Narkotyki, nic o nich nie wiem, ale sobie pogadam, lubię. :)

Wcale się nie znam na tym, nie paliłam nigdy papierosów, za alkoholem też nie przepadam, więc wypowiadać się nie powinnam. Ale ponieważ problem dotyczy młodzieży – przyszłości naszego kraju, to sobie pogadam chwilę na ten temat.

Narkotyki budzą emocje, to oczywiste, ponieważ  dilerzy docierają do młodzieży, do dzieci w szkołach. Młodzi  są ciekawi, pragną spróbować, doświadczyć i wtedy spotykają się  z silnie uzależniającym narkotykiem twardym.
Rodzice, mimo kontroli, patrzenia na ręce, rozmów, ostrzeżeń, nie są w stanie zauważyć w porę objawów uzależnienia od narkotyków. Nie są w stanie kontrolować świata młodzieży, w ich własnym środowisku. Wiem że, nawet do gimnazjum księży Salezjanów, najlepszego w mieście, docierają i trafiają z ofertą  dilerzy narkotyków z twardymi narkotykami. O, a co to znaczy twarde, miękkie narkotyki? . Źródło – strona. warto poczytać, przepisywać nie będę.

Narkotyki to psychoaktywne substancje obecne w roślinach których zadaniem jest leczyć, walczyć z bólem, pomagać ale nie uzależniać. Nie przetworzone syntetycznie czynią to doskonale.

Nie jest moim zadaniem robić wykładu o tym czym są, czym nie są narkotyki, w necie jest mnóstwo informacji na ten temat. Chcę tylko zwrócić uwagę na to, że świat narkotyków nie zaczyna i nie kończy się konopi indyjskiej.  Że od wieków rośliny o czynnikach psychoaktywnych, były wykorzystywane przez ludzi,  do poprawy samopoczucia, zdrowia, nastroju, przeciwbólowo a nawet nasennie. Używane gdy ciężka praca zwalała z nóg. Tak jak do dziś, są używane liście koki.TUTAJ kopalnia wiedzy na ten temat.

Napisano tak: 100 gr liści koki zawiera około 2 tys. mg wapnia, podczas gdy mleko krowie zawiera go „zaledwie” ok. 100 mg. Znajduje się w nich również 400 mg fosforu (300 mg w rybach) i około 10 mg żelaza, poza tym m.in. witaminy B1, B2, A, E, C, potas, cynk i miedź. Mieszkańcy wysokich gór traktują liście koki jako bogate źródło składników odżywczych.
Biegacze starożytnego imperium Inków, żując liście koki, mogli bez zmęczenia przebiec niewiarygodne wprost odległości. Szczęśliwie nie było wtedy naszych poprawiaczy Boga, Twórczego pierwiastka boskiego, bo by im zabronili tego narkotyku. :)  Poprawiacze zabraniają wszystkiego co choć trochę kojarzy im się z narkotykiem. Mimo że największym narkotykiem jest uzależniający alkohol, czy papierosy, ale ponieważ państwo korzysta na sprzedaży, zbierając niemałe pieniądze więc jest to dostępny towar, z tym nie walczą.

Natomiast nasza poczciwa konopia siewna, o zawartości ledwie 0.02% psychoaktywnych składników w stu gramach produktu,  dla porównania Indyjska ma 17% w też stu gramach, budzi skrajną histerię poprawiaczy. Czujni są, odważni są, ale przecież z dilerami walczyć nie pójdą, jeszcze by życie stracili, więc życie traci młodzież do której trafiają narkotyki syntetyczne twarde.  A konopie siewną nasi przodkowie zjadali – (ależ się kiedyś to społeczeństwo narkotyzowało, nawet dzieciom podawali, zgroza no czysta zgroza) :) oto opowieść:

Udało mi się odnaleźć również informacje z naszego podwórka, jak to było kiedyś z konopią w Polsce.
Jeszcze przed II wojną światową znano potrawy, przyrządzane z konopi. Jedną z takich potraw była „siemieniucha” podawana na wigilię Bożego Narodzenia.
Jak wspominają dziś ci, którzy zachowali w pamięci jej smak, była lekko słodka i dlatego stanowiła przysmak dzieci. Również słodkawy w smaku jest olej konopny. Odpowiednio spreparowane konopie, wymieszane innymi składnikami przykładano na ciężko gojące się rany, albo smarowano miejsca dotknięte bólami reumatycznymi. Uśmierzano bóle zębów, a napój stosowano w biegunce, gorączce i kaszlu.Powszechnie też konopie znane były jako środek nasenny. (…)
TUTAJ ciekawe informacje o historii konopi.
Artykuł:  „wpuszczeni w maliny” czyli jak się policjanci nabrali badając testerem konopie włóknistą i uznając ją za marihuanę indyjską i trzeba było wypuścić kobietę z aresztu, może  się starać o odszkodowanie za bezpodstawne zatrzymanie. Bardzo zabawne, może nawet wcale nie zabawne?

