Najwyższy stopień świadomości. Samotność.

Może zechcesz zerknąć w tę książkę? Może warto przeczytać bez uprzedzeń? To trudne wiem, ale jest Listopad szaro buro za oknem, wieczór długi a krąg lampy przy ulubionym fotelu, ciepła herbatka może lampka wina zapraszają do lektury. :) Zacznij czytać.
http://cs4friends.eu/pliki/mn-wd.pdf

Listopadowy pochmurny dzień, bez słońca krótki i zimny. Czy w takie dni lubimy refleksje, rozważania o sensie życia?
Co to znaczy rozwój świadomości? Moim zdaniem jest to przejście z klasy do klasy po zdaniu egzaminu, po zaliczeniu niższych stopni świadomości, pojawia się możliwość zdobycia większej wiedzy. W szkole życia tu i teraz zdobywamy promocję do wyższej klasy, ale nie ucząc się pamięciowo, tylko poprzez  doświadczenia które zmieniają punkt widzenia.
Gdy pojawia się wiedza która zupełnie przewartościowuje dotychczasowy punkt widzenia i poszerza horyzonty, już końskie klapki nie będą potrzebne, już widać zarys lądów do tej pory niewidocznych i – „Jutro popłyniemy daleko,
Jeszcze dalej niż te obłoki,
Pokłonimy się nowym brzegom,
Odkryjemy nowe zatoki;”     pisał poeta Konstanty Ildefons Gałczyński. :)

W jaki sposób opisać komuś świat który widzisz a on go nie dostrzega bo ma węższe pole widzenia? Kiedy zaczniesz opowiadać taki człowiek powie z przekonaniem – to jest nieprawda. – Dlaczego, zapytasz.  – Bo ja o tym nic nie wiem, odpowie. I mieć będzie rację. Mówisz o kolorach, mówisz o głębi, mówisz o pięknie o cudownej zatoce o ukrytym w lesie jeziorku, ale człowiek ten tego nie widzi i bardzo dobrze że nie, bo gdyby zobaczył mógłby się śmiertelnie przerazić. Nie może zdjąć okularów bo poraziłoby go odkrycie że świat jest znacznie większy i bardziej skomplikowany i rozbudowany niż on wierzy że jest.

Dążenie do samodoskonalenia to samotna droga do doskonałości, to mozolna wędrówka by pokonać swoje uzależnienia, swoje demony niszczące ducha, ciągła praca nad zmianą sposobu widzenia siebie jako istoty tylko materialnej. To trudna praca, my wszyscy borykamy się tylko sami z sobą ze swoimi własnymi ograniczeniami.

Trzy kręgi umysłu. Autor książki porównał umysł do koła w którym mieszczą się trzy kręgi, każdy odpowiedzialny za inną wiedzę, kręgi się przenikają uzupełniają i zmieniają w zależności od zainteresowań jaki wykazuje krąg świadomości, empatii jaką ma podświadomość i wiedzy jaką dysponuje nadświadomość.  I jest to dążenie do samodoskonalenia.
Nie byłoby to możliwe gdybyśmy jak meteor przelecieli przez ten świat i znikli na zawsze w ciemności, to za łatwe i za proste, taki bezsensowny żywot jest upragniony przez wielu ludzi. Żadnej odpowiedzialności, żadnej potrzeby doskonalenia, cokolwiek komukolwiek by się zrobiło za nic nie odpowiadamy, cudowny bezmyślny stan istnienia, ale tak fajnie nie jest mimo naszych pragnień by tak było, trzeba zapłacić za zło i trzeba się zmieniać, taki niefart  człowieka. :)

Reinkarnacja jest albo nie ma?
Kilkuletni chłopiec opowiadający o tym że miał inną mamę, żył kiedyś i umarł, ten kilkuletni chłopiec płakał  gdy matka odebrała go z przedszkola, bo to nie ta mama, nie ta którą miał kiedyś zanim umarł, gdy mieszkał na wyspie w pobliżu wody i tam startowały samoloty. Naukowiec badający dziwne opowieści małych dzieci, sfinansował wyprawę do tego miejsca. Wiele się zgadzało i dom i zatoka i plaża i samoloty ale też sporo się nie zgadzało. ciekawy film, można powiedzieć dzieci mają wyobraźnię,  mają to prawda, ale wyobrazić sobie dom, w miejscu które trudno było odnaleźć i nazwisko gospodarzy tego domu i psa jakiego mieli to bardzo dziwna wyobraźnia. Obejrzyj bez uprzedzeń ten film może cię zaciekawi?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na „Najwyższy stopień świadomości. Samotność.

