Opowiadania, jakie lubimy, jaki mają na nas wpływ? Czy mają?

Są różne, dołujące, zmieniające perspektywę, poszerzające horyzonty, inteligencję,  humorystyczne, przerażające lub obojętne. Jakie lubimy najbardziej?

Gdzieś przeczytałam że należy czytać książki zmieniające nasze widzenie świata, a takie są opowiadania o ludziach którzy dzięki swojemu duchowemu rozwojowi, osiągnęli więcej procentów ducha w materii. :) Znam takie opowiadania, o prawdziwych ludziach, ze zdjęciami i życiorysami osadzonymi w rzeczywistości. Lubię je czytać ale lubię też filmy dokumentalne, opowiadające o odkryciach naukowców, często są one niezgodne z obowiązującymi naukami.

Co nam dają opowiadania? Mogę mówić o sobie.  Zmieniły one moje widzenie świata, mam inne marzenia, dążenia, tęsknoty. Większy spokój i radość życia, zaufanie do sił niekoniecznie tylko własnych. Czyli, nie wszystko muszę sama dźwigać a z tym przyszłam na świat, takie jest przesłanie zapisane w korzeniach moich przodków, po pradziadku szczególnie, silne to dążenie, dobrze znać chociaż trochę życie swoich antenatów, by te prawa osobiste poznać. Chociaż  z tym ostatnim to tak trochę na wyrost jeszcze. :)

Sporo w sobie zmieniam, dzięki tym opowiadaniom, ciągle zmieniam, bo idzie to powoli. Chcę swoje ulubione opowiadania tutaj przedstawić, ale chyba wypada zacząć od początku”

Sprawdzam, zawsze sprawdzam co w opowieściach jest prawdą a co kłamstwem, lub tylko ukryciem niewygodnych faktów, za zasłoną przemilczeń. Tak zaczęłam sprawdzać wierzenia katolickie, od dziecka wpajane mi na siłę. Nie znalazłam faktów potwierdzających te wierzenia a czytałam sporo, biografie, listy, wspomnienia tych co żyli 2000 lat temu. Dowiedziałam się za to od współczesnych uczonych, że obowiązujące Ewangelie, powstały w II wieku naszej ery, napisane w imieniu Apostołów. Dowiedziałam się także że około III wieku, odbyła się walka, pomiędzy duchem a materią. Wygrał światopogląd materialistyczny i obowiązuje do tej pory, mniej lub bardziej światły,  częściej mniej, niż więcej. Ci którzy przegrali, prześladowani zabrali swoje pisma i ukryli je. Czasem piaskach pustyni w wielkich wazach, często w grobach, kazali się chować wraz z ukochanymi przez siebie pismami, ale najskuteczniej w odległych wysokich górach, w małych kamiennych świątynkach, chronionych przez zaufanych ludzi, z pokolenia na pokolenie milczących i ofiarnie strzegących  tajemnic. Gnostycy, o nich mówię. Oni przegrali.

Na filmie dokumentalnym jaki oglądałam ostatnio, tłumacz powiedział tak, cytuję z pamięci.
W Gnostyckich Ewangeliach, Jezus stojąc w gronie swoich uczniów, śmieje się z Rzymian, mówi: patrzcie jak starają się zabić moje ciało, jak wbijają te gwoździe, jakby nieśmiertelnego ducha zabić można było. Takie było przesłanie Gnostyków.
Ewangelia Marii Magdaleny, jest niesamowicie piękna, pełna uczucia i zrozumienia, Jezus nie jest tam Synem Bożym, jest człowiekiem, który urzeczywistnił w sobie Ducha. Tak wierzyli Gnostycy, żaden Syn Boga, wszyscy jesteśmy – mówili – dziećmi Boga, tylko w mniejszym lub większym procencie, mamy zrozumienie tej prawdy.
Szkoda że przegrali, chociaż byli blisko, prawie jeden z nich zostałby papieżem. Ciekawe jak by wyglądał świat, gdyby świadomość że jesteśmy nieśmiertelni, byłaby dominująca? Może tak jak w Indiach? Ale oni – zdaniem moim – rozmyli tę wielką myśl, na małe malutkie kawałeczki rozbili. Za dużo tam dzieci się rodzi, duch rozmył się w biedzie nędzy i brudzie.

Opowiadania w Indiach są niezwykłe, mają tam szkoły prowadzone przez mistrzów duchowych, niestety tylko dla wybranych chłopców. Tam uczą dzieci skupienia i uważności. Jest ich niewiele, bo też mistrzowie ci nie pragną rozgłosu.
Długi ten wstęp, ale chciałam naświetlić swój punkt widzenia, zanim przejdę do opowiadań.
Czerpać będę pełnymi garściami z niezwykłej książki „Autobiografia Jogina”. Paramahansa  Yogananda. Mistrz ten, mieszkał kilka lat w Ameryce, tam miał uczniów.