A jakie my narkotyki stosujemy w naszej kuchni?
Gałka muszkatołowa to silny narkotyk i już ją młodzi odkryli, O MATKO JEDYNA poczytałam trochę w necie, jestem przerażona, co oni wyprawiają!!! To tani i ogólnie dostępny narkotyk. Dodawany dla smaku do ciast, w niewielkich ilościach nie szkodzi.  Ale już trzy gałki starte i wypite to dla tych młodych odlot. No jestem przerażona. A sobie przeczytajcie  sami piszą o tym, nie miałam siły czytać całości, zerknęłam tylko na ostatnią stronę, 2014 rok.  Co w Polsce jeszcze piszczy jeśli chodzi o narkotyki dostępne? Podobno nawet buczyna jest halucynogenna.

nie tylko gałka. sporo ogólnie dostępnych środków ma ciekawe działanie, np:
– gaz rozweselający (N2O) z bitej śmietany w sprayu
– aviomarin – silny halucynogen
– cała masa syropów przeciwkaszlowych zawierających dekstrometorfan lub efedrynę
– Wilec Trójbarwny – popularny w ogrodach powój, zawiera związek zbliżony do LSD
– Bieluń Dziędzierzawa – roślinka niepozorna, ale silnie halucynogenna i dość
niebezpieczna (co roku kilkaset osób trafia po niej do szpitala), zawiera m.in. atropinę i hioscjaninę
– no i oczywiście Łysiczka Lancetowata – maleńkie grzybki halucynogenne rosnące
na wielu łąkach w całym kraju, zawierające psylocynę i psylocybinę.

Zadaniem tych roślin nie jest niszczenie czy zabijanie, nasi przodkowie czy Indianie używali ich raz, dwa razy do roku w kontrolowanych przez szamanów spotkaniach rytualnych, ważnych dla społeczności, rośliny miały za zadanie zmieniać i poszerzać świadomość a nie niszczyć czy zabijać. Zdaniem moim dobrze robią państwa takie jak Holandia czy Dania udostępniając tak zwane Coffe shopy, papieros, kawa, ciastko z narkotykiem miękkim pozwala doświadczyć w sposób kontrolowany, niewielkiego odlotu a nie uzależnia.  źródło numer dwa. Tam z twardymi narkotykami nie mają takiego problemu jak wszędzie na świecie.

A dziś młodzi żrą jakieś dopalacze i świrują totalnie. Straciliśmy kontakt z korzeniami, tracimy młode zdrowe społeczeństwo, bywa że dorośli jeżdżą po jakiś świństwach i zachowują się za kółkiem jak … naćpani. Ale ważne że poprawiacze się promują :(

Tyle sobie pogadałam na ten temat.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Zdrowie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

25 odpowiedzi na „Narkotyki, nic o nich nie wiem, ale sobie pogadam, lubię. :)

  1. Pantera pisze:

    Problem nie zniknie, dopoki narkobiznes tak bardzo bedzie oplacalny, a mlodziez tak bardzo przez rodzicow zaniedbywana.
    Uwazny rodzic JEST w stanie zauwazyc niepokojace symptomy, czesto jednak nie poswieca dzieciom dosc czasu, zeby zmiany zauwazyc. Jest dostatecznie duzo dostepnych zrodel, zeby sie zainteresowac, trzeba tylko chciec.

    • HappyAlimak pisze:

      Zgadzam się z Panterą:)

    • elka pisze:

      Się nie do końca zgadzam. Młodzi się buntują na kontrolę, czy sięga kontrola spotkań młodzieży w każdym domu w każdym miejscu? W parku gdzie sobie siedzą a nad nimi jeden z rodziców na drzewie wisi za jedną nogę lub w budce ptasiej się ukrywa? Ukryty w listowiu pilnuje co też oni żrą? O czym mówią? :)) Albo poddawanie kontroli moczu, po każdy powrocie do domu z dyskoteki? Gdy zauważają symptomy najczęściej jest mocno za późno, tylko odwyk wtedy. A spytasz gdzie byli zanim dostrzegli symptomy? Powinni badać co tydzień mocz i oddech, przerzucać pokoje rewidować plecaki? Nie pozwalać wychodzić sprawdzać co czytają i komputery powinni?

