Osiągnięcia po głodówkowe. :)

Już trochę podjadam, nie wiele jeszcze, ale jogurcik z moimi ukochanymi ogórkami z dodatkiem  natki pietruszki zjem i jajeczko na pół miękko wczoraj zjadłam. Co za smaki,  jakie aromaty, och  niezwykłe.

Było wspaniale, siły odzyskałam i szybciej chodzę, parę kilo zniknęło, wcale nie wiem gdzie.
A propos to właśnie dla mnie dowód na to że nie jesteśmy tylko ciałem. No bo powiedzcie gdzie znikają te nadmierne warstwy niepotrzebnego ciała?  Zostaje sporo mniej, obleczone w skórę.  Ja, myślaczek myśli tak :):  gdyby było tylko ciało, to byłoby zawsze jednakowo utuczone, lub szczupłe  a tu zmiany.  U znajomej tak zniknęło gdzieś, blisko 50 kilo. Tak, dobrze przeczytaliście, właśnie tyle. Mówi się – schudła, to takie słowo opisujące  a gdzie znika ten nadmiar ciała? :)

Co osiągnęłam:
parę kilo lżej, szybciej chodzę mniej się męczę.
Ból w lewym boku już znikomy a czasem wcale go nie ma i śpię nawet na lewym boku!!
Jednak moją największą radością jest zniknięty całkiem zniknięty!! :)  ból w stopach.
Czy wiecie jaka to wielka radość, móc poruszać stopą w jedną i w drugą stronę i ból nie blokuje tego poruszania? Czy wiecie jaka to radość?
I gdy uderzę się w rękę, w stopę, przeszywający ból reumatyczny, nie wywołuje w oczach łez. A nawet lekkie uderzenie powodowało silny ból. Każdemu kto ma „szczęście” posiadać reumatyzm, polecam głodówkę. Nawet lekarze mówią, że na reumatyzm nie ma lepszego lekarstwa. Mój reumatyzm zaczął się w dzieciństwie i trwał, od czasu do czasu zwalczany, przez głodówki. Po ktorych nie wiadomo po co, zaczynałam znowu jeść mięso.

Jeszcze trochę za krótko ta głodówka trwała, by mieć większe osiągnięcia. Ale są święta i córcia przylatuje i nie obejdzie się bez podjadania, czy próbowania potraw, tyle że z umiarem, proszę państwa z umiarem, nie trzeba niszczyć tego co się osiągnęło.
W lodówce czeka ulubiony kozi ser francuski, bo nie wiem czemu te nasze kupione w marketach, dziwnie nie mają żadnego smaku, może regionalne kozie, czy owcze sery mają?

Co CHCĘ teraz jeść?
Zieleninę zieleninę i raz jeszcze zieleninę. Na surowo, szczodrze podlaną oliwą, lub jogurtem, Warzywa leciutko tylko podgotowane, półsurowe i zsiadłe mleko. Mleko kupujemy na wsi. Twarożki z niego robione i ryby czasem i moje kochane krewetki. Ziemniaczki też czasem i mój ulubiony zielony sosik do nich. Robię go tak jak majonez, z natką pietruszki, czy szczypiorku i ziół. Tymianek na działce szaleje i pokrzywa ma młode listki.
No i zieleninę, wspominałam już? :) :) A serek to tylko czasem, jako plateresk dla smaku.
Mam nadzieję że dzięki temu, nie powrócę do tego co było. I po świętach znów chcę, długą głodóweczkę, przerywaną od czasu do czasu zielonym i smacznym, z oliwą dla oczyszczenia jelit. Bardzo chcę. :)
Polecam bardzo dla zdrowia proszę pań i panów dla zdrowia no i dla urody. Koleżanka stwierdziła że cera mi się poprawiła. :)

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Zdrowie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

20 odpowiedzi na „Osiągnięcia po głodówkowe. :)

  1. Olga Jawor pisze:

    Serdecznie gratuluję Ci tego Elu, ze tak długo wytrwałaś i teraz masz takie wspaniałe efekty zdrowotne. Jesteś zywym dowodem na to, że głodówka to dobra rzecz i przez długi czas mozna zyć nie jedząc. Będę o tym mysleć i jak nabiorę ostatecznej siły i pewności, to może i ja wezmę sie tak radykalnie za siebie. Ale najpierw święta i te jedzone tak rzadko domowe przysmaki. Mniam!:-))

    • elka pisze:

      Olu ja bardzo lubię jeść i wymyślać nowe potrawy. Ale to nie zawsze służy zdrowiu. O nie należy dbać przede wszystkim. Gdy podejmiesz wyzwanie będę kibicować. A potem odkrywać na nowo smaki. :)

  2. ewa z mazur pisze:

    długo by pisać o tym, że nie służą mi ani surowe, ani gotowane warzywa. a głodówka?
    zabiłabym śmiechem moja panią doktor, gdybym o tym wspomniała…
    ale cieszę się, że ty sie dobrze z tym czujesz:)))

    • elka pisze:

      Lepiej się czuję.
      Twoja tak ciężka choroba wymaga podporządkowania się rygorom. To co jesz i to co możesz jeść jest określone i wymaga wielu ograniczeń. Dla mnie surowe i pół surowe warzywa są najważniejsze a Ty nie możesz. Ważne że dbasz o siebie tak jak tylko możesz najlepiej.