  1. Pantera pisze:

    Zebym ja miala czas na samodoskonalenia i inne takie! Na razie mam wieksze zmartwienia, zreszta… czyz ja nie jestem uosobieniem doskonalosci? ;)
    A z ta reinkarnacja, to… wiadomo. Nie przezylam jej sama, a opowiadac mozna wiele. :)

  2. Olga Jawor pisze:

    Elusiu!Obejrzałam film z ciekawością i … narastającym wzruszeniem. Coś ważnego przypomniało mi się w pewnym momencie, gdy ten chłopiec z filmu Cameron mówił o tym, że dostał od Boga bilet by przejsc na drugą stronę…Otóz moja mała dwu-trzyletnia córunia toczyła podobne opowieści. Że kiedyś była gdzie indziej, opisywała jakieś nieznane mi miejsca i siebie tam a potem dostała „rodzeńską kartę” i teraz jest moją córeczką. Jak takie małe dziecko mogłoby wpaśc na taki oryginalny pomysł? I jeszcze jedno. Kilkanaście nocy temu miałam dziwny sen. Że podchodzę do jakiejś młodej matki, która trzyma na rękach niemowlę. Nachylam się nad tym dzieciątkiem, ono się uśmiecha a ja mówię do niego: „Kocham Cię, mamo…”

    • elka pisze:

      Olu ja słyszałam głos mojego brata i nie we śnie wcale, tylko patrząc na broszkę z modeliny z muzeum archeologicznego, usłyszałam „byłem twoim ojcem”. Tę bliskość podobne zainteresowania, podobne rozumienie życia, mieliśmy wspólne całe życie. :)
      Ten bilet mnie też wzruszył i jeszcze jak przeszedł na ten świat przez iluminator (drugi chłopiec) a iluminator to okno, jakby dziura przez które można tu wejść, wpaść świadomie lub będą przerażonym, w zależności od poziomu świadomości.

      • Olga Jawor pisze:

        Niesamowite to jest, Eluś! Twój brat, Twoim ojcem! Naprawdę cos w tym wszystkim jest. Coraz bardziej przemawia do mnie teoria reinkarnacji. Może po prostu chcę żeby przemawiała, ale jesli nawet – potrzebuję jakiejś pociechy, światełka…Ksiązkę czytam powolutku (mam problemy ze skupieniem i mało czasu), ale smakuję ją i …przeżywam.Dziekuję Ci kochana za podrzucenie linka i w ogóle, za Twą troskę i mądrość!*♥

  3. anabell pisze:

    Myślę Eluś, że ludzie boją się poznawania nowych teorii, nowych ścieżek życia i wydarzeń, które nie dają się łatwo i prosto zaszufladkować. Osobiście wierzę w reinkarnację. Pitagoras też w nią wierzył, podobnie jak i pierwsi chrześcijanie.
    Zjawisko to bada wielu uczonych, chociaż z tego powodu są często piętnowani jako ludzie mający nie po kolei w głowie.
    Znam ten film, a kilka lat temu oglądałam kilka programów na Discovery, poświęconych temu zagadnieniu.
    Czy zauważyłaś, że często spotykamy kogoś po raz pierwszy a mamy wrażenie, że znamy się z tym kimś od wielu, wielu lat? Mówimy wtedy często, że „nadajemy na tej samej fali”, a ja myślę że znamy tego kogoś z poprzednich wcieleń.
    Serdeczności;)

    • elka pisze:

      Wiesz mi Aniu, książka tego doktora naukowca jest wspaniale napisana, odpowiada na wiele moich pytań. Przeczytaj moją odpowiedź Oli, miałaś podobne odczucia lub zdarzenie?
      Ciepło przytulam i dobrej nocy.

      • Olga Jawor pisze:

        No właśnie! Też mi sie cos takiego zdarzyło, że obca, dopiero co poznana osoba z miejsca była mi bliska jak siostra (której nigdy, a przynajmniej w obecnym zyciu nie miałam)…Niestety, kontakt nam sie urwał a ja wspominam tę bliskość i tęsknię…

  4. Stokrotka pisze:

    Dotknęłaś mojej bardzo czułej struny.
    Moja Mama była osobą niezwykle samotną. Żyła w swoim świecie, miała wiele tajemnic, była przekonana że nie zrozumiem jak mnie wtajemniczy w swój świat.
    Myliła się. Nie wiedziała jak bardzo jestem z Nią i z Jej myślami i w Jej życiu.