      • Pantera pisze:

        Elu, nie mowie o kontroli, bo to jest akurat niezbyt dobra metoda wychowawcza, a dziatwa znajdzie po prostu metode, zeby nie dac sie zlapac. Trzeba dzieciom poswiecac duzo czasu, otwarcie rozmawiac, nie udawac, ze narkotykow, alkoholu i seksu nie ma. A potem sie dziwic, ze jednak je znalazly. Symptomy to nie mocz i oddech, a drobne zmiany w zachowaniu.
        Trzeba zdobyc zaufanie dzieci i sprawic, zeby same nie chcialy eksperymentowac z narkotykami. To, o czym piszesz, to oczywisty nonsens, ktory wzbudzi jedynie politowanie dzieci i skloni je do wiekszej ostroznosci.

        • elka pisze:

          Aniu zaufanie dzieci buduje się od małego ale można je utracić gdy młodzież dojrzewa, to jest jak pamiętasz na pewno, trudny czas. Nagle dziecko się odsuwa bo jego światem staje się świat rówieśników. Znam takie przypadki, młoda dziewczyna, były sobie z matką bardzo bliskie, i nagle się skończyło, kobieta za nic do dziecka trafić nie mogła, blokada mur i już. Szczęśliwie znalazła pomoc, ale długo trwało zanim udało się „pomocnicy” nawiązać kontakt z dziewczyną.
          U nas problem nie istniał, bo dziecię nasze nie miało zaufania do rówieśników, ale u innych, rówieśnicy przejęli kontrolę i pomimo rozmów i bliskości, gdy przyszedł czas niegrzeczny, dzieciaki stawały się zimne i odległe. Jest bardzo różnie w tym czasie dojrzewania, bardzo różnie, koleżanki psycholożki córka a mają bliski kontakt, zawsze miały, rozmawiały o wszystkim dosłownie, zaczęła się nagle oddalać, rówieśników słuchać, w necie grzebać, sypać argumentami „dorosłymi” na pamięć się uczyła :) oj było już źle. Teraz nie wiem bośmy straciły kontakt ale jej łatwiej, bo w domu cały czas siedzi. Nam chyba w czasie gdyśmy dzieci wychowywały było lżej jakby? mam wrażenie.

  2. HappyAlimak pisze:

    Hm, a ja sobie myślę, że wszystko w nadmiarze szkodzi, więc czy to marihuana, czy gałka muszkatołowa czy ..nawet sól:) – przebrana miarka nie służy, ot takie moje zdanie:) Za to w odpowiednich ilościach może leczyć, nadawać potrawom charakterystyczny smaczek, jako przyprawa zwyczajnie uatrakcyjnia jedzonko:)
    I zamiast dać możliwość młodzieży legalnego wypróbowania co poniektórych środków naturalnych – państwa wprowadzają zakaz posiadania/spożywania w zamian „oferując” (wiadomo, innymi drogami, wszak pewna gałąź „przemysłu” musi istnieć;)) syntetyczne środki…ehh…
    ..a gdyby tak ludzie zamiast sięgania po narkotyki nauczyli się świadomie śnić – nie potrzebowali by innych atrakcji:) hihi:)))

    Cieplutko pozdrawiam!! :)
    ..wszak wiosna też może uzależnić;) hihi:)

    • elka pisze:

      I uderzyć do głowy, prawda och wiosna cudowne odrodzenie. :))
      Zgadzam się z Tobą, syntetyki zabijają a coś niech spróbują bo młodzi muszą się wyszumieć, by wiele żyć uratowało. Wiosenne ciepłe pozdrowienia u nas trochę ciepłego deszczyku dziś pada. :))

  3. Olga Jawor pisze:

    Nic nie wiem, ale nieświadomie doświadczyłam niegdyś ich działania, łykając chiński preparat na odchudzanie, w którym coś silnie narkotycznego było. Ależ to była moc! Przez trzy dni nie musiałam jeść, pić i spać. Tylko biegac i pracować mi sie chciało bezustannie. Zachwycać sie światem i ludźmi. Oraz tworzyć. Pisać. Jak z karabinu maszynowego.Potem złapał mnie straszny ból głowy i dygot jak w gorączce. Okropne, podobne do ciezkiej grypy samopoczucie. Na tym skończyło sie wówczas głupie odchudzanie. Nigdy wiecej w ten sposób. Ale…No własnie – ten stan wszechmocy i niezmozonej siły oraz cudownej aktywności mózgu był niesamowity!Tego nie da sie zapomnieć. Co można z człowiekiem zrobić, co z niego wydobyć, co w nas jest w środku, jakie moce?!Nie powinnam tego pisać, ale w pewnym sensie nie dziwię sie ludziom, którzy popadaja w nałóg. Nagle życie nabiera innego wymiaru. Doznaje się motylej lekkości, uskrzydlenia i ekstazy. Szkoda, że ceną za ten stan jest utrata zdrowia, szkoda, że nie da sie tego kontrolować…

