Pińcet :) razy przeczytane. Książki kochane i lubiane.

Wielokrotnie czytane książki. Kartki pożółkłe  od ciągłego przewracania i znaczone oślimi rogami. Książki do których wracało się gdy smutek nadchodził, gdy jakaś tęsknota niesprecyzowana czaiła się w  kątach.

Mam takie książki,  jako nastolatka namiętnie czytałam:  Juliusza Verne: „Dwadzieścia tysięcy mil podmorskiej żeglugi”, „Tajemnicza Wyspa” obie do niemożliwości wprost zczytane , obrazki ilustrujące potężną ośmiornicę widoczną przez bulaj podwodnego okrętu, w tysiącu milach,  tajemniczy krater na wyspie, do dziś mam w pamięci. Miałam też ulubionego osobistego hrabiego :), pożółkłe kartki książki, odwracam dziś bardzo uważnie, kruche są, książka pieczołowicie  opakowana czeka, aż może ktoś jeszcze zapragnie zajrzeć w jej opowieść, o pewnym hrabim zwanym de Monte Christo. A cudowne opowieści o Robin Hoodzie, jeszcze czasem mam ochotę poczytać. Rob Roy mmm i ilustracje, wypracowane, dopracowane, przemawiające do wyobraźni, pamiętam.

Później, ukochaną książką stało się „Nad Niemnem” nie zliczę ile razy ją przeczytałam z pińcet na pewno albo i więcej :). Orzeszkowa doskonała obserwatorka charakterów, ukazała ówczesne społeczeństwo na Litwie, polską szlachtę i chłopów. Dziś trochę zapomniana, stoi sobie książeczka na półeczce, z dawnymi lekturami.

czyste-radosci-mojego-zycia  nad-niemnem

Wracam często do książki czeskiego pisarza: „Czyste radości mojego życia” Jan Smid autor.  Każdemu polecam ciepłą opowieść o komiwojażerze przemierzającym wielkie odległości, uwielbiającym spokój niewielkich mieścin i postoje w głuszy. Człowiek szczęśliwy, czerpiący radość z codziennego bycia, książka przywraca optymizm, tryska wręcz nim, pozostawia po sobie łagodny ciepły nastrój. Jest mało znana, ale zasługuje na poznanie jak żadna inna. Bohater samotny, ale lubiący swoją samotność,  przemierza kraj, aż tu nagle spotyka towarzyszkę – niezwykłą towarzyszkę życia, obawiał się że ona go pożre, ale przekonał się że lwica, chociaż wygłodzona nie pragnęła go zjeść,  stała się wspaniałym przyjacielem. :) To piękna pogodna książka, przyznaję, do dziś po nią sięgam.

O i mam jeszcze książki takich autorów jak Tolkien, jestem jego fanką i pozostanę na zawsze, wierząc że istnieje gdzieś ukryty kraj Elfów, jak Roger Zelazny którego często właśnie zimą czytam.  „Dziewięciu książąt Amberu” wspaniała intryga z kryminalnym wątkiem, fantastyczna, niezwykła opowieść, Orson Scott  Card: „Planeta Spisek” co za niezwykła opowieść,  że nie wspomnę już o „Mówcy umarłych”. No i ukochana ponad wszystkimi pisarzami Andre Norton,  cudowna czarownica i jej  cykl „Świat Czarownic„.

planeta-spisek swiat-czarownic

Uważam że autorzy gatunku Science Fiction  i Fantazy, są wizjonerami, oswajają ludzi z nadchodzącą przyszłością, obrazy szybkich statków kosmicznych, odległych planet kolonizowanych przez ludzkość, nazwy które powoli wchodzą do rzeczywistości, umiejętności i moce człowieka które są odkrywane, taka umiejętność jak poruszać się „pomiędzy” coś o czym dopiero się słyszy. Teleportacja, telekineza, dalekie podróże, są ludzie którzy za tym tęsknią i odkrywają a może nawet przeżywają, czytając o nich w książkach, o przyszłości jaka niewątpliwie nadejdzie, bo przeczuwają ją uzdolnieni wizjonerzy.amber fajdros

Są jeszcze inne książki te czytam powoli, ale też czasem do nich wracam, bo uciekają z pamięci informacje o Zen, o koanach. „Zen, świt na zachodzie” „Dźwięk jednej klaszczącej dłoni„,  lubię wiedzieć więc wiedza o innych religiach o tym co oferują co powoduje że tak dużo ludzi ku nim się zwraca, czemu wolą nieznane, od znanego codziennego podwórka, jest mi potrzebna.

