Niedzielny obiad i wdzięczność.

Dokładnie tak – wdzięczność, za to wszystko co zostało użyte do obiadu a był to obiadek prosty. Wdzięczność za wszystkie zdrowe składniki użyte do jego zrobienia.
Ziemniaki duszone z rybą podlane śmietanką

stokrotki - obiad

Czerwiec działka i
jeszcze na starym stole. :)

Ziemniaki kupiliśmy u rolnika co ma ekologiczną uprawę. Na pewno ekologiczną, bo okoliczni mu współczują z racji częstych i dokładnych kontroli, których oni nie doświadczają i dziwią się że chce się chłopu bawić w te opryski z pokrzywy i czosnku. :)
Mąż tak był tym zachwycony, że aż 6 worków zakupił, nie protestowałam, choć przecież nie zjemy, dwoje nas do tego jest. :) Resztę ziemniaczków co zostaną  wsadzimy na działce. :)

Ryba – szczupak kupiony w sklepie a w naszym milionowym mieście są tylko dwa sklepy ze świeżą rybą. Szczupak drapieżnik nie żywi się odpadkami, jedyna ryba którą mój mąż je.
Śmietana z mleka od krowy ze wsi, tyle śmietany na mleku wybija że i kituś i my mamy do naszych potrzeb  i twaróg raz w tygodniu jest z zsiadłego mleka. :)
Jajeczka od kurek nie karmionych karmą, łażących wolno sobie po podwórku też od naszej ulubionej p. Kazi z niedalekiej wsi.
Natka pietruszki zamrożona z naszej uprawy, nie sypana.
Oliwa z oliwek dobrej jakości zawsze od wielu lat kupuję.
Więc taki obiadek:
Pokrojone w plastry ziemniaki
na rozgrzanej oliwie
w woku żeliwnym (od wielu lat tego ustrojstwa używam)
kawałki szczupaka
przekładane ziemniakami
podlane wodą
przyprawy:  sól, czosnek niedźwiedzi, jałowiec, odrobinka chili mielonego,
i pieprzu.
Po niedługim duszeniu by nie rozgotować wszystkiego całkiem.
Dodać śmietankę z jednym żółtkiem. Posypać dużą ilością koperku i natki pietruszki.
Jeść ze smakiem z ogórkami kiszonymi, wyjętymi ze schowka albo zrobić kompot z zamrożonych owoców. :)

Można posypać kozim serem zanim podleje się sosik śmietanką.
Można dodać odrobnę masła świeżego na wierzch, które roztapiając się powoli łagodzi smaki i miesza je ze sobą. Można coś jeszcze według własnego upodobania, można dodać uduszonej cebulki. Ja nie dodałam tym razem bo nie mam białej czosnkowej a cebule żółta i czerwona źle na nas działają. Biała jest łagodna choć nie trwała i nawet na Ukrainie w aptekach sprzedawana, naprawdę tak jest. Cebula na działce dwukrotnie siana nie wzeszła wcale nie wiem dlaczego.

Wdzięczność:
za to proste i smaczne jedzenie, za ziemniaki zdrowe, za śmietankę za jajka za pietruszkę. Zabawne? Może, ale gdy pomyślę o kilku ziemniakach z zeszłego roku, co wsadzone w ziemię po miesiącu wyjęte zostały takie jakie były, czym to było zaprawione? Gdy pomyślę o świnkach karmionych takim czymś że wygryzają sobie wzajemnie dziury w ciałach, o trzymanych w ciasnych klatkach kurkach nioskach, o sypanej pietruszce o tym wszystkim co się kumuluje powoli niewidocznie zatruwając organizm. I o słowach ks. Czesława Klimuszki : „po 50 odrobina mięsa najlepiej z kurczaka po 60 już wcale”.
To jestem wdzięczna że mam inaczej że mogę mieć inaczej.
I to wszystko tańsze jest niż  mięso ze sklepu i warzywa i ziemniaki bo za worek 15 kilowy zapłaciliśmy 13 zł. A trzymam je na balkonie w drewnianej skrzyni.

Zapadły mi słowa księdza Klimuszki zielarza w pamięć o tym mięsie, no ale bez przesady oczywiście, indorek ze wsi czeka na swoją kolej, zamrożony, ale po trochu po trochu  i zapewne dotrwa do wiosny na święta wielkanocne jak nic. :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

21 odpowiedzi na „Niedzielny obiad i wdzięczność.

