Pasożyty nasze.

Niszczą nasze ciała, robią co chcą z nami a my mówimy: lubię to jeść, nie zrezygnuję z mięsa, słodyczy, alkoholu. A to nie my lubimy to pasożyty lubią, gdy jest ich więcej,  żądają więcej tego co lubią i otrzymują, bo jakżeby inaczej być mogło?
I tak grzyb candida, woła słodyczy, dobrego winka, piwka czy innego alkoholu, świetnie się w tym środowisku czuje i zajmuje coraz więcej przestrzeni a człowiek staje się uzależniony.

Jakie choroby powodują? Na 100% stwardnienie rozsiane, na 200% choroba parkinsona, także rak, płuca oskrzela, choroby jelit, także guzy mózgu, anemia, alergie, uzależnienia i wiele innych. Jakiś czas temu na sali operacyjnej rozległy się nie spotykane tam chichoty chirurgów operujących guza mózgu, zaskoczył ich wyłaniający się z mózgu robak. Wcale rzecz nie zabawna. Ale mamy badania przecież, poddajemy się im co jakiś czas a one uspokajająco powiadają: nie masz pasożytów. A to nie prawda okazuje się. Są, tylko niezwykle trudno je wykryć. Opracowano nawet nową metodę, badanie kropli krwi i okazuje się że człowiek powiada – znam takiego pana  – nie mam pasożytów, gdy zobaczył co się wiło w jego krwi, niewiele brakowało by zemdlał.

Mamy czworonożnych przyjaciół w domu odrobaczamy ich a siebie czy odrobaczamy?

Pewnego dnia do mojego sklepu wbiegła pani z pytaniem: „jakie ma pani środki na odrobaczanie dla ludzi”? Mogłam jej pomóc, bo byłam świeżo po lekturze książki Nadjeżdży Siemionowej „Szkoła zdrowia” i miałam odpowiednie zioła. Okazało się że będąc w Hiszpanii, pani zmuszona była udać się tam  do weterynarza z psem, słusznych skądinąd rozmiarów :). Pani wet zaatakowała ją pytaniem – jakich środków używa by odrobaczyć siebie, bo my mając do czynienia ze zwierzętami ciągle się odrobaczamy? Hmmm.
Mięso w rzeźni jest badane i to nas uspakaja, mylicie się, badania nie wykrywają pasożytów. Gotowanie nie wszystkie zabija, ale bywa że uwielbiamy tatara o tam dopiero raj dla pasożytów jest. Kiedyś też lubiłam, dziś nie zjem za nic w świecie.

Ale by nie być gołosłownym popatrzymy na naszych współlokatorów? Tylko tych co nas najbardziej kochają, dobrze?

A wlosoglowka

włosogłówka

A glista-ludzka

glista ludzka.

 

 

 

 

 

A owsik-ludzki

owsik ludzki.

A przywra wątrobowa

Przywra wątrobowa. Stadium dorosłe.

Króciutko o objawach glisty ludzkiej z Wikipedii o innych sami poczytajcie:

2. Objawy będące wynikiem „wędrówki” pasożyta po organizmie – mogą pojawić się objawy uszkodzenia wątroby, ścian pęcherzyków płucnych, połączone z krwawieniami i odczynami zapalnymi. Charakterystyczny jest także uporczywy ból gardła (w przebiegu wędrówki glista dostaje się do przełyku), duszność spoczynkowa bądź wysiłkowa. Więcej TUTAJ.
No i śliczna włosogłówka z Wikipedii:

„Zwierzę o nitkowatym ciele długości około 3–5 cm. Przednia część ciała znacznie cieńsza od tylnej. Charakterystyczne jaja włosogłówki opatrzone są czopami na obu końcach. Żywi się głównie krwią, wnikając w śluzówkę jelita przednią częścią. Może wywoływać anemie”.

Prawda że milutkie?

N. Siemionowa opracowała na sobie samej sposób leczenia. Na sobie, bo pracowała na statkach rybackich jak laborantka, poddając się co jakiś czas badaniom złe swoje samopoczucie, kładła na karb zmęczenia pracą. Aż do momentu gdy glista wypełzła jej z ust. Ponieważ medycyna nie oferowała skutecznych środków wyleczenia z pasożytów a przeszła mnóstwo kuracji, zajęła się tym sama, opracowała skuteczne zioła na pozbycie się pasożytów nawet candidy.