    Teraz mnie zaczyna się to samo wydawać…
    Bardzo mądry tekst…
    :-)

    • elka pisze:

      Izolujemy się wydaje się nam że nikt nie zrozumie nas, naszego świata, naszych uczuć. A tak nie jest, niepotrzebnie sami siebie skazujemy na samotność.
      Nie trzeba powtarzać błędów naszych bliskich mam czy ojców i Ty masz świat który są w stanie zrozumieć inni ludzie.
      Serdecznie pozdrawiam i masz maila napisz nasze światy sa podobne.
      Ciepło pozdrawiam.

  5. Mercedes pisze:

    I znowu ugrzęzłam na Twoim blogu :) tyle tu ciekawych treści … Jak wiemy świadomość człowieka rozwija się od momentu urodzenia i ma na nią wpływ całe środowisko, w jakim on dojrzewa . Gdy młody człowiek dorośnie ma szansę, że sam zaczyna kształtować swoją świadomość. Jest to jednak zależne czy podejmie trud samodzielnego myślenia, czy zda się na treści głoszone przez autorytety i wpadnie w tryb automatyzmu ludzkiego życia. :) Większość ludzi nie wyobraża sobie życia bez wskazań autorytetu. Dlatego też ich świadomość przez większość życia pozostaje na jednym, niezmiennym poziomie. Można tu mówić o nieświadomości, stanie uśpienia, który trwa aż do opuszczenia ciała. Zdając się na gotowe programy, człowiek skazuje siebie na bycie marionetką. Rezygnując z własnego sposobu rozumienia świata, skazuje się na sposób pojmowania rzeczywistości narzucony mu przez kogoś innego.
    Niestety niewielu osobom udaje się wyjść poza schematy i tworzyć swoje życie zgodnie z własnymi potrzebami, a nie oczekiwaniami, czy wyobrażeniami innych osób. Wiedza zdobyta w procesie bezpośredniego poznania, a więc przez własne doświadczenie, samodzielne myślenie, świadome istnienie, jest wiedzą żywą, różni się zasadniczo od wiedzy tzw. naukowej, przyswajanej przez intelekt. Zasób wiedzy intelektualnej nie ma nic wspólnego z rozwojem świadomości. Dzisiaj świadomość ludzka jest na tak niskim poziomie, bo została ukształtowana z jednej strony przez religie z drugiej przez naukę. A zarówno jedna, jak i druga przekazują zafałszowany obraz rzeczywistości. Istnienie człowieka świadomego nie ogranicza się do fizycznego wymiaru, ale do całości jego przejawu albowiem jest on świadom tego, że jest częścią Całości , jaką jest Wszechświat i ma wpływ na jego kształt. Wraz z rozwojem świadomości człowiek staje się coraz bardziej neutralny, wychodzi poza wszelką ocenę, znika potrzeba ustosunkowywania się do wszystkiego. Człowiek przestaje walczyć i udowadniać swoje racje. Staje się neutralny do ludzi inaczej myślących, szuka jedynie porozumienia. Nikogo nie przekonuje do zmiany swoich poglądów. I to tu u Ciebie znajduję :) Podrzucasz temat i mimochodem zachęcasz by stać się uważniejszym obserwatorem ,by zacząć samodzielnie myśleć. :)
    Miło było . Pozdrawiam :)
    Filmik znałam ale z przyjemnością go sobie przypomniałam , link zapisałam i czytam z zaciekawieniem polecane opracowanie . :)
    Co do samotności to mam rażenie ,że im więcej świadomości w człowieku tym poczucia samotności na tym łez padole więcej . :)

    • elka pisze:

      Zamierzałam wypunktować najważniejsze dla mnie myśli z Twojego komentarza ale doszłam do wniosku że cały komentarz powinnam skopiować. Nie, to nie jest kadzenie, to zgoda na Twoje przemyślenia bardzo dojrzałe.

      Obudź się – do tego nawołują filozofowie, różni duchowi przywódcy piszesz:
      „Dlatego też ich świadomość przez większość życia pozostaje na jednym, niezmiennym poziomie. Można tu mówić o nieświadomości, stanie uśpienia, który trwa aż do opuszczenia ciała”. Dokładnie tak i naśladownictwo przodków.
      I nic nie jest w stanie ich przebudzić, jak w słynnym „Weselu” Wyspiańskiego tańczą w rytm gry chochoła.
      Dziękuję za Twoje miłe słowa staram się i jestem niepoprawną optymistką z wiarą że może się ktoś obudzi i ja dzięki temu postąpię krok naprzód.

