Lukrecja Borgia. Prawda jak oliwa sama na wierzch nie wypływa.

Chcąc wiedzieć trzeba samemu starać się docierać do niej, odbrązawiać, odgruzowywać,  docierać do informacji z wielu źródeł,  tak odszukiwać prawdę. To samo tyczy się czasu teraźniejszego. :)
Z Wikipedii:
„Postać Lukrecji zaczęto rehabilitować w drugiej połowie XIX wieku. Sam Gregorovius stwierdził: Nikt nie zechce uwierzyć, że Rzym i dwór papieski jej nie skaziły, ale jednocześnie nikt bezstronny i uczciwy nie może utrzymywać, że była winna przypisywanych jej nikczemnych czynów(..) to trzeba stwierdzić, że nie była taką bestią, jaką ją przedstawiała część oszczerczej i goniącej za sensacją historiografii.”

Lukrecja, trucicielka, morderczyni, rozpustnica, wszetecznica i co tam jeszcze komu na myśl przyjdzie, by opluwać istotę która żyła, przeżywała swoje życie,  niełatwe życie.

A Lucrezia_Borgia-medalje

Lucrezia_Borgia-medalje
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lukrecja_Borgia

Była córką papieża, Aleksandra VI, czy to jej wina? Była przez ojca i brata używana do zdobywania majątku i poparcia liczących się w tym czasie sił, to też jej wina?

Pierwszy związek Lukrecji zawarty w wieku 13 lat z bezbarwnym i niezdecydowanym Giovanim Sforza, był związkiem politycznym. Lukrecja uległa woli ojca. Gdy polityczny sojusz stał się kulą u nogi, papież zażądał rozwodu dla swojej córki. Giovani, zięć teraz już nie chciany, nie chciał się na to zgodzić. Na jego decyzję nie wpłynęły nawet oskarżenia o impotencję, nie i już, zaparł się wszystkimi kopytami, jak osioł. Wtedy to zdaniem ówczesnego kronikarza teść i szwagier postanowili go usunąć. Szwagier, to słynny brat Lukrecji, Cezar Borgia. „Pan Giovani Sforza i madonna Lukrecja Borgia zostali w uprzejmy sposób zaproszeni do Rzymu”. A oto udział Lukrecji w przygotowywanym morderstwie:

Morderczyni Lukrecja zeznania:
„Tam pewnego wieczoru – a był w komnacie pani Jacomino pokojowiec Giovaniego, – przybył książę Valentino (Cezar) jej brat a Jacomino, aby nie być widziany na jej rozkaz schował się za krzesłem. Valentino-Cezar, rozprawiając swobodnie z siostrą, powiedział między innymi, że wydano rozkaz zabicia pana Giovaniego Sforzy, aby dać ją za żonę margrabiemu Ferrary. Gdy Valentino wyszedł, pani Lukrecja powiedziała Jacominowi: „słyszałeś co powiedziano? Zawiadom go o tym.” Pokojowiec natychmiast wykonał rozkaz, pan Giovanni wsiadł na konia i popuściwszy cugli galopował aż do Pesaro”
Gdyby chciano zamordować męża Lukrecji, pewnie nie informowano by o tym jego żony. Historycy twierdzą że Borgiowie ojciec i syn, nie chcieli zabić Giovaniego, chcieli go tylko nastraszyć, ale to stawia Lukrecję w dobrym świetle, wiedzieli jaka jest i dlatego w swobodnej rozmowie tak pokierowali sprawami że Giovani zgodził się na rozwód.

Kazirodczy związek.
Papież nie był święty, miał wiele kochanek, choć kochał matkę swoich dzieci,  to i tak korzystał z życia obficie, to samo i Cezar, też do świętoszków nie należał. Ale nikt nie udowodnił, że korzystali ze względów córki i siostry. Można śmiało powiedzieć że Rodrigo Borgia, będąc produktem swoich czasów,  kochał swoje dzieci, jak na prawdziwego … Hiszpana przystało. Kochał i dbał o nie, bardzo przeżył śmierć młodszego syna zamordowanego przez politycznych wrogów. Z profilu tych mężczyzn nie wynika też kazirodztwo, byli za bardzo na zewnątrz, emocjonalni nad wyraz.
Lukrecji zaś do bycia „największą dziwką Rzymu” brakowało odpowiedniego temperamentu, no i czasu. Po rozwodzie wydano ją za mąż ponownie gdy miała 17 lat, czas pomiędzy rozwodem a ślubem spędziła w klasztorze, bo taka była wola ojca.