Zastosowałam i są to cztery zioła, dwa mają zadanie ochronne dla jelit są to: kora dębu i kora kruszyny, dwa silne pasożytobócy to piołun i wrotycz. Wrotycz gdy będzie kwitł zbierać jego kwiaty trochę podsuszyć do słoiczka i do lodówki. Resztę ziół można kupić w zielarskich. Robię tak:
Po jednej łyżeczce każdego ziela zalewam ciepłą wodą i lekko podgrzewam w imbryczku od Hany. :) Wyciąg z ziół stoi do następnego dnia. Do szklanki wlewam łyżkę naparu dolewam wody i wypijam. Wiem, niesmaczne bardzo, ale daje radę wypić. Dwa razy dziennie, rano przed śniadaniem i tuż przed snem. Całą kurację przeprowadzam 14 dni potem 10 dni przerwa i od nowa 14 dni. Ale to ja tak robię teraz, na początku brałam na czubek łyżeczki każde ziółko zalewałam wodą … :)
Poza tym całe goździki żuć, poza tym super zabijacz pasożytów pestki z dyni najważniejsze by były produkcji polskiej nie chińskiej. A więcej o kuracji w tym także dzieci TUTAJ – osobiste doświadczenia.

Dodam od siebie że dzieci są bardzo zarobaczone, co stwierdzają panie w przedszkolach bywa że pasożyty wydostają się im przez skórę.

Zastosowałam całkiem niedawno i osiągnęłam coś z czego jestem bardzo zadowolona, dlatego wam o tym opowiadam. Polecam waszej uwadze badanie z kropli krwi na targach zdrowej żywności, przyjeżdżają tam czasem lekarze z Lublina z aparaturą do badania kropli krwi.

Popełniłam już kiedyś post o pasożytach a tam wyczerpujący przepis według Siemionowej na 4 zioła oto on, ten post.:

http://elkiblog.pl/index.php/pasozyty-inwazja/

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

39 odpowiedzi na „Pasożyty nasze.

  1. Hana pisze:

    Omatkozcórkojózefieświęty!

  2. Loona pisze:

    Trochę się zdziwiłam… i przeraziłam.
    Spisałam zioła i będę próbować regularnie pić tą miksturkę.

    dziękuję :)

  3. Pantera pisze:

    Potrzebuje tasiemca, zeby pomogl mi schudnac! :)))

  4. Jasna8 pisze:

    Masz rację , masz rację wszyscy chyba poważni kociarze wiedzą ,
    że trzeba się odrobaczać.
    Zainspirowałaś mnie , by to zrobić.

    Pamiętam jak na forum miau dziewczyny po odrobaczaniu lekami od weterynarzy,
    odrobaczały koty przy pomocy homeopatii.
    I wychodziły robaki….
    Straszne…

  5. Lidia pisze:

    U mnie w jednej zielarni można zrobić sobie badanie z kropli krwi, kosztuje 5 dych, ale ja się boję. Wiem, że to bez sensu, ale na razie omijam z daleka tę propozycję.
    Wrotycz teraz kwitnie, więc pozbieram. Muszę się do tego zabrać. Koniecznie. Dziękuję Elu za ten post :)

    • elka pisze:

      Lidko nie bój się lepiej wiedzieć co się dzieje wtedy szybko robimy coś by ratować zdrowie. Zamów zestaw ziół kiedyś Dary Natury miały w ofercie Wrotycz teraz UNIA zakazała. To podobno straszna – olaboga laboga, trucizna. :))

  6. elka pisze:

