Siemię lniane. Jak jeść by sobie nie zaszkodzić, bowiem siemię zawiera substancje cyjanogenne.

A len 3

Nasiona lnu
http://pl.wikipedia.org/wiki/Len

Siemię lniane wszyscy wiemy że jest bardzo zdrowe, ale co  wiemy o nasionach lnu?

Znałam kiedyś (zawał) pewnego pana, który dodawał pieskowi przez kilka lat, siemię surowe do jedzenia, piesek – a młody był, zszedł z powodu uszkodzenia wątroby. Nigdy nie miałam chęci spożywania siemienia, ani na surowo, ani parzonego i wcale nie wiem dlaczego.
Oto informacje które mogą wystraszyć.

„Siemię lniane zawiera substancje cyjanogenne, czyli takie, które mogą przekształcić się w cyjanowodór (kwas pruski, chem. HCN).
Tutaj link do strony którą bardzo ale to bardzo polecam przeczytać i to uważnie przeczytać:
http://www.primanatura.pl/czy-siemie-lniane-jest-toksyczne/

A len

http://pl.wikipedia.org/wiki/Len

Dalsze informacje, link do strony jest powyżej:
„Nasiona lnu (podobnie jak i łodyga oraz liście) zawierają dwa związki cyjanogenne należące do grupy  glikozydów nitrylowych (inaczej: nitrylozydów): linustatynę oraz neolinustatynę. Dopóki ziarno jest nienaruszone, związki te są stabilne i nie ulegają przemianom chemicznym. Dzieje się tak, ponieważ glikozydy i aktywujące je enzymy umieszczone są w różnych częściach ziarna i nie stykają się ze sobą. Dopiero w momencie pęknięcia łupiny i naruszenia struktury ziarna, następuje aktywacja enzymów, które rozpoczynają przemianę glikozydów w cyjanowodór. Proces ten nazywamy cyjanogenezą (…).”
Ważne:
„Cyjanogeneza nie zachodzi, jeśli zmielone nasiona zalejemy gorącą wodą, lub gdy je zagotujemy w wodzie, ponieważ enzym aktywujący przemiany jest białkiem, i jak każde białko w wysokiej temperaturze ulega denaturacji i traci swoje właściwości.
Przeciwnie: zalanie zmielonego siemienia wodą chłodną lub zimną przyspieszy cyjanogenezę (następuje hydroliza nitrylozydów)”.

I dalej:
„Zalanie całego (nie zmielonego) siemienia zimną wodą nie powoduje cyjanogenezy, ponieważ – jak już wcześniej napisałam – w nienaruszonym ziarnie glikozydy nie mają kontaktu z enzymami. Dlatego spożycie śluzów powstałych w wyniku zalania zimną wodą całego siemienia nie powoduje powstania cyjanowodoru”.

A len 2

http://pl.wikipedia.org/wiki/Len

Podsumowując: zalewając zmielone nasiona gorącą wodą robimy dobrze, źle gdy zimną wodą, ale już zalewając nasiona całe nie zmielone, zimną wodą, robimy dobrze.

Dieta dr. Budwig opracowana dla ludzi  chorych proponuje:
W diecie dr Budwig zmielone siemię lniane zjada się albo po uprzednim zmieszaniu z sokami owocowymi, albo w towarzystwie nabiału, miodu i owoców”.
Kim była profesor dr Budwig pisałam o tym TU!

Olej lniany który ma tak wielkie lecznicze działanie, wręcz cudowne, nie należy pić na surowo  a oto jak należy spożywać olej, który jednocześnie leczy i chroni opis TUTAJ:

1  Głównym produktem diety dr J. Budwig jest olej lniany, który jest źródłem kwasów tłuszczowych z grupy Omega – 3. Powinien on być spożywany codziennie w postaci tzw. PASTY Dr BUDWIG, czyli w połączeniu z chudym białym serem i zmiksowaniu go do konsystencji emulsji. Takie połączenie czyni pastę łatwostrawną i umożliwia bardzo szybkie wchłanianie zawartych w niej składników i transportowanie ich do komórek ciała.

