„Polowałam na terrorystów.” Anonim. Warto przeczytać tę książkę.

Z okładki:
„Gorąco wierzę w siłę mediów i opinii publicznej jako katalizatorów zmian. Chciałabym by ta książka wywołała poruszenie. Ludzie powinni wiedzieć, że zagrożenie ze strony islamskiego terroryzmu jest duże i ciągle rośnie a władze muszą niezwłocznie wypracować skuteczniejsze niż dotychczas sposoby przeciwdziałania temu niebezpieczeństwu.
Dopóki imamowie nawołują do przemocy, nie zostanie ona wypleniona. Ci imamowie żyją pośród nas, są naszymi sąsiadami. Głoszą kazania w meczecie na rogu. Nauki trafiają czasem na podatny grunt i wtedy słowa zamieniają się w czyny”.

Książka wydana w 2004 roku. Autorka mozolnie zbierała informacje wysyłając je do służb odpowiedzialnych za wywiad ale agenci FBI i pracownicy Departamentu Stanu, ignorowali przekazywane im informacje, które mogłyby doprowadzić do wcześniejszego unieszkodliwienia terrorystów – ich uwięzienia i deportacji. Być może zapobiegłoby to 11 września 2001 roku.

Pisze: Zadziwiające jak wiele informacji może wydobyć odpowiednio wyszkolony szperacz z powszechnie dostępnych źródeł. Jeszcze przed epoką internetu, który uczynił moją pracę łatwiejszą i szybszą, potrafiłam znaleźć prawdziwe perły, szukając po prostu w archiwach”.
I ot taki smaczek:
Próbowała nie dopuścić do przyjazdu do Stanów człowieka o wielkim autorytecie moralnym który pierwszy wydał tatwę popierającą i usprawiedliwiającą samobójcze zamachy na cywilów, nazywając je „męczeńską śmiercią”. Pisze tak:
„Al Karadawi należał wraz z rodziną do największych udziałowców banku At-Takwa, który jak się okazało po 11 Września finansował działalność Al- Kaidy i którego aktywa zostały zamrożone przez władze. Zdaniem Departamentu Skarbu bank ten organizował także dostawy broni dla ludzi Bin Ladena”. Tutaj wygrała Al Karadawiemu nie przedłużono wizy do Stanów, ale przegrała gdy chodziło o innego ważnego „mistrza” Palestyńczyka, nawołującego do dżihadu, ten otrzymał wizę. Dlaczego? Otóż jeden z funkcjonariuszy zauważył oficjalny tytuł Sabriego „wielki muffi Jerozolimy i Palestyny” na widok tego tytułu urzędnik wpadł w popłoch.
Tak więc wielki „mufii” przyjechał na konwencję w Cleveland gdzie nawoływał do wsparcia Hamasu i kontynuowanie samobójczych zamachów.

Ta odważna kobieta potrafiła w 1999 roku wejść na spotkanie IAP w Chicago w przebraniu w stroju muzułmańskim i z ukrytym sprzętem nagrywającym, była w ciąży, ryzykowała dla kraju który ją przyjął i dał pracę, bezpieczeństwo i wolność dla  jej rodziny. Zostawiając męża z dziećmi w hotelu:
„Sprawdziłam  wszystko jeszcze raz, sprzęt nagrywający dobrze przymocowany, baterie sprawne, taśmy też…” Popatrzyła na męża „on też nie spał całą noc”.

Kim jest autorka książki? Z okładki:
Iracka Żydówka, uciekła do Izraela przed represjami reżimu Husajna, które dotknęły jej rodzinę. W Stanach zjednoczonych dokąd wyjechała po kilku latach, została jednym z najbardziej cenionych ekspertów w dziedzinie walki z terroryzmem. Znajomość języka i kultury arabskiej oraz realiów Bliskiego Wschodu sprawiły, że mogła infiltrować organizacje ekstremistyczne   działające na terenie USA. W swej książce ujawnia szokujące informacje: agenci FBI i pracownicy Departamentu Stanu ignorowali przekazywane im informacje, które mogły doprowadzić do wcześniejszego unieszkodliwienia terrorystów”.