  3. Jasna8 pisze:

    Narobiłaś tylko apetytu na jedzenie wiosenne :-)))

  4. AnkaW pisze:

    Ile radości jest w tym poście, Elu! Uśmiechałam się calutki czas kiedy to czytałam i od razu mam ochotę iść w twoje ślady! Nie czas to jednak dla mnie, może na jesień.

    Gratuluję Ci bardzo serdecznie!

  5. abigail pisze:

    Ja również gratuluję :). Cieszę się, że pogłodowałaś szczęśliwie :)… :D.

  6. Lidia pisze:

    Gratuluję, Elu :) Z tymi smakami, to się zgadza, mój mąż tak miał, jak zaczął jeść.
    Może kiedyś, w końcu spróbuję …

  7. Barbarka pisze:

    Mniam..Twoje plany żywieniowe :). Co prawda reumatyzm nie mam – swoja droga od dzieciństwa? – ale wiem co to bol i wiem co to radość ze go nie ma.
    Nie wracaj do mięsa.
    Kubeczki smakowe odzyly prawda? :)
    Dobrze że zaczelas jeść powolutku, to szok dla organizmu.
    Radosnych świąt :)

    • elka pisze:

      Ano tak od trzeciej klasy szkoły podstawowej, podobno przez mieszkanie nad wielkim pustym magazynem z oknami na północ. Faktem jest że po przeprowadzce do słonecznego widnego mieszkania problemy z reumatyczne moje przycichły ale nie zniknęły. Odżyły kubki oj odżyły, tak smakuje wszystko bardzo bardzo. :)
      Samych dobrych wiosennych chwil Barbarko a córce się podobało bardzo wszystko. :))

  8. Barbarka pisze:

    Dziękuję, wzajemnie :)
    Bardzo się cieszę, niech się nosi :)

  9. Gabrysia pisze:

    Gratuluję Elu Wytrwałości. Z moim uwielbieniem dla jedzenia nie wyobrażam sobie takiej głodówki. Ale może masz jakąś radę na mój wysoki cholesterol. Byłam wczoraj u mojej pani doktor i aż się za głowę złapała jak zobaczyła moje wyniki. No ale jak się je co się lubi to tak jest.
    Tym bardziej podziwiam Cię i gratuluję wytrwałości.
    Pozdrawiam.

  10. elka pisze:

    Gabrysiu a ocet z jabłek z wodą? Na szklankę przegotowanej ostudzonej wody wlej 1 łyżkę octu jabłkowego, pij rano po kilku dniach zwiększyć ilość octu do 2 łyżek wody. Pić małymi łykami trzy razy dziennie do posiłków. Ale to kuracja długoterminowa. Na wiele miesięcy. Pisałam o tym http://elkiblog.pl/index.php/domowe-sposoby/ naprawdę warto spróbować.
    Zamierzam powrócić do tej kuracji tylko spróbuję ocet z jabłek sama zrobić podobno łatwe to jest. :) Na razie mam ocet z jabłek kupiony w zielarskim sklepie. :)
    Gdy masz wapienny osad na kranie lub w szklanym wazonie, wlewasz ocet i on rozpuszcza ten osad po kilku godzinach, hydraulicy stosują ostrą chemię do oczyszczania w kanalizacyjnych przewodach. To samo się dzieje w nas, w naszych żyłach, tylko nie wlejesz litra octu w siebie, bo się pochorujesz. Ale codziennie, gdy staje się to rutyną, możesz wygrać z cholesterolem w ten sposób. Ja w tej chwili przeciw pasożytom kurację robię 10 dniową z 4 ziół. Potem powrócę do octu no cóż nasze formy – ciała :) zaniedbane przez lata wołają o pomoc. Trzeba się zmobilizować. Buziak Gabrysiu. :)

  11. margo pisze:

    Jeżeli to ma służyć zdrowiu to jestem za, natomiast przeciwna jestem rygorystycznym dietom odchudzającym. Ja robię sobie jeden dzień w tygodniu owocowy, około kilogram owoców (bez bananów) i dużo wody. Pozdrawiam słonecznie choć słonko u mnie dzisiaj zaspało.

  12. elka pisze:

    Świetne z owocami przez jeden dzień same owoce no i woda dobrze oczyszcza nerki. U nas też śpi za chmurami i padliwie jest. :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>