2  W profilaktyce najlepiej spożywać 1-2 łyżki stołowe oleju dziennie. W diecie dr Budwig zalecenia są znacznie wyższe – około 4-6 łyżek stołowych w połączeniu z 125 g chudego białego sera.  Pastę w zależności od własnych upodobań można różnie doprawiać: ziołami, warzywami, owocami. Można spożywać ją też na słodko z dodatkiem miodu i suszonych owoców.

Co dzień ostatnio robię taką pastę. Jogurt i ser biały chudy 100 gram serka i cały kubeczek jogurtu, wlewam do pojemnika i dodaję olej – 6 łyżek stołowych, na dwie osoby, miksuję blenderem  tak długo, aż nie będzie w powstającej paście oczek oleju, mniej więcej 3 minuty, dodaję trochę soli i pieprzu, albo owoce czy miód. To jest pyszne i naprawdę zdrowe.
Wiem że nie jest to tanie, bo olej do tanich nie należy, ale dla ratowania zdrowia warto, choćby z miesiąc.
Nie polecam kupowania oleju w sklepie spożywczym, nie jest tłoczony na zimno, ale rafinowany by stał na półkach pół roku albo więcej. Olej taki do niczego się nie przydaje. Kupujcie z miejsc gdzie mają ślimaka czyli  prasę do tłoczenia oleju na zimno, oraz własne zasiewy lnu, nie sprowadzają nasion z Chin. To nie jest reklama zaznaczam, nie znam tych ludzi ale zamawiam TUTAJ bo uznałam że mając wiedzę o nasionach i własne ekologiczne plantacje lnu, wolę kupić u nich trochę drożej ale lepsze. Kiedyś zamawiałam z Poznańskiego Instytutu do sklepu, dziś z tego miejsca czyli z Kalisza :).

Informacje o paście dr Budwig są w tych miejscach:
http://www.primanatura.pl/dieta-dr-budwig-o-pascie-dr-budwig/

http://zlotopolskie.pl/dieta-dr-budwig

Mój post opisujący sylwetkę pani profesor:
http://elkiblog.pl/index.php/z-milosci-do-ludzi-kobiety-niezwykle-johanna-budwig/

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

107 odpowiedzi na „Siemię lniane. Jak jeść by sobie nie zaszkodzić, bowiem siemię zawiera substancje cyjanogenne.

  1. Lidia pisze:

    Ile rzeczy trzeba wiedzieć i z ilu zdawać sobie sprawę na tym świecie ;) żeby jakoś zdrowo funkcjonować.

  2. errata pisze:

    Czyli, jak rozumiem, wolno według dr Budwig jeść na zimno zmielone ziarna lnu?

    • elka pisze:

      Tak ale z sokiem zmieszane lub z jogurtem czy innym serkiem, takie samo zmielone nie koniecznie.

    • Janina pisze:

      Zrozumiałam wręcz przeciwnie,czyli zalewać wrzątkiem,aby było zdrowo :

      „Cyjanogeneza nie zachodzi, jeśli zmielone nasiona zalejemy gorącą wodą, lub gdy je zagotujemy w wodzie, ponieważ enzym aktywujący przemiany jest białkiem, i jak każde białko w wysokiej temperaturze ulega denaturacji i traci swoje właściwości.
      Przeciwnie: zalanie zmielonego siemienia wodą chłodną lub zimną przyspieszy cyjanogenezę (następuje hydroliza nitrylozydów)”.

      A już niezmielone zalewać zimną wodą.

      „Zalanie całego (nie zmielonego) siemienia zimną wodą nie powoduje cyjanogenezy, ponieważ – jak już wcześniej napisałam – w nienaruszonym ziarnie glikozydy nie mają kontaktu z enzymami. Dlatego spożycie śluzów powstałych w wyniku zalania zimną wodą całego siemienia nie powoduje powstania cyjanowodoru”.

      Pozdrawiam

      • elka pisze:

        Pisze, – niezmielone zalewać zimną wodą. Zmielone zaś gorącą wodą.
        Ciepło pozdrawiam.

        • Dana pisze:

          Podsumowując: zalewając zmielone nasiona gorącą wodą robimy dobrze, źle gdy zimną wodą, ale już zalewając nasiona całe nie zmielone, zimną wodą, robimy dobrze.