    Kochani co jakiś czas odrobaczam siebie mąż nie chce. Nawet mi smakują te zioła, nie czuje gorzkiego piołunu. Poczytajcie o ziołach, zmniejszyć ilość piołunu przy hemoroidach. Piołun to silny środek pasożytobójczy, poprawia pracę żołądka. Przy silnych zatruciach zepsutą żywnością także, nawet przy salmonelli piołun pomoże, trzeba pić wtedy jako herbatkę, można kupić w aptece. W starożytnym Egipcie znaleziono recepty – Piołun jako lek na raka.
    Kora dębu ma działanie antyseptyczne oraz:
    „Stany zapalne jamy ustnej, dziąseł, stany zapalne narządów płciowych, odbytu, upławy, hemoroidy, grzybice, infekcje bakteryjne, płukanki do włosów, łojotok, stany zapalne skóry, sączące sie rany, krwawienia miesiączkowe.”
    O korze dębu: http://www.magicznyogrod.pl/index.php?page=shop.product_details&flypage=flypage.tpl&category_id=10&product_id=2787&option=com_virtuemart&Itemid=54
    O korze kruszyny: Kora kruszyny dla Panterki na odchudzanie dobra. :) Ale i przy chorej wątrobie przywry się odczepiają i giną. :) Przy zaparciach pomaga. Korę kruszyny nie dłużej niż dwa tygodnie.
    Zauważcie jak ładnie są zestawione te zioła ochraniające.
    Kopalnia wiedzy o Wrotyczu:
    http://www.igya.pl/srodki-lecznicze/rosliny-lecznicze/283-wrotycz-tanacetum-vulgare
    To bardzo dawny ludowy środek na pasożyty. „Wrotycz niszczy większość pierwotniaków, obleńców, płazińców, owadów i roztoczy pasożytniczych.
    Wyciągi z wrotyczu działają przeciwrobaczo (czerwiogubny środek), przeciwgrzybiczo, przeciwwirusowo, przeciwbakteryjnie, pierwotniakobójczo, wykrztuśnie, tonizującą i wzmacniająco, silnie żółciopędnie, napotnie (bardzo silnie), przeciwgorączkowo, moczopędnie, nasennie (silnie), uspokajająco, (bardzo efektywnie), przeciwbólowe, przeciwobrzękowo, przeciwzapalnie, nasercowo (zwiększają siłę skurczu mięśnia sercowego i zwalniają rytm serca), rozkurczowo, odtruwające; wzmagają produkcję śliny, soku żołądkowego, trzustkowego i jelitowego; pobudzają apetyt i regulują trawienie; wpływają na gospodarkę hormonalną; regulują miesiączkowanie i metabolizm oraz wypróżnienia”
    Resztę przeczytajcie sami. :))

  7. ewa z mazur pisze:

    pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem moja mama na zatrucia żołądkowe stosowała piołun. o wrotyczu jedynie słyszałam piąte przez dziesiąte, moja synowa kiedyś usiłowała go kupić, ale się nie dało. może na allegro było, ale jaką ma się pewność?

    • elka pisze:

      Wrotycz teraz kwitnie na łąkach zbierz kwiaty przesusz na słoneczku i trochę w cieniu i daj też synowej. Warto. Dary Natury mieli w ofercie od nich kupowałam, po zakazie unijnym z oferty znikło ale, ale :)) jeśli pojedziesz do Ziołowego Zakątka pobędziesz tam ze trzy dni w pięknym miejscu, warto zamówić pokój w starym domu z drewna, to u nich w sklepie na miejscu wrotycz kupisz i inne zioła też. Są zbierane ręcznie na polach i lasach przez zbieraczy ze wsi których pan Angielczyk – miłośnik ziół, zatrudnia. Wiedzę ma człowiek ogromną i zioła jego lubią i on je lubi. :) Gdybyście tam kiedyś byli to gorąco polecam zupę pokrzywową, no luks po prostu. :)

  8. iwand71 pisze:

    A ja piołun mam w ogrodzie, ale nie wiedziałam że na robale działa :-)

    • elka pisze:

      Iwonko szczególnie dobry na zatrucia wszelakie. :) Ochrania żołądek. Aaaaa zrób piołunówkę. Naleweczka super ratuje gdy potrzeba. Ja biorę piołunku ile mi w ręce wleci i zalewam likierem krupnikiem. Na zimę bardzo ładnie rozgrzewa ale też trzeba pamiętać że bez przesady niewielkie ilości i wtedy gdy potrzeba czym starsza tym lepsza i silniejsza. I to nie absynt. :)

  9. Antoni Relski pisze:

    Takie współżycie to prawie ekosystem
    Pozdrawiam

  10. AnkaW pisze:

    Kiedyś odrobaczałam się tabletkami kupionymi w sklepie ziołowym. Muszę powtórzyć.