  1. Lidia pisze:

    Pyszny ten obiad miałaś :)
    Jakość jedzenia jest bardzo ważna, co się z nią ostatnio porobiło – widać w społeczeństwie. Staram się kupować od bezpośrednich producentów, nie znam niestety typowo ekologicznych rolników, wolę takie mniej wyrośnięte np. marchewki i brudne, a nie wyszorowane chlorem, czy „niewiadomoczym”.

    • elka pisze:

      Jakość jest ważna we wszystkim nawet w tym co i jak myślimy, prawda? Może dlatego tak jest jak jest z tą jakością w ogóle, że my sami wewnątrz siebie nie dbamy o jakość siebie? Tak mi się przed chwilą pomyślało ze smutkiem raczej.
      W okolicach Łęczycy są ekologiczni rolnicy u nas, trochę daleko ale gdy trzeba zaopatrzyć się na zimę to jedziemy. Marchewkę też mam od takich ekologów. :)

  2. Jasna8 pisze:

    Zazdroszczę Ci , oj zazdroszczę pozytywnie :-)
    Doskonale rozumiem, co to za przyjemność jeść takie ekologiczne dobro…

    • elka pisze:

      Oj tam, oj tam, :) to przecież najprostsze żarełko pod słońcem a mnie najbardziej smakują ziemniaki z masłem :) :) nic innego mogłabym nie jeść. :) Każdy może sobie takie sponsorować. :) A córcia w Szkocji kupuje też kurczaki z wolnego wybiegu i jaja takoż w Tesco, tam tak mają i to jest droższe jedzonko od fermowych ale zdrowsze. I mają tam też ekologicznych rolników i marchew i inne warzywa sporo droższe ale zawsze można kupić.

  3. Ataner pisze:

    Mlode ziemniaczki z koperkiem do tego jajko sadzone i zsiadle mleko albo kefir to jedno z moich ulubionych dan. Masz racje Elu, ziemniak ziemniakowi nie jest rowny to co teraz serwuja nam w sklepach wola o pomste do nieba, prawie w kazdym produkcie jest cala tablica Mendelejewa, koszmar.
    Wazne jest to, ze ludzie juz sa coraz bardziej swiadomi tego co jedza i stawiaja na zdrowa zywnosc ktora niestety nie jest tania, ja jednak wychodze z zalozenia, ze lepiej zjesc mniej ( nie przez oszczednosc, czy chytrosc) ale po prostu zdrowiej.
    Obiadek zrobilas przepyszny, a tych stokrotek to chyba pozazdroscilas A.Relskiemu:))))

    Milego tygodnia zycze:)

    • elka pisze:

      Zdjęcie z Czerwca na działce. :) Chodzi o to by być wdzięcznym za możliwość zdrowego mniej skażonego jedzenia, może też i sobie za świadomość i dążenie?
      Fakt mniej a lepsze. A stokrotki zjedliśmy też. :)

  4. ewa z mazur pisze:

    ziemniaki ze zsiadłym mlekiem mogę jeść codziennie.
    niestety z rybami mi nie po drodze choć spod znaku ryb jestem. a może właśnie dlatego?
    jedynie śledź z cebulką czasami….
    u nas niestety ekologicznych upraw nikt nie prowadzi. szkoda czasu.
    mleko? przecież w sklepie można kupić, tyle zachodu z krową…..i gdzie to sprzedawać potem, samemu się nie zje wszystkiego.
    jedynie jajka są pewne, zwłaszcza, że sąsiedzkie kury całymi dniami chodzą po mojej części nieogrodzonego ogrodu.
    mięso też sklepowe. i wędliny…czasem piekę sama.
    kaloryczny ten obiadek mieliście, nie powiem. śmietanka, masełko, kozi serek…
    ja doprawiam jogurtem greckim. śmietany dawno nie widziałam.
    miłego popołudnia, elu:)

    • elka pisze:

