawno temu.
      Moja wilczyca była piękna, lecz nie do ułożenia- nieobliczalna- to był pies odebrany właścicielowi, który ją maltretował.
      Pa

      • elka pisze:

        Naturalny kolor opisuje bardziej charakter niż farba na włosach ale ona też dodaje energii, jak czerwony kolor spodni, czy spódnicy przy kiepskim krążeniu, że o majtkach nie wspomnę. :)
        Odmienność to obszerny temat, akceptacja siebie takim jakim się też, napisano tomy na ten temat. Wiesz, można się nie wyróżniać kolorem, piegami, wzrostem, czy czymś tam a jednak być tak odmiennym że ludzie to odczuwają.
        Czy rudy szybciej się wkurza? Wiewiórki tak, może małe ciałko i złość szybko uderza do łepka. :)
        Zaufać gdy się doświadczyło wiele złego nie jest łatwo a złego człowieka w anioła przerobić jeszcze trudniej, on sam musi doświadczyć konsekwencji swoich czynów, wtedy się zmieni.
        Serdeczności Elu.

  10. margo pisze:

    Witaj Elu. Ja właśnie po prawie 3 miesiącach zobaczyłam moje koty. Puchatka z białej zrobiła się bardziej biała, futerko zimowe mniej widoczne w plenerze, uwielbia śnieg. Rudzielec z kocięta jest już podrostkiem i próbuje zacząć sobie podporządkowywać swiat, ale jeszcze nie ma określonego planu, na razie szkice. Jesienna aura i troszkę brudne kolory niezbyt moim kotom się podobają, za to drzewa ogołocone z liści to dla nich istny raj. Świat dal kotów jest taki pełen niespodzianek, a my ludzie jak natrafiamy na takie to odwracamy się udając, że to nic nadzwyczajnego. Siedziałam wczoraj w poczekalni dworcowej, obok mnie dwoje młodych ludzi, ich każde opowiadanie kończyło się słowem; „to normalne”. Ten brak entuzjazmu do życia był dla mnie przygnębiający. Przecież są młodzi i tyle jest tu do odkrywania, do przemyślenia, a oni to biorą jako pewnik, fakt niewarty zahaczenia okiem, umysłem. Marazm u młodych jest deprymujący. Pozdrawiam serdecznie

    • elka pisze:

      Witaj Margo aż trzy miesiące nie widziałaś swoim kotków, no wiem praca.

      Tak młodzi dziś nie mają radości, spontaniczności entuzjazmu. „to normalne” a gdzie nienormalność? Czasem myślę że my pokolenie powojenne (przynajmniej ja) mimo trudnych warunków dorastania, zachowaliśmy do tej pory więcej radości i ciekawości świata niż oni młodzi-starzy. Ale na szczęście nie wszyscy – powiedziała wieczna optymistka. :)
      I ja Ciebie również serdecznie pozdrawiam.

  11. zosia pisze:

    Serdecznie witam .Poczytałam o tym rudym kolorze i chcę powiedzieć,że na działce u mnie urzęduje wspaniała ruda kotka.Mądra.Wychodzi z nami na spacery po lesie i jak wierny piesek idzie przy nodze.Uwielbia się przytulać i włazić na kolana.Druga kotka(jej córeczka) drapie i gryzie.Sąsiadka musiała iść do lekarza,bo została podrapana.No ale może nie ma reguły bez wyjątków.A w domu mam zupełnie czarną suczkę,pełną energii,,kochaną.Pozdrawiam serdecznie .

    • elka pisze:

      Witaj Zosiu rude jest różne – młode niecierpliwe a starsze ciepłe. :) Może sąsiadka źle zrozumiała intencje kotki? Wyszło więc nieporozumienie. :) Cieszę się że napisałaś. :) Zapraszam częściej – bardzo zapraszam i ciepło pozdrawiam.

  12. anabell pisze:

    Mój ukochany pies (jest na blogu jego zdjęcie) uwielbiał wiewiórki, a one doskonale wiedziały, że to krótkołape rudzielstwo nic im nie zrobi. Śmigały mu po trawnikach w parku Zdrojowym w Konstancinie tuż przed nosem, a on aż popiskiwał – bardzo chciał się z nimi bawić. Dlaczego te ukochane psy tak krótko żyją? Mój żył 16,5 roku, odszedł 3 lata temu, a ja nadal cierpię.
    A kiciulka masz ładnego i jak grzecznie na smyczy chodzi!
    Miłego, ;)

    • elka pisze:

      Tak jak i nasz 16 lat najcudniejszy wilczur świata, mąż mówi że tak wszedł w serca że nie możliwe go usunąć siedzi i gospodaruje tam.
      Kiciulek nie wiadomo skąd podchwycił pieskowy sposób na wkręcanie się w serca i czyni to samo z uporem godnym lepszej sprawy. Ciekawe to, gdy tylko ktoś z nas się podnosi i idzie do pokoju czy kuchni kiciulek tę za chwilę tam jest i nie o lodówkę mu chodzi, raczej nie jest nią zainteresowany, jedzenie stoi i czeka aż się namyśli coś przegryźć. Jest tam gdzie i my po prostu tak robi. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>