    • elka pisze:

      Tabletki? Proponuję zioła znacznie bardziej skuteczne i pestki dyni niezapominając o żuciu goździków. :)
      Polecam gorąco. :)

  11. abigail pisze:

    Można kupić gotowe kuracje… kąpiele i inne… AnkaW też pisała o tabletkach ziołowych :)!

    • elka pisze:

      Powtórzę może się :) tabletki są bardzo wygodne, łykasz i już, tyle że mało skuteczne. Wszystkie gotowce są wygodne, kąpiele są fajne, tyle że wszystko mało skuteczne. Najbardziej by mnie cieszyła homeopatia, ona potrafi bardzo dużo, tylko trzeba wiedzieć co. Tak że na razie pozostaję zadowolona z moich ziół, usunęłam coś co od lat mi dokuczało i jeszcze muszę powiadomić koleżankę o tym, bo łyka te świństwa chemiczne od lat i nie ma efektów.
      Tak że dziewczęta łapać się za zioła i niestety parzyć, zajmuje to chwilkę. :)

      • abigail pisze:

        Ela te zioła podgrzewasz do wrzenia? Gotujesz?

        • elka pisze:

          Do wrzenia, delikatnie bardzo powoli by jak najwięcej dobrych czynników wlazło w wodę :). Gdy zawrą wyłączam gaz, stoją pod przykryciem w imbryczku do rana, tak gdzieś 12 godzin. Napar wlewam do szklanki tak gdzieś ze dwie łyżki i dolewam wody. Ja piję duszkiem by raz dwa, ale można się delektować. :) Uzupełniam to co zabrałam z imbryczka wrzątkiem. Do wieczora stoi. Wieczorem piję następną porcję i rano też po czym parzę świeży i stoi do wieczora i tak przez 10 -12 a bywa że 14 dni, po czym przerwa 10 dni i powtarzam. Chodzi o jaja pasożytów, powtórzenie ma na celu wybicie tego co się urodziło nowe. :)

          • abigail pisze:

            Ela, napisz jeszcze dokładnie, jaką ilością wody zalewasz tę mieszankę przed podgrzewaniem, bo to też ważne. Szklanką wody?
            I później łyżkę naparu. Więc ważne jest jakie jest stężenie naparu.
            Zalałam szklanką wody po łyżeczce ziół i doprowadziłam do wrzenia, stoi do jutra, to ile mam teraz z tej szklanki naparu wziąć do rozcieńczenia do wypicia?

          • elka pisze:

            Abi dopełnij tę szklankę wody do pół litra. Czyli, jeśli zalałaś jedną szklanką wody zioła, weź gorącą wodę i dopełnij do pół litra i niech stoi do jutra. Rano na czczo z tego naparu weź 100 ml na czczo. Wieczorem następne 100 ml. I tak rób przez 6 dni, obowiązuje wegetariańskie jedzenie. Siódmego dnia: dobrze jest pić dwie łyżeczki oleju lnianego, zmiksowanego w jogurcie dodać dodatki smakowe, jakie lubisz. Ponieważ w miejscach gdzie zniknęły pasożyty lubią się zagnieżdżać grzyby, „olej lniany to silny przeciwgrzybiczny środek o szerokim spektrum działania.” Za Siemnionową. Dobrze jest po tych sześciu dniach pogryzać pestki dyni zielone. Siemionowa wali w swojej szkole z grubej rury, nakazując kuracjuszom zjeść siódmego dnia „300 gram pestek z dyni zielonych, po czym po dwóch godzinach przyjąć roztwór soli angielskiej: 25 g na 100 ml wody. Lewatywy należy wykonywać co 2-3 godziny. W tym czasie nie wolno nic pić, jabłka, kasza chleb to pożywienie na dzień,” pisze. Przyznam że nie robię dokładnie jest faktem że piję zioła dłużej niż 6 dni, robię mniej więcej 10 dni przerwy i zaczynam pić zioła jeszcze raz. Przyznaję że pestki dyni podgryzam w czasie kuracji, ale nie duże ich ilości, po kuracji ziołami warto większą ilość pożreć, :) ale nie stosuję lewatyw. Przyznaję że zapomniałam całkiem o oleju lnianym, a to jest lekarstwo o ogromnych możliwościach leczniczych. Właśnie akurat nie mam, trzeba zamówić, zdąży dość. Olej na zimno tłoczony kupuje od: złotopolskie http://zlotopolskie.pl/ jest ekologiczny naprawdę i nie z chińskich nasion. Abi dzięki że zapytałaś, zajrzałam do książki i przypomniał mi się olej, jeszcze w przypadku kaszlu odpluwać flegmę, zabite pasożyty w płucach trzeba usunąć na zewnątrz. To też Siemionowa. Przyznaję że robię po swojemu. :) I już nie boję się tych ziół, zioła – kory kruszyny i kora dębu, leczą ranki w jelitach po odpadnięciu pasożytów.