    • elka pisze:

      Właśnie młody dostaje coś na pokuszenie na spróbowanie i nagle świat jego rodziców staje się plaski, slaby błeee. On.a wiedzą już i dążą ciągle od nowa dążą by znów osiągnąć ten pierwotny stan mocy jak na początku i coraz dalej brną. Żadne rozmowy żadne prośby nic nie pomoże, koniec z bliskością z miłością z radością. Te stany umysłu oferowali szamani raz, dwa razy do roku by w ciągu roku ludzie szukali bez kul typu narkotyk tego rodzaju uniesień, tej mocy. Niektórym się udawało, inni byli słabi.
      Zadałaś Oluś pytanie dla mnie najważniejsze, co jest w nas środku, jaką potężną mocą my dysponujemy i czemu nam kule-narkotyki wspomagacze, są potrzebne skoro w nas to jest? Raz, czy dwa dotarłam do tej mocy, tylko przy pomocy medytacji ale oj cóż to była za potęga. Rozumiem że są ograniczenia i rozumiem już dlaczego, ileż więcej zła człowiek by zrobił dysponując tylko tym.
      Dziękuje kochana bardzo że się podzieliłaś, dla mnie to są bardzo ważne słowa.

  4. Lidia pisze:

    I o to chodzi, żeby młodzież po syntetyki sięgnęła, które trzeba wyprodukować, a środki naturalne – wiadomo, trudno je opatentować itd. To ciężki temat, każdy ma inne doświadczenia w tej materii… Mnie nigdy takie doznania nie ciągnęły i nigdy nawet marychy sobie nie zapaliłam. Poprzestałam na spróbowaniu legalnych trucizn ;)
    Co do ziół na odchudzanie, to moja znajoma kupiła w necie, a po zazyciu wylądowała na ostrym dyzurze z bardzo złymi wynikami wątrobowymi. Jakos sie z tego wygrzebała, ale wesoło to nie wyglądało.
    A ci, co histeryzują na samo słowo „konopie”, to tacy użyteczni idioci w dużej mierze. Do końca się nie znają, ale mózg mają totalnie wyprany i nie przyjmują innej wiedzy niż ta „prawdziwa” i miłościwie nam panująca.

    • elka pisze:

      Zgadzam się z każdym słowem Lideczko. Ludzie promujący siebie „walczący” z narkotykami lecą na strachu który budzi w ludziach samo słowo narkotyk. Strachu o dzieci, nakręceni robią kontrolę dzieciakom, czym powodują jeszcze więcej rozdźwięków w rodzinie. Coraz częściej postrzegam że świat, ludzki świat, pogrąża się w głupocie.

  5. Susłowa pisze:

    Mnie to aż trzęsie na myśl, że rośliny mogą być nielegalne. Nie mieści mi się w głowie, jak ludzie moga decydować, co ma rosnąć, a co nie. Koniec końców wszystko powinno ograniczać się do edukacji, a nie zakazów. Są też substancje nieszkodliwe, które są zakazane i wolę się nie zastanawiać dlaczego, bo smutno się robi.
    A jeszcze przypomniała mi się „afera” z drożdżówkami z makiem, no ręce opadają…

    • elka pisze:

      Edukacja tak, to przede wszystkim. Młodzież powinna oglądać filmy o narkomanii o przedawkowaniach, o handlarzach narkotykami, czym mamią, czym oszukują i na końcu jakie spustoszenie czynią narkotyki syntetyczne w organizmach. Młodzi to powinni zobaczyć, film przemawia najlepiej do wyobraźni.
      A światem człowiek powinien nauczyć się opiekować nie sobie podporządkowywać. Słowo takie zostało użyte w oryginale Biblii – opiekuj się.
      Ale dla milionów przetłumaczone to słowo, dla wygody niewielu korzystających z pracy i wysiłku innych było bardzo niewygodne, więc je zmienili.