  3. Hana pisze:

    Paczaj, a to Ci siemię…

  4. Jasna8 pisze:

    Trochę można sie pogubić , kiedy i jaką wodą,
    ale powiem Ci ,że nie wiedziałam tego.
    Bardzo cenna informacja :-)

  5. Antoni Relski pisze:

    Kiedyś to musiałem pić na mleku. Mam złe wspomnienia
    Dodaje teraz do chleba
    Pozdrawiam

  6. Patjola pisze:

    ciągle czegos sie dowaiadujemy…fajnie, że jest internet, fajnie ,że sa Osoby, ktore dzielą się tym co się same dowiedziały:) Dzieki!!! Ja gotuje siemię…i połyka te glutki:):) niesmaczne nieapetycznie wyglądajace ale czego nie robi się dla zdrowia!!!!???? Hiiii hiiiii

  7. Mmmmm pisze:

    No ale jak to siemie w calosci zaleje zimnym mlekiem, dodam muesli i to pogryze, to bedzie to samo co zmielone, prawda? :)

  8. Zbyszek pisze:

    Czekam na poremontowe zdjęcia :)
    Siemię piję bardzo często w postaci zmielonej. Pomaga, a jakże. Pozdrawiam

  9. Aluno pisze:

    Dziękuję za te informacje, to właśnie tego szukałem – jak najzdrowiej jeść siemię lniane.

  10. patka pisze:

    czyli mogę jeść siemię lnianie suche, niezmielone? tak prosto z opakowania? czy nie ?

    • elka pisze:

      „Cyjanogeneza nie zachodzi, jeśli zmielone nasiona zalejemy gorącą wodą, lub gdy je zagotujemy w wodzie…”

      „…. zalanie zmielonego siemienia wodą chłodną lub zimną przyspieszy cyjanogenezę ….”

      „Zalanie całego (nie zmielonego) siemienia zimną wodą nie powoduje cyjanogenezy, …”

      „Dopóki ziarno jest nienaruszone, związki te są stabilne i nie ulegają przemianom chemicznym. …” Ale ziarno jest w gryzione czyli naruszone i w żołądku przemienione, czyż nie lepiej postępować jak powyżej napisano?
      Raczej bym nie jadła tak wprost i to od razu z opakowania? Taki mus?
      :)

  11. Ako pisze:

    Jesteś Elu skarbnica wiedzy! dla mnie wręcz przyjazna encyklopedia zdrowia! czytam sobie ten wpis popijając koktail z ogórka, pietruszki, cytryny itp. Rewelacja! jestem w szoku jak smakuje, bo zazwyczaj jestem uprzedzona do takich mikstur :) no i temat, ktory poruszasz jak najbardizej na czasie, bo lekarz mamie zalecil pic, pozdrawiam!

  12. Matiusza pisze:

    Uratowała mi Pani zdrowie być może :) Niezmielone się nie trawi i działa jak błonnik. Rozumiem, że to tylko propozycja podania i równie dobrze można zjeść z innym posiłkiem? Nie rozumiem też czy musi to być koniecznie lekkostrawny posiłek, co za różnica czy wchłonie się za 2h czy za 8h? Poza tym twaróg jest ciezkostrawny i długo się wchłania (chudy trochę krócej)

    • elka pisze:

      Twaróg miksowany 3 minuty według przepisu dr Budwig jest lekkostrawny i sycący a z dodatkiem oleju lnianego leczący, podobno nawet włosy rosną na łysej głowie. Cieszę się pomagają takie wpisy, bo wiedzy nigdy nie dosyć, zawsze ją trzeba uzupełniać. :)

      • Judyta pisze:

        No tak, tylko czy przez to długie miksowanie nie rozgrzewamy zbytnio siemienia i tym samym nie pozbawiamy go cennych kwasów Omega?