      Ewuniu to nie wieś wcale żadna tam u Ciebie, to przedmieście wielkiego miasta co z tego że daleko do miasta. :) U kuzynki na wsi też tak jest nawet natkę pietruszki leci 10 km do miasta a mieszka w bok od szosy przy wielkim pięknym lesie. Dawniej dziadków gospodarstwo do późnej ich starości obfitowało we wszystkie dary natury. Smutek mam wielki jak na to patrzę. Kury tylko ma i jajka. Ale krowy w okolicy inni gospodarze mają bliski przyjaciel mojego brata do dziś prowadzi tam po rodzicach gospodarstwo i krowów :) tam pod dostatkiem.
      Może mają Ewuniu dla siebie te marchewki te pietruszki?
      A wrzuć kilka ziarenek w glebę pietruchy, będziesz miała chociaż natkę, trochę siedmiolatki i koperku same wyrosną, be pielęgnacji schylania się pielenia tu i ówdzie pomiędzy kwiatkami. Ziemniaki nawet w słomie wyrosną się dowiedziałam z jednego blogu i widziałam jak kucharz miał postawione worki z ziemią w nich wsadzone ziemniaki u góry i w z boku w niewielką dziurę powsadzał ziemniaki i potem wyciągał za pędy owe dojrzałe już ziemniaki rozśmieszył mnie bo w życiu bym nie pomyślała że tak można, na balkonie tak chciałam ale mam działkę i mąż wsadza tam ziemniaki, od momentu gdy raz spróbował takie nie ze sklepu.
      Też mogę na okrągło ziemniaki jajka i zsiadłe mleko ale rybę uwielbiam żadne mięso nawet kurczak dla mnie nie jest tak dobry, jak ryba a łosoś szczególnie.
      Poważnie z tymi nasionami pietruchy żaden kłopot a natka pyszna. :)

  5. Abigail pisze:

    Wdzięczność jak najbardziej na miejscu. Najbardziej zazdraszczam ziemniaczków :) – bardzo lubię, a kupić zdrowe nie jest łatwo…

    • elka pisze:

      Chcesz? W przyszłym roku roku zamówię od tego gospodarza który jest naprawdę fajny do moment dopóki nie popłynie na wodach żywiołu wódkowego, zimą najczęściej z którego go potem rodzina i brat lekarz za uszy wyciągają. :)
      Naprawdę, jedna wyprawa i można uzgodnić z Przemkiem będzie przemykał przez Łódź, zabierze dla Ciebie worki ziemniaków żaden problem. :)

  6. margo pisze:

    Witaj Elu. Moja córka od 14 roku nie je mięsa i wcale jej to nie szkodzi. Ja jem mięso sporadycznie, natomiast wędliny u nas nie uświadczy. Zamiast jemy albo pieczenie, lub sery( mąż , ja nie lubię). Warzywka w ogrodzie też są, a potem te pyszności w słoiczkach, które dzieci zabierają ze sobą. Owoce również się nie marnują. Na parapetach zioła… Ogrodnictwo jest domeną mojego męża, ale ja też doceniam te własne zbiory bez „przyśpieszaczy”. Pozdrawiam

    • elka pisze:

      I ja Margo doceniam bardzo. Zioła też mam, ale kupuję czasem suszone, mogę polecić na pewno niczym nie podsypywane a zbierane po lasach i polach.
      Wybierz się kiedyś do Ziołowego Zakątka, do prawdziwej sauny, do starej biblioteki pełnej recept do rozmów z ciekawym właścicielem tej plantacji.
      Dary Natury warto. :) A córka mądra i proszę zdrowa i bez mięsa.
      Wędlin też nie kupujemy sery szczególnie kozi francuski bo te polskie … był niedawno artykuł cholera co ci ludzie u nas myślą a może wcale nie myślą?
      Ciepło pozdrawiam.

  7. Ako pisze:

    Wdzięcznośc, z jednej strony cos oczywistego, a z drugiej o niej na codzień zapominamy, bo zbyt wiele rzeczy wydaje nam sie oczywistymi, jakby się nam należały. Od lat staram się pielegnowac wdzięczność za codzienność: obiad na stole, słońce na niebie, błogosławiona monotonię zycia…

    • elka pisze:

      Jesteśmy w tym podobne i masz rację wydaje się nam to wszystko takie oczywiste i że się należy, ale gdy coś znika wpadamy w rozpacz, ludzkie nasze niekonsekwencje.

  8. Patjola pisze:

    wdzięczność…..tak za wszystko a najbardziej za zycie….

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>