Ach prawie zapomniałabym o ulubionych książkach z filozofii. „Fajdros” Platona, według mnie to najlepsza książka jako dostaliśmy z przeszłości i w dalszym ciągu doskonały przewodnik po przemyśleniach dawnej filozofii. A i Kierkegaard podkreślone nieomal każde słowo, dobrze że chociaż ołówkiem. :) Herodot wspaniały przewodnik po świecie jaki był  2500 lat temu o i wiele innych z tej dziedziny wiedzy, którą warto poznać by umieć odróżnić ziarno od plew.

Kiedy ja miałam czas na te lektury, na to poznawanie? Mimo wielu lat pracy, mimo rodziny czytałam i czytam dalej, prawdziwy mól książkowy ze mnie. Dziś pyta się koleżanka z czasów szkolnych, która czasem podczytuje moją pisaninę „skąd ty to wiesz” odpowiadam z powietrza. :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

30 odpowiedzi na „Pińcet :) razy przeczytane. Książki kochane i lubiane.

  1. errata pisze:

    Dziękuję, Elu. Przypomniałam sobie, że i ja miałam kiedyś takie bardzo lubiane i wielokrotnie czytane lektury. Muszę je zebrać do kupy i opisać na blogu.

  2. Lidia pisze:

    Też lubię po raz kolejny do książki zajrzeć, jeszcze raz przeczytać i ponownie z bohaterami się spotkać …
    Miałam jeszcze poprzedni post skomentować … tu się z Tobą w pełni zgadzam, Elu. Lekarze nie przepisują, bo nie wiedza, albo – no właśnie, koncerny farmaceutyczne rządzą. Podobnie nie znają się za bardzo na lekach ziołowych, oraz dietetyce. Niestety.
    A i my czasem wygodni jesteśmy i myślimy, że tabletka cudownie nas uleczy, bo zmienić dietę – to już w grę nie wchodzi. Za trudne.
    To oczywiscie generalizacja z mojej strony, bo temat bardzo złożony jest.

    • elka pisze:

      Albo bardzo prosty. Przeczytaj co Dina u góry napisała, ona tylko zapoznała się z tematem i zrealizowała co trzeba było. Wiesz Lideczko to bywa naprawdę czasem bardzo trudne – konsekwencja.

  3. Mercedes pisze:

    No i poznaliśmy szeroki zakres Twoich preferencji czytelniczych . Przy okazji przypomniały się i nam niektóre pozycje zagubione w mrokach niepamięci . Jeśli o mnie chodzi nie lubię czytać kolejny raz tej samej książki . No chyba ,że jest to pozycja wymagająca studiowania, wtedy to co innego. Podobnie jak Ty czytam różne rzeczy , ale muszę przyznać , że gatunek -Science Fiction , Fantazy, te z pogranicza horroru i realizmu magicznego najmniej mi leżą , choć pewnie nie słusznie traktuję je po macoszemu . Już wiele razy obiecywałam sobie wgryźć się bardziej w ten gatunek książek ale jakoś do tej pory nie wiele mi z tego wyszło :)

    • elka pisze:

      Ciekawe którzy autorzy z najbardziej znanych nazwisk spodobali by się Tobie. :)
      Asimowa polecam gorąco Fundację a i Mówca Umarłych zrobił by na Tobie wielkie wrażenie, trzeba jednak byłoby zacząć od Gry Endera, sfilmowano chyba tę powieść dobrze pamiętam? A Planeta Spisek to dzieło dla otwartych umysłów, generalnie Orson Card do płytkich pisarzy nie należy. Zelazny jest bardzo dobry w wielu książkach, ale wniósł się wysoko w Dziewięciu książętach. Nortonka? :) Są takie książki w serii świata czarownic co na zawsze pozostają w pamięci, jest jak prawdziwa czarownica która wie coś z dziejów pradawnych z dawnej wiedzy zapomnianej przekazuje tylko czasem okruszki, ale trzeba lubić ten gatunek by z móc zagłębić się w czyjś świat.