      • Olga Jawor pisze:

        I ja z przyjemnością przeczytałam Twój komentarz Mercedes. Zwłaszcza to, o osiaganiu wraz z rozwojem samoswiadomosci neutralnosci w stosunku do inaczej myslących jest trafione w dziesiatkę!:-)

        • elka pisze:

          Tak mi przyszło do głowy –
          Neutralność czy równa się to milczenie i zgadzanie się ze wszystkim w imię świętego spokoju? Ale gdy się zareaguje, na głoszone na przykład hasła nienawiści inaczej myślących, czy wtedy nie zginie neutralność?
          Tak sobie tylko pomyślałam z niepokojem.

  6. Kjujewna pisze:

    Ciekawa historia, filmik obejrzałam. Bylo by fajnie gdyby wszystko się potwierdziło. Ten drugi chłopiec ze Stanów jeszcze lepszy z tymi rybami…. :)

  7. Niesamowite… Chyba coś w tym jest. Ja z kolei odkryłam ciekawy blog Agnieszki Maciąg, która wiele lat poszukiwała swojej drogi i wreszcie znalazła. Z przyjemnością sobie szperam tam i wynajduję ciekawe rzeczy, porady i spostrzeżenia. Polecam i pozdrawiam serdecznie.

  8. Abeni pisze:

    Ostatnio zaczęła po raz pierwszy dokuczać mi samotność. Od 6 mieszkam i pracuję w chałupie sama w miejscowości gdzie praktycznie nikogo nie znam, a od tych, którzy chcieliby bliższej znajomości, po prostu mnie odrzuca i dużo czasu mi zajęło, aby nie dawać im się wkręcać i wykorzystywać. I są to ludzie, których lepiej trzymać na dystans. Jedynym stałym kontaktem jest kontakt telefoniczny z jednym znajomym.
    Zawsze lubiłam być sama, widziałam nawet plusy właśnie tego samodoskonalenia i cieszyło mnie, że nie potrzebuję ludzi, aby uciekać przed lękiem samotności.
    Wychodzę do sklepu raz dziennie, czasem raz na 2 dni – to cały kontakt z realnym światem. Raz, 2 razy do roku mam tygodniowe wyjazdy i wtedy rozmawiam z ludźmi. Od paru lat zauważyłam, że coraz ciężej mi to wychodzi. Ciężko mi skupić się na tym co mówią, momentami mnie wycina i ich nie słyszę.
    Ale najgorsze jest to, że przestało mi się chcieć. Że nic mi się nie chce robić dla samej siebie. Że bardzo trudno jest robić coś dla siebie. Coraz trudniej mi siąść do pracy, czasem dzień, czasem trzy, a czasem nawet cały tydzień nie jestem w stanie nic zrobić, nawet posprzątać. Skoro aby się zachciało trzeba przestać robić to co się nie chce, to jak przestać to robić, skoro nic się nie robi ???????
    Nie ciągnie mnie do ludzi, bardziej mnie drażnią i wzbudzają agresję. Tylko sama sobie stałam się tak dokuczliwa. Tak mi coś nie wyszła ta samodoskonałość.

  9. elka pisze:

    Wiem że najlepiej Ty sama wiesz co dla Ciebie dobre lub nie, podobno każdy to wie. Nic nie mogę powiedzieć bo Ty sama wiesz najlepiej. Może jakiś piesek co wymusi wychodzenie i zadbanie o niego? Czytałam że jakiś kretyn powiesił młodego wilczura, warto się rozejrzeć i dać dom i ciepło stworzeniu odrzuconemu. Pewien człowiek dał swój telefon i prosił że zamiast wyrzucać stworzenie z domu, przywiązywać w lesie, zadzwoń do mnie mówił i otrzymał tyle telefonów, że się załamał pod nimi.

  10. Abeni pisze:

    A jak długo czasu Tobie zajęło, aby po śmierci psa wziąć następnego? Wydawałoby mi się, że ktoś kto przeżył, tak przeżył przeżył, może wiedzieć co to znaczy potem usłyszeć „weź sobie psa”. Coś jak „kup sobie taboret”.
    Nie Elu, myślę po prostu, że samotność może być właśnie tym ograniczeniem świata. Że skupiając się w czterech ścianach to dobrze, że po nich nie chodzimy z lęków, ale że to zwyczajnie za mało, aby cieszyć się życiem. Że relacja z żywym- przyrodą, żywiołami( również ze zwierzętami) jest tym co MUSIMY, aby żyć. Polecam Ci film „Into the wild” – „Wszystko za życie” i to co wyskrobał bohater na stole.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>