Lukrecja pokochała drugiego męża całym sercem, był młodszy od niej o rok „jasnowłosy dobrze zbudowany, zwinny, o miłym charakterze”, bratanek króla Neapolu. Tych dwoje małolatów kochało się szczerze. Ale polityka i tu się wmieszała znowu. Bardzo skomplikowane powiązania doprowadziły do najpierw ataku na młodego księcia, zadając mu takie rany że „Lukrecja widząc męża w takim stanie zemdlała”. Okazało się że młody nie dał się, wyzdrowiał z wydawało by się ze śmiertelnych ran ale „dostojny książę Alfons d’Aragona który postanowił nie umrzeć z odniesionych ran, został uduszony we własnym łożu…” Wymieniano jedno imię  po cichu Cezar Borgia „w sprawę byli zamieszani służący księcia Valentino”. Może tak było a może nie, bo młody książę miał w Rzymie wielu wrogów, ale i Cezar miał wiele powodów, by chcieć się pozbyć szwagra a wdowieństwo Lukrecji umożliwiło nowe dynastyczny związek małżeński.

Kolejny związek Lukrecji:
to czy córka papieża się zgadza, nie miało najmniejszego znaczenia. Kosztowało to papieża 100 tysięcy dukatów w gotówce, poza strojami klejnotami i zastawą stołową wartą 200 tysięcy, dodatkowo zwolnienie z podatku kościelnego i trochę innych ważnych ustępstw.  Borgiowie i tak wiele zyskiwali na  kolejnym małżeństwie Lukrecji. Lukrecja i tym razem zgodziła się być pionkiem w  grze, mimo tego że mężczyzna nie okazywał entuzjazmu. I wbrew wszelkim przewidywaniom ten związek  okazał się szczęśliwy.

On: „nieokrzesany ale stanowczy, miał dużo zdrowego rozsądku. Od artystów i intelektualistów trzymał się z daleka, wolał towarzystwo swoich oficerów i licznych kochanek. Częste przygody nie zakłócały spokoju rodziny ale stanowiły wentyl bezpieczeństwa a więc w pewnym sensie były pożądane”.
Ona: „przymykała na to oczy, on niczego jej nie odmawiał, poza tym choć nie była kobietą zimną nie odznaczała się wielkim temperamentem. Do pomyślności tego małżeństwa przyczyniła się uległość jej charakteru i pragnienie spokoju.
Mąż i dzieci wypełniały jej całe dnie a książę również noce.
Podsumowanie jaka była Lukrecja:
„Gdy skarb państwa, na skutek wydatków wojennych opróżnił się a ludności zagroził głód, Lukrecja sprzedała swoje klejnoty. Wspomagała finansowo szpitale, klasztory i kościoły.
W ostatnim związku urodziła pięcioro dzieci w sumie było ich sześcioro, przy siódmym zmarła, wraz z nią dziecko. Czuwał nad nią do samego końca mąż, pisał:
„nie mogę pisać tego bez łez, tak ciężko mi jest widzieć się pozbawionym słodkiej i drogiej towarzyszki, gdyż taką dla mnie była z racji dobrych jej obyczajów i czułej miłości, która była między nami….”

Dlaczego opluwamy tę postać powielając  informacje, zawistników oszczerców i kłamców?
Dlaczego  my nie szukamy prawdy?
Bo wygodnie jest powtarzać obiegowe opinie, bo ………….?
Prawda sama nie wypłynie, trzeba jej szukać, docierać do niej, dzięki temu i w sobie utrwala się potrzeba dociekania, ciekawości a może to co widzę nie jest tym co widzę, co kryją  informacje jakimi mnie karmią? Tam gdzie jest prawda, jest szacunek także dla siebie.
Szukajmy  prawdy także w tym co się dzieje teraz.

A książka borgiowie

http://www.empik.com/borgiowie-gervaso-roberto,2815909,ksiazka-p

 

Warto znaleźć czas nie tylko na przeczytanie w Wikipedii ale i  na: Roberto Gervaso „Borgiowie”  świetna i wyczerpująca biografia rodu Borgiów, dobrze udokumentowana.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Książki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Lukrecja Borgia. Prawda jak oliwa sama na wierzch nie wypływa.

  1. natanna pisze:

    Przypomniałaś mi tym obszernym i wyczerpującym temat postem, że Gervaso stoi na półce i czeka cierpliwie na czytanie już od lat.