Czytając o dzieciństwie autorki podziwiałam odwagę jej matki, rodzina żyła w Iraku, bogaci żydzi, ojciec powieszony za szpiegostwo na rzecz Izraela a matka wraz z 4 swoich dzieci i 5 swojego rodzeństwa, uciekała przez Iran do Izraela, uciekała ratując życie  dzieci i swoje.
To była straszna wędrówka najgorsza chyba w górach poprzez śniegi a matka niosła najmłodszą niedawno urodzoną córkę i czasem któreś z dzieci, które traciło siły.
Kobiety mają siły niespożyte, gdy trzeba ocalić bliskich.

Wspominając autorka pisze:
„Po wojnie antysemityzm na Bliskim i Środkowym Wschodzie zawsze czający się pod powierzchnią, eksplodował z całą siłą. Arabowie nie mogąc pokonać państwa żydowskiego, na swych bezbronnych żydowskich sąsiadach brali odwet w stylu talibów. Setki żydów w krajach arabskich padło ofiarą brutalnych ataków, gwałtów, linczów. (..)
Pewnego popołudnia drzwi naszego domu zostały wyłamane, z ciemnoniebieskiego volkswagena wysypali się oficerowie, wpadli do domu i aresztowali ojca. Wyrwali transformator klimatyzatora i oznajmili że jest to nadajnik szpiegowski. Pamiętam – tak dobrze,  jakby stało się to dziś – każdy szczegół tej upiornej sceny.
Pisze dalej wspominając:
„Moją ciężarną matkę wzywano do więzienia, gdzie wielokrotnie ją bito, torturowano, gwałcono. Powiedziano jej, że jeśli napisze list do męża, namawiając go do przyznania się do wszystkich rzekomych zbrodni, tortury się skończą i zapadnie łagodniejszy wyrok(…) Moja misja, determinacja, to co robię teraz w życiu i to, o czym jest ta książka, są rezultatem tamtych wydarzeń”.

Książkę warto przeczytać, jest dalej aktualna, teraz jeszcze bardziej.

Nazwiska autorki nie poznajemy jest anonimem.

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Książki. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „„Polowałam na terrorystów.” Anonim. Warto przeczytać tę książkę.

  1. Pantera pisze:

    I wyszla buta sluzb amerykanskich, wiedzacych zawsze wszystko lepiej. Podobnie jest teraz w Europie, rzady „wiedza” lepiej, ze „damy rade”, a juz teraz wszystko wymknelo sie spod kontroli, czego dowodem jest apel o kupowanie zapasow jedzenia i wody pitnej na okolicznosc (jak pisza) katastrofy, a mnie cos mowi, ze chodzi o wojne.

  2. Lidia pisze:

    Jakoś nie dziwi mnie ignorancja i obojętność służb specjalnych.
    Nie mamy za bardzo pojęcia, co dzieje się za kulisami, jakie biznesy, jakie dążenia, jakie chucie dążą do zawładnięcia światem i ludzkimi umysłami, oraz duszami.
    I dlatego jest, jak jest. Wpuszczenie do Europy islamskich hord, straszenie wojną, nawoływanie do robienia zapasów ….

  3. elka pisze:

    I macie rację buta urzędników, brak wyobraźni i przepastne kieszenie zarówno polityków jak i urzędników, na każdym stanowisku. Czyli ludzie są bezmyślni, nie widzą, założyli sobie klapki na oczy. Jak te klapki się nazywają i jak bardzo ograniczają pole widzenia, to już inna sprawa.

  4. aż mi się nie chce pisac, tak ślepe są rządy i poprawnośc polityczna, dotykam tego tu w Belgii na każdym kroku…

  5. Kjujewna pisze:

    Jakos mi sie ta książka kojarzy, aczkolwiek mgliście. Mam takie wrażenie ze chyba ja czytałam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>