  12. 4_dina pisze:

    O wrotyczu i jego dzialaniu przeciw pasozytniczym wiem od mamy. Moja mama znala sie na ziolach, chodzila po lakach i zbierala, suszyla a potem sobie parzyla. Znala sie tez na grybach. Teraz niestey juz nie ma sily na lazenie i zbieranie. Bylam teraz w PL ale za krotko zeby gdziekolwiek isc, a poza tym to raczej nie wiele moge ze soba zabrac, bo zwykle latam tylko z bagazem podrecznym, no i jeszcze kontrola moze ise pzyczepic, bo nie wszystko mozna przewozic. Pewnie gdzies tu rosnie sobie ony wrotycz, ale nie wiem gdzie. Sama chetnie zastosowalabym taka kuracje i mysle, ze pewnie w zielarni mogla bym pozostale ziola kupic, juz nawet namierzylam gdzie ona jest.
    A wiesz ze ja to nawet mojego Rufusa lecze gdy czasem ma sraczke, parze mu ziele kobylaka i odrobine dwa razy dziennie podaje strzykawka. Dziala rewlacyjnie, ale wetowi nic nie mowie, bo jak raz powiedzialam ze podalam mu siemie lniane to malo sobie szczeki nie rozdeptala, ona doznala szoku a kotu pomimo wszystko pomoglo i tamte objawy do dzisiaj nie wrocily.

    • elka pisze:

      O i dzięki za informację Kobylak świetna sprawa mam na biegunkę ostrą biegunkę u dzieci rewelacyjnie pomaga. No bo przecież weci tam nie rozumieją już istoty ziół i szoku doznają. :) Ha, nie tylko weci. :)

  13. 4_dina pisze:

    Wiesz co do zwierzat to trzeba byc ostroznym, bo nie wszystko dziala tak jak u nas ludzi, ale przeciez tak samo jest z lekami, niektorych ludzkich lekow wogole nie stosuje sie w waterynari. Piszac wczesniejszy komentarz w pospiechu pomylilam kobylaka z arcydzieglem, ale to taki drobiazg, bo jedno i drugie ziolko dziala na biegunki, a ja teraz akurat wyleczylam zwierza korzeniem arcydziegla. Syna jak byl maly tez gdy mial rozwolnienie leczylam tymi ziolami. A tak o ziloach moglabym wiecej …
    A moja babka zawsze mowila, ze na glisty najlepszy barszcz kiszony, zanczy sie ten zakwas, bez gotowania pic.

    • elka pisze:

      Arcydzięgiel na biegunkę? O, to nie wiedziałam. Według moich informacji arcydzięgiel ma działanie wysuszające. To piękna zielona roślina o wielkich liściach, dziko rosnącej bałabym się zbierać, bo niektórzy mylą ją z szalejem bardzo do arcydzięgla jest on podobny. A kobylak to wiem że na biegunki na pewno bo nawet dla niemowląt jest polecany. Uszczęśliwiłam jedną babcię i dziadka bardzo. Była sobota jakieś święto i nie chciało mi się sklepu otwierać ale poszłam to mówię posprzątam troszkę, i weszło dwoje bardzo smutnych ludzi pan spytał nieśmiało i bez nadziei czy ma pani kobylak? Idę i biorę z półki i im podaję, pani złapała i ze złami w oczach przytuliła do piersi. Otóż lekarz natychmiast przy silnej biegunce zalecił podać niemowlaczkowi kobylak, apteka obiecała na poniedziałek, jednak niemowlę nie może tak długo czekać.
      Zabrali ile miałam a miałam cudem, bo ktoś zamówił i nie raczył odebrać i szczęśliwi biegli do samochodu. Popatrz jak to się dziwnie dzieje czasem prawda? Ktoś nie odebrał a ja otworzyłam choć miałam nie otwierać i być maleństwo uratowane a na pewno nie odwodnione i nie wylądowało w szpitalu. :))
      Wiesz barszcz zakiszę na pewno!!! A pisz o ziołach proszę!! Może u mnie napiszesz? Albo będę kopiować od Ciebie Co Ty na to? Wiedza jest cenna dziś na wagę złota a wiedza o ziołach ginie. Pisz wszystko co wiesz. :)