Od czego zacząć? Może od krótkiego wspomnienia że nie tylko jogowie w Indiach urzeczywistniali Ducha, także i nasi święci, mieli umysł rozszerzony o większe panowanie nad ciałem. Bo tu oczywiście o umysł chodzi. Pisze jogin Yogananda tak:

„Wśród unoszących się powietrzu świętych chrześcijańskich świata, znajduje się św. Józef z Cupertine z XVII wieku. Liczni naoczni świadkowie potwierdzili jego czyny. Św. Józef odznaczał się zupełnym zapominaniem o świecie.  Jego życie w rzeczywistości było skupieniem się w Bogu. Klasztorni jego bracie nie mogli pozwolić mu, by podawał do wspólnego stołu, gdyż razem z miską unosił się pod sufit. Zaiste w zdumiewający sposób, ten święty został zwolniony z pełnienia swych ziemskich obowiązków. Często widok świętego posągu wystarczał, by święty Józef, wznosił się w pionowym kierunku, można było wówczas oglądać jak dwaj święci – jeden z kamienia, drugi z ciała – krążyli dookoła siebie w górze w powietrzu.

Święta Teresa z Avila, o wielkim dostojeństwie święta dusza, uważała lewitację fizyczną za bardzo kłopotliwą, Obciążona poważnymi obowiązkami organizacyjnymi, na próżno usiłowała zapobiec swym „wznoszącym ją wzwyż doświadczeniom” „Daremne są jednak pisała – drobne środki ostrożności, gdy Pan chce inaczej” Ciało św. Teresy, które leży w kościele Alba w Hiszpanii, od czterech stuleci, nie wykazuje oznak rozkładu, lecz roztacza woń kwiatów. Miejsce to było świadkiem niezliczonych cudów”.

A teraz opowieść o kobiecie Mirabai, średniowiecznej księżniczki Radźputańskiej która porzuciła życie dworskie, aby szukać towarzystwa anachoretów* – pisze jogin Yoganada tak:
„Pewien wielki sannyasin odmówił jej przyjęcia, ponieważ była kobietą, odpowiedź jej sprawiła, że pokornie zniżył się do jej stóp.
„Powiedzcie mistrzowi”, rzekła, że ja nie wiem o istnieniu we wszechświecie innego pierwiastka męskiego, oprócz Boga, czyż wobec niego nie jesteśmy wszyscy pierwiastkami żeńskimi?” Pojęcie Pana w świętych tekstach to jedyny twórczy pierwiastek męski”.
Dodam od siebie,  że pierwiastek twórczy boski, był czczony pod postacią Słońca w  starożytnym Egipcie i generalnie jak Światło w starożytnej Persji.
A oto jedna z pieśni ekstatycznych, Mirabai przetłumaczona przez Yoganandę:

„Gdybym pływając często mogła pojąć Boga,
Byłabym wielorybem w morskiej głębi.
Gdybym jedząc korzonki mogła poznać Go,
Chętnie bym przybrała postać białej kozy.
Gdybym za pomocą różańca mogła odkryć Go,
Słałabym modły na mamucich kulkach.
Gdybym czcząc posągi mogła odkryć Go,
Kornie górze skalistej cześć bym oddawała.
Gdyby z mlekiem można było Pana wchłonąć,
Dużo cieląt i niemowląt by Go znało.
Gdyby odejście od żony mogło zbliżyć do Boga.
Można by na tysiące eunuchów liczyć.
Mirabai wie, że do odkrycia Boga
Tylko jedno: tylko miłość jest konieczna.
Potrzebna jest tylko miłość”.

Opowiadania zamierzam kontynuować, dla mnie są one odkryciem tego czego nie umiem nazwać i powiedzieć zwykłymi słowami i moje horyzonty poszerzają.

——————–
anachoreta – „człowiek pędzący życie w odosobnieniu”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Książki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Opowiadania, jakie lubimy, jaki mają na nas wpływ? Czy mają?

  1. kalipso pisze:

    Ciekawa jestem następnych opowiadań, bo ten post bardzo mnie zaintrygował.

  2. viki pisze:

    i mi blisko do Gnostyków, szkoda, że przegrali
    świetny post, chętnie poczytam dalsze :)

  3. Lidia pisze:

    Również czekam na ciąg dalszy, bardzo ciekawe jest to, co piszesz, Elu :)

  4. abigail pisze:

    Interesujące :), kontynuuj :)

  5. Antoni Relski pisze:

    Ciekawe
    Pozdrawiam

  6. elka pisze:

    Tak jest kochani :)

  7. Jasna8 pisze:

    Prowadzisz rozważania o duchu i materii,
    bo tak trafiłaś w którymś momencie życia
    i to Ciebie zainteresowało.
    Ja trafiłam na swoje idee i też czytam wszystko to,
    co mnie interesuje w danym temacie.

    Bardzo chętnie poczytam Twoje rozważania.
    Warto zaglądać do cudzych światów :-)
    Życie jest wtedy bardziej ciekawe i jestesmy bardziej świadomi,
    że nie nasz pogląd jest najważniejszy, ale że się różnimy widzeniem świata.
    I to jest piękne…
    Ot tak sobie rozważam :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>