  2. Lidia pisze:

    Rozwiązła córka papieża wzbudza większe emocje aniżeli dziewczyna, którą przesuwano niczym pionek na planszy.
    Podobnie jak i Maria Magdalena.
    Widzę, że w naszej bibliotece jest ta książka :)

  3. abigail pisze:

    Ciekawą była postacią…

  4. Jasna8 pisze:

    Aż się zdziwiłam, zupełnie inaczej o niej myślałam…
    A tu taka niespodzianka…
    Nie miała tak naprawdę wpływu na swoje życie…
    Ale nie czyniła tez zła…

    • elka pisze:

      A nawet próbowała czynić dobro te klejnoty a ludność miasta jej męża ją pokochała, zresztą on sam też a nie chciał jej. :).

  5. Gosia pisze:

    Elu, takie odkrywanie prawdy dla siebie może być niezwykle interesujące. Mnie żal tej młodziutkiej dziewczyny przesuwanej jak pionek przez rodzinę…
    Poza tym kolejny wniosek: czy to wstyd być papieżem, wierzyć w boskość papieża? Z taką historią papiestwa?
    Przeczytałam z przyjemnością. Dziękuję

    • elka pisze:

      I zmarła młodo coś ponad trzydzieści lat tylko.
      Czy to wstyd? Zapewne nie. Papież jest tak samo boski jak każdy człowiek.
      Miło mi Gosiu.

  6. Olga Jawor pisze:

    Pewnie zrobiono jej krzywde pomówieniami i plotkami, ale przynajmniej pamięta się o Lukrecji. Nie zniknęła w pomroce dziejów, jak inni, zwykli i niezwykli ludzie…A co po nas…? Obojętny wiatr i kurz…I już!
    Pozdrawiam Cię ciepło Elu!:-))

    • elka pisze:

      Oj Olu wszak najważniejsza jest nasza pamięć, pamięć nas samych, siebie pamiętać jest tym o co należy dbać, mnie wcale nie zależy by mnie pamiętali inni ludzie. A czy taka pamięć jaką czynimy Lukrecji jest dobra?
      Serdeczności kochana.

  7. ewa z mazur pisze:

    ja myślę, że prawda, jak zwykle, leży po środku.

    • elka pisze:

      Prawda i środek? Czyli trochę tego trochę tego. Wszyscy popełniamy błędy i czasem się wstydzimy za nie i na pewno Lukrecja też miała wiele do siebie żalu i może się wstydziła, ale też nie była potworem a nawet jawi się jako dość skromna osoba, na tle epoki w jakiej jej przyszło żyć. Może i to jest środek. :)

  8. ewa z mazur pisze:

    tak sobie myślę, elu, że z tym odkrywaniem prawdy po wiekach jest jak z pisaniem biblii.
    wiadomo kiedy powstała i jakie fragmenty do niej weszły. to, co było wygodne.
    tak samo jest pewnie z żywotami trudnymi do jednoznacznego opracowania. jeden ma takie materiały, ktoś inny ma inne…czy wiadomo, które prawdziwe?
    i tak powstaje historia, którą nam się podaje. a jak było naprawdę wiedzą ci co to przeżywali. tyle, że nie opowiedzą nam swoich dziejów.

    • elka pisze:

      Ewuniu myślę czasem że opowiadają tylko my nie chcemy słuchać może inaczej słyszeć nie chcemy, słuch mamy ukierunkowany na to co nam wmawiają.
      Popatrz tylko gdy król, św teraz biskupa Stanisława o głowę skrócił, współcześni pisali a słowa te zachowały się do dziś, „nareszcie się q******* skończyło” i co? małe sto lat później i uczyniono go świętym. Mówią i współcześni w kolejnych wiekach też gadają. tylko zagłuszany jest ich głos.

  9. Orka pisze:

    Każdy historyk ma swoja wizję danych wydarzeń.Co historyk to inne zdanie.Lukrecja B.na pewno w jakiś sposób sobie zasłużyła na opinię,która dotrwała do naszych czasów.Nie wydaje mi się,że ta opinia o niej jest wynikiem jakiś nie uzasadnionych plotek historycznych.Była i dobrą kobietą ale i była złą za sprawą swojej rodziny i wcale nie była taka”bezwolna”.Na pewno inaczej widzieli ją ludzie,którym była potrzebna do osiągnięcia jakiegokolwiek celu a inaczej ci,którzy przez nią cierpieli.
    Wystarczy też popatrzeć na bardziej współczesny nam czas.Każdy widzi go inaczej.:)
    Mam książkę Mari Bellonci o Lukrecji B.:)

    • elka pisze:

      Chyba jednak wolę biografię Roberto Gervaso rzetelnie i bez emocji zbadał dokumenty z epoki i listy współczesnych.
      No i facet jednak nie lubi plotek i nie uznawał ich za pewniki, choć zauważał.
      Orko spróbuj przeczytać i tę biografię. :)
      Czy Lukrecja zasłużyła sobie na opinię ladacznicy morderczyni i trucicielki?
      Czy kogoś zamordowała, podawała truciznę, czy była nierządnicą Rzymu? Czy Maria Bellonci tak twierdzi i ma na to dowody? :)

  10. Zbyszek pisze:

    Ciekawa postać, której nie znałem. Jak zawsze dzięki, za wspaniałe informacje. Pozdrawiam :)

  11. kocica pisze:

    Czy kłamstwo może przetrwać wiele wiekow? Dlaczego po wielu wiekach komuś się chciało – odwracać kota ogonem ? Emancypantkom?:)
    Plotka może wiele? Okłamać historię – też. Plotka żyje swoim życiem – trudno zapanować nad nią. Dlaczego ? Dobry tekst usłyszałam na filmie „Wątpliwość”. Chętnie zacytuję zapamiętane kazanie, ponieważ niebywale działa na wyobraźnie. W kościele z ambony tłumaczy czym jest plotka ksiądz Beniamin, którego zagrał zmarły w tym roku oskarowy aktor P.S. Hoffman – film dobry – bo niejednoznaczny. Co to jest plotka? Weź poduszkę i pójdź z nią na dach domu. Rozerwij ją nożem i wytrzep pierze z poduszki, a następnie zejdź na dół i zbierz wszystkie pióra do poduszki.
    Kto najczęściej pada ofiarą pomówień i plotek ? O kim chętnie się mówi ? Lukrecja i cała jej rodzina nie należała do przeźroczystych, bo u władzy.
    Mam „wątpliwość” czy na bieżąco warto dementować plotki i dać się ponieść fali emocji. Chyba w ten właśnie sposób odnosi się odwrotny skutek. Czy tak było z Lukrecją ? Dementowała na siłe plotki ? Nie wiem? Serialu o sadze nie znam, książki nie czytałam.
    Na koniec przyszła mi do głowy taka myśl (samodzielne myślenie) :)Czy prawda nie jest podobna do plotki ? Weź poduszkę i rozerwij ją na wietrze – koniec.
    Ela, masz rację, że czasem szukanie prawdy polega na dementowaniu plotek. Ale również na obiektywnym spojrzeniu.
    Prawdę też można domniemywać, tak samo jak można wietrzyć kłamstwo. Prawda bywa niejednoznaczna, plotka i kłamstwo też. Jak odróżnić jedno od drugiego ? Myślę – że należy starać się być obiektywnym obserwatorem. Czyli słuchać zwykłych ludzi, nie tylko tych u władzy, znać naturę ludzką, posiadać wiedzę książkową, gazetową, być refleksyjnym(cofać się do przeszłości – historii), łączyć fakty i mieć jeszcze niuch – wyszedł mi pewien rodzaj reportażu – nie sąd. Na pewno łatwiej jest być bezstronnym z perspektywy czasu.
    Jeśli chodzi o reportaż to mamy od kogo się uczyć – szukać prawdy – Kapuściński. On miał w sobie ciekawość w sensie poznawczym, oraz dar bycia anonimowym i skromnym choć był światowej sławy dziennikarzem i pisarzem – dzięki temu zyskiwał zaufanie i wszyscy mu się zwierzali, a nie udzielali wywiadów. Starał się nie manipulować ludźmi i faktami. Bywał refleksyjny. W obecnej trudnej sytuacji bardzo brakuje mi jego myśli – jego prawdy, kłamstwa, plotki :) Jego niuchu – tropu:)

    Pa

    • elka pisze:

      Masz wiele racji Kocico. Ale w poduszce prawdy jest niewiele pierza i łatwo go pozbierać, natomiast w płotkowej poduszce zmieści się cała pierzyna pierza.
      Do prawdy trudno dotrzeć jest ona dostępna tym co chcą być jej jak najbliżej się da. Jako ludzie czasem postępujemy emocjonalnie, czasem idziemy za innymi ale człowiek o temperamencie melancholijnym, nie będzie furiatem, tak jak kobieta nie obdarzona temperamentem seksualnym, nie stanie się z własnej woli dziwką. Tu dość łatwo jeśli tylko jest dobra wola odnaleźć prawdę.
      Prawdaż Kocico? :) Lubiłam Kapuścińskiego ale przyznaję że wolę Górnickiego.
      :)

  12. Antoni Relski pisze:

    Oglądałem serial w Tv. Pora bandycka ale film fajny
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>