  4. kalipso pisze:

    Ja mam takie, do których wracam, i takie, których juz nie przeczytam pewnie, ale w pamięci zostaną. A ciągle wracać na pewno będę do „Sklepów cynamonowych”, „Stu lat samotności”, „Sztukmistrza z Lublina”, „Lalki”, „Chłopów”…

  5. Frau Be pisze:

    Widzę, że mamy skrajnie różny gust literacki. Nie cierpię Verne’a, dostaję wysypki na sam widok fantasy i science fiction, ale… Ale mamy punkt wspólny. Kocham „Nad Niemnem” i mogę je jeść łyżkami na śniadanie, obiad, kolacje i deser!

    • elka pisze:

      „Nad Niemnem” – jak to dziedziczka. :) A czy chociaż zajrzałaś do tych książek od których Cię odrzuca, czy odrzuca na sam widok. :)

      • Frau Be pisze:

        Oczywiście, że „zaglądałam” i to od dziecka. Ale nigdy więcej tego nie zrobię. A do innych „zaglądam” przynajmniej raz w roku :)

        • elka pisze:

          Czyli zajrzałaś :) a to znaczy że nie czytałaś bardzo dobrych pozycji bo jeszcze wtedy nie istniały. Orsona Carda polecam Twojej uwadze teraz bo to nie jest płytki pisarz.
          Gra Endera – amerykański film akcji z gatunku science fiction z 2013 roku oparty na scenariuszu i reżyserii Gavina Hooda, powstały na podstawie powieści Orsona Scotta Carda pod tym samym tytułem. Wyprodukowany przez Summit Entertainment i Lionsgate.
          „Gra Endera”, „Mówca Umarłych” tego samego pisarza, to są dzieła z najwyższej półki, warto zawiesić niechęć na kołku i spróbować poznać. A „Planeta Spisek” która urzekła mnie, to kolonizacja z Ziemi:
          „Mieszkańcy księstwa Mueller na planecie Spisek tylko z pozoru żyją w średniowieczu. Choć mieszkają w zamkach i toczą wojny używając broni rodem z czasów europejskiego rycerstwa, posiedli imponującą wiedzę z zakresu inżynierii genetycznej”.
          A „Osada” Kir Bołyczowa to dopiero majstersztyk. :)

          • Frau Be pisze:

            No nie, to naturalne, że sięgnąwszy kiedyś po gatunki, które mi nie leżą, nie zaglądam do nich więcej szkoda mi marnować czasu na zmuszanie się do czegoś, co mnie nie wciąga, podczas gdy jest tyle cudnej literatury do przeczytania. Balzaca, Flauberta, Dostojewskiego, Czechowa, Manna, Tołstoja, Zolę mogę bez końca!

          • elka pisze:

            Wszystkich wymienionych przez Ciebie czytałam zachłannie będąc nastolatką, mam w pamięci do dziś nie tylko tytuły ale i treść. Jednak moje apetyty na słowa trochę się zmieniły, dziś sięgam po inną strawę. Ale każdy ma swoje preferencje, ważne że potrafimy o nich rozmawiać.

          • Frau Be pisze:

            I ważne, że się czyta. Potrafisz sobie wyobrazić, że są ludzie (i to znaczny odsetek w naszym narodzie), którzy nie czytają książek?! Nawet moja zwyrodniała wyobraźnia nie jest w stanie temu podołać.

          • elka pisze:

            Mnie znajoma z pracy mówiła „a popatrz ja nie czytam i żyję”. :) :)

  6. Olga Jawor pisze:

    Wspaniały zestaw lektur, Elu! I róznorodne to lektury – lekkie i powazne, na każdy nastrój i potrzeby poszukującej duszy. Kiedyś lubiłam ksiazki fantasy, bo czytałam je razem z córką. W ogóle dobrze jest z kimś dzielic swoje pasje. To je pogłebia. Przedłuża uczucie zainteresowania, fascynacji. Do dzisiaj lubię Tolkiena. To dla mnie prawdziwa poezja! I Olgę Tokarczuk bardzo lubię.A z klasyki Prusa, Sienkiewicza, Orzeszkową a przede wszystkim ukochane „Noce i dnie” Dąbrowskiej. I Wiliama Whartona. Znasz „Ptaśka”? A „Spóźnionych kochanków”? A „Pieska przydroznego” Czesława Miłosza. A „Mistrza i Małgorzatę” Bułhakowa? Ech, cudowne mam wspomnienia zwiazane z tymi lekturami. Duzo czytania za mną. Mam nadzieje, że i dużo przede mną, choć czytam dzisiaj o wiele mniej, niż kiedyś. Dzisiaj z kolei wiecej piszę.To takie fale zmiennych potrzeb na człowieka przychodzą.
    Fajnie było sobie powspominać, Elu! Dziękuję kochana!:-)♥