  6. cudarteńka pisze:

    Zajrzałam na stronę o gałce – rany, co te dzieciaki wyczyniają.
    Kiedyś na mojej działce (pracowniczej:) sam posiał się mak – dosłownie kilka roślinek (a pamiętam jeszcze z dzieciństwa całe zagonki maku, uprawianego z przeznaczeniem na świąteczny makowiec). Nie wyrywałam, licząc na to, że jak dojrzeją, to zjem:) Ale nie dojrzały – w odpowiedniej fazie wzrostu zostały równiutko ścięte.

    • elka pisze:

      Dziś nie wolno na działkach, z jednego kwiatu maku może być mnóstwo ziarenek maku a to zbrodnia niemała, za kilka kwiatów maku na działce i parę tysięcy kary grozi. gdyby głupota miała skrzydła to nasi ustawodawcy byliby widoczni z daleka bowiem fruwaliby wysoko. :))

  7. amelia pisze:

    A mnie szkoda tych dzieciaków… one sa tak strasznie zagubione i nie maja własciwie w nikim oparcia, szkoła nie daje, a rodzice zapracowani, nie maja zwylkle czasu. Nie ma wspólnych obiadów, przy stole, a co za tym idzie rozmów… kazdy siada sobie w swoim kącie, wyciąga coś z lodówki i je w towarzystwie kompa… a tam raj na ziemi, wszystko co tylko dla chłonnych młodych dusz… wszystko co tylko, aby poczuć sie lepiej i być coll!
    bo o to przecież zwykle chodzi…

    • abigail pisze:

      Kiedy ja byłam nastolatką, też nie było czasu… Nie było rozmów… I była grupa rówieśników pijących alkohol w nadmiarze, palących zioło i wąchających klej, a także twarde narkotyki też się zdarzały… Nie zwalałabym wszystkiego na to, że ta młodzież taka biedna i zaniedbana przez rodziców jest dzisiaj. Młodość to czas eksperymentów i testowania samych siebie. Nie tylko fizycznie, ale i mądrości, instynktu itd… Brutalnie rzecz ujmując to ewolucyjny test na przeżycie – przeżyją silniejsi i mądrzejsi. Teraz jest podobnie…

      • elka pisze:

        Absolutnie się z Tobą zgadzam Abigail.

        Amelio są rozmowy i są wspólne obiady także wśród biednych rodzin, ostatnio czytałam wywiad z takim chłopakiem sam się doprowadził do stanu w jakim jest na 22 lata więzienia skazany, powiedział: „zawsze dostawałem to co chciałem” a chciał najlepsze ciuchy, drogie gadżety i mocne dodatki do życia brał co chciał. Rodzice, dziadkowie którzy go chowali, niewiele mieli tu do powiedzenia, bo on chciał. I miał domowe obiady i wspólny stół, tylko że on chciał czegoś innego i za to płaci.

        • amelia pisze:

          Tak też się zdarza, że młody człowiek ma to wszystko, a mimo to sięga po narkotyki… a moze jednak coć go dręczy, albo chcial po prostu spróbowac, bo koledzy namówili… w każdym bądz razie przyczyny są rózne i nigdy do końca nie będa nam znane…

          • elka pisze:

            No cóż zawsze przyczyny są różne. We wszystkich ważnych sferach życia człowieka, na pewno się ze mną i tutaj zgodzisz?
            Miłego dnia niby wiosennego u nas. :)

  8. kalipso pisze:

    Nie wiedziałam, że gałka muszkatołowa może być narkotykiem. Jeśli ktoś chce się narkotyzować, zawsze znajdzie na to sposób. Kiedyś ludzie wąchali klej. A w zakazach jest niespójność i brak sensu. A jeśli chodzi o młodzież dzisiejszą… Jest zaniedbywana, a jednocześnie ma duże możliwości. Rodziny są coraz częściej rozbite, zabiegani rodzice, rekompensując brak uwagi poświęcanej dzieciom, chcą dać im wszystko. Młodzi ludzie mają nieograniczony dostęp do informacji, także na temat narkotyków, często mają pieniądze, a przy tym wszystkim burza hormonów, okres buntu, chęc zaistnienia wśród rówieśników. Smutne… Są jednak tacy, którzy nie ćpaja.

    Niedziela zapowiada się pięknie:)

    • elka pisze:

      Wiele można o nich powiedzieć, o tych narkotykach, dzieciakach i rodzicach a dziś cieszmy się spokojnymi chwilami słonecznymi i rodzinnymi.
      :)

  9. Pingback: Prasa do oleju. Czyli wyciskarka olejarka z nasion i pestek wszelakich. - Zamyślenia .....Zamyślenia …..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>