  14. 4_dina pisze:

    Nie wiem jaka teraz podaje sie informacje na opakowaniu Korzenia arcydziegla (nie przeczytalam, zawartosc przesypalam do sloiczka, torebke wyrzucilam), ale jak moje dzieci byly male i wczesniej byla tam informacja o tym ze pomaga w leczeniu biegunek, bo ma silne dzialanie anty baktryjne. Zreszta ja zawsze mialam oba ziolka w domu, poniewaz syn dosc czesto miewal tego typu problemy i do tego mialam jakies takie wyczucie wtedy, ze czasem brala kobylaka a czasem arcydizegiel i zawsze pomagalo rewlacyjnie szybko. Z tym moim kotem to podejrzewalam, ze to raczej cos o podlozu bakteryjnym, a do tego ze biegunke mial wredna to byl wzdety jak balon, wzdecie to zniknelo prawie calkowicie po pirwszej dawce. Teraz zwierz smiga jak przecinak, ale u niego to moze byc sprawa nawracajaca, poniewaz on na poczatku swojego istnienia byl bardzo zle karmiony, wzielam go jak mial rok.
    Postaram sie opisac to co wiem na temat ziol, to co przekazala mi mama i wlsane doswiadczenia, ale nie moge obiecac kiedy, bo mam teraz wnuczke u siebie, a co za tym idzie mniej czasu na siedzenie przed laptopem. I masz moja zgode na publikowanie moich tekstow u siebie, tego o stosunku do zwierzat rowniez.

  15. Ako pisze:

    O matko jedyna! musze odrobaczyć swoje zwierzaki i rodzinę, brrr!

  16. Miranda pisze:

    Ja też niestety nie mam możliwości nazbierać tych ziół :( Czy ich zakupienie jest możliwe? Nie musi być od sprzedawcy, może ktoś z czytelników chciałby je mi odsprzedać/odsprzedawać? :)

    Jestem niemal zdecydowana. Jedyne co mnie przeraża to to, że po zastosowaniu „odtrutki” zaczną ze mnie wyłazić robale :O :O ta myśl mnie przeraża (zwłaszcza, że mam fobię robaczaną)… Czy faktycznie tak to wygląda? Jeśli nie, to jak wygląda pozbywanie się tego paskudztwa z organizmu?

    • elka pisze:

      Dołem wyłażą dołem. :) Nie musisz ich podziwiać tam :).
      Z Wrotyczem fakt jest problem z jego kupieniem. Gdybyś pojechała na kilka dni do Ziołowego Zakątka na Podlasie, możliwe że mogłabyś tam kupić dla siebie wrotycz, albo by nauczono Cię jak zbierać i suszyć. Spróbuj jednak gdzieś w lesie na polu znaleźć i w domu w piekarniku wysuszyć, dużo tego nie potrzebujesz. Najpierw się przyjrzyj zdjęciom w internecie. Zresztą trudno pomylić wrotycz z jakim ś innym zielem. Zachęcam także do przyjrzenia się innym środkom pasożytobójczym, choćby pestki dyni, żucie goździka którego można kupić w każdym sklepie spożywczym, choć pewnie lepiej w zielarskich z ekologicznych upraw. On daje dodatkowo świeży pachnący oddech poza usuwaniem pasożytów. Nie jedzenie mięs i wędlin też zmniejsza ich ilość drastycznie. Pasożyty bardzo lubią słodkie albo alkohol którego szczególnie upodobały sobie przywry w wątrobie. :) Weź się bez niepotrzebnego napięcia w sobie za siebie i będzie super, serdecznie pozdrawiam.:)

  17. Pingback: Pasożyty jako byty. - Zamyślenia .....Zamyślenia …..

  18. reynewan pisze:

    ten artykuł brzmi, jak wrzucony w tłumacza, bo na pewno nie po polsku. Czy został skopiowany z zagranicznego portalu?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>