    • elka pisze:

      Tyle wspaniałych słów które tworzyły naszą świadomość. Lektury trzeba rozszerzać by nie utknąć gdzieś w polu pomiędzy dziką gruszą a czymś co jawi się na horyzoncie ale znika i ucieka uwadze. Wstać i iść zdecydowanie, aż z mgły wyłoni się kraj pełen cudów. Dlatego ciągle rozszerzam swoje zainteresowania, nie chcę by mi coś umknęło, bo może jest tam gdzieś cudowny świat a ja siedzę ciągle w jednym miejscu? :)
      Znam wiele z wymienionych przez Ciebie pozycji, jednakże za Dąbrowską nie przepadałam. :)
      Ciesze się że sięgnęłaś pamięcią i wspomniałaś i uśmiech pojawił się , ten uśmiech to nagroda dla mnie. ♥

  7. Joanna pisze:

    niestety… rok 2016 nie należał do moich najlepszych lat w czytaniu…
    Elu ściskam mocno i wszystkiego dobrego w 2017 roku :)

  8. Stokrotka pisze:

    Teź mam takie książki „Pińcet razy przeczytane”.
    Ale jest ich tak dużo, że całe miejsce bym Ci na blogu zajęła…wymienianiem.
    Ale pierwszy jest ma się rozumieć „Mały książę”.
    Wszystkiego dobrego.
    :-)

  9. Antoni Relski pisze:

    Zawyżasz statystyki
    Pozdrawiam

  10. amelia pisze:

    Witam Cię Elu na Twoim blogu, dawno tu nie zagladałam, ale jak widzę, u Ciebie jak zawsze wiele ciekawego się dzieje! A temat ksiązek, to temat rzeka, kocham ksiązki i kocham czytać, mam wiele tych z pozaginanymi rogami i śladami palców, pospiesznie przekartkowującymi kolejne strony, to te czytane po pićset razy i moje ukochane.
    A tą najukochańszą jest ‚Nad Niemnem”, którą stale i od nowa czytuję i nigdy nie mam dosyć. POzatym uwielbiam biografie, zwłaszcza kobiet, one zawsze inspirowały mnie do działania, lubię też ksiązki o tzw. rozwoju duchowym, które dodawały mi wiele nadziei, gdy byłam w życiowym dole. A Luise Hay nalezy do moich ukochanych autorek. Oprócz tego”Biegnąca z wilkami”, ksiazka o kobietach, odwołująca się do prastarych wierzeń i baśni, bardzo interesująca, jak biblia niemalże, polecam jeśli jej nie znasz. Poza tym lubię tez te lekkie, które z radością traktuja życie i sprawiaja że człowiek czuje się w jakis sposob podniesoiony na duchu. Bo i tej radości tez tak bardzo nam potrzeba. Pozdrawiam i ściskam noworocznie!
    W zyciu nie wszystko musi być az tak bardzo powazne.

    • elka pisze:

      A pewnie, uśmiech na co dzień ratuje wielokrotnie sytuacje. Znam Biegnącą znam, mam aż dwa egzemplarze jeden trzymam dla córci, może się kiedyś w niej zakocha jak ja. :) Amelio droga i ja też ściskam i przytulam z radością że jesteś.♥

  11. Krystyna pisze:

    Też mam takie książki do których wracałam i wracam.
    Lubię „Nad Niemnem” a i Juliusz Verne tez czytałam czytałam…
    wspaniałe wspomnienia i chęć czytania ich nadal pozostała…
    Ciekawe dlaczego ?
    Świetny wpis , taki wspomnieniowy :-)
    Pozdrawiam, moc uścisków… :-)
    I nie chce mnie wpuścić ech…

    • elka pisze:

      Ale wpuściło to ważne. Nie wiem dlaczego powraca się do dawnych książek kiedyś lubianych. Może są tam takie tęsknoty, takie wrażenia i emocje które są ciągle żywe w nas?

  12. abigail pisze:

    Też mam takie ulubione książki… i podobne zdanie co do autorów fantasy i sf… Pozdrawiam ciepło, Elu :), dawno mnie nie było na blogu, ale często myślę o Tobie :)…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>