        • elka pisze:

          Prasa do wyciskania oleju lnianego, rozgrzewa się do 40 stopni i to jest olej na zimno tłoczony, czy pracując mikserem można rozgrzać siemię aż do takiej temperatury? Wydaje mi się fizycznie niemożliwe. Silnik miksera rozgrzewa się, siemię miksowane nie jest tak rozgrzewane jak silnik, prawda? A więc smacznego spokojnie. :)

  13. Ola pisze:

    Jadłam przez 2 miesiące jogurt naturalny z 2 łyżeczkami siemienia lnianego złocistego całego (dokładnie rozgryzając) i zauważyłam, iż przynosi skutki odwrotne od spodziewanych:

    1. Bardziej bolą mnie stawy kolanowe.
    2. Włosy prawie przestały rosnąć.

    Nie wiem jak racjonalnie można to wytłumaczyć. Jestem jakimś ewenementem?

    • elka pisze:

      Przecież pisze wyraźnie ja nie wiem jak można jeszcze wyraźniej napisać.
      UWAGA!!!!!!!
      Zalewając ZMIELONE nasiona gorącą wodą robimy dobrze, źle gdy zimną wodą, ale już zalewając nasiona całe nie zmielone, zimną wodą, robimy dobrze.

      Czyli jedząc surowe nasiona w jogurcie wprowadzałaś sobie substancje cyjanogenne.
      Może jeszcze raz ze zrozumieniem przeczytaj powyższy tekst?

      Dieta dr Budwig polega na: – między innymi spożywaniu jogurtu z OLEJEM LNIANYM na zimno tłoczonym. Jogurt ma być 3 minuty miksowany z olejem.

      Zmiel nasiona siemienia zalej je GORĄCĄ wodą i pij.

      • 'pojinbt pisze:

        Czy można zalać zmielone siemię wrzątkiem ? Czy wystarczy gorącą wodą? Jak lepiej bo czytam, czytam i nie wiem

      • Anna pisze:

        To ja już czegoś tu nie rozumiem zmielone ziarna nie powinny mieć kontakt z wysoką temperaturą podczas mielenia, ale można je zalać gorącą wodą?????
        Jaki tutaj jest sens

      • Marta pisze:

        Bo to nie jest jasno napisane.Ola pisze:
        Jadłam przez 2 miesiące jogurt naturalny z 2 łyżeczkami siemienia lnianego złocistego całego
        CAŁEGO. Jogurt zimny. więc nie rozumien mało kulturalnego komentarza…

        • elka pisze:

          Marto kulturalna, w MOIM rozumieniu jeśli zalewa się siemię ZIMNĄ wodą to robi się taki kleiste coś i TO się pije ten glut kleisty a całe nasiona się bierze i wyrzuca. To samo zapewne robi się, gdy zalewa się siemię zimnym jogurtem. Nie zjada się całego siemienia rozgryzając go. Dlatego miała Ola odwrotny efekt. Czy teraz już dobrze kulturalnie wytłumaczyłam? :)))

          • Monika pisze:

            A mnie lekarz zalecił DOKŁADNE gryzienie całych ziaren po ich wcześniejszym namoczeniu (całonocnym) w wodzie.

  14. Ola pisze:

    No właśnie czytam dokładnie. Odnośnie wprowadzania substancji cyjanogennych cytuję Twój tekst: „W diecie dr Budwig zmielone siemię lniane zjada się albo po uprzednim zmieszaniu z sokami owocowymi, albo w towarzystwie nabiału, miodu i owoców”. Jogurt jest nabiałem, który jeżeli wierzyć tej diecie niweluje działanie szkodliwej substancji.
    Natomiast zalanie siemienia gorącą wodą może i poprawia pracę układu trawiennego, ale pozbawia je dobroczynnego działania kwasów omega-3.

  15. Ola pisze:

    „ZMIELONE gdzie napisane całe?”
    A kto mówił, że całe – rozgryzione, w drobny mak :)

    „Czyli jedząc surowe nasiona w jogurcie wprowadzałaś sobie substancje cyjanogenne.”
    Czyli w tym poście się zgadzasz z tym, że zostały rozdrobnione.
    Gdybym zjadała całe nienaruszone, to nie miałabym szans wprowadzenia substancji cyjanogennych, ponieważ cyjanogeneza się rozpoczyna w momencie przerwania otoczki.

    Widzę sprzeczność w Twoich wypowiedziach.

  16. Kasiaaa pisze:

    Ok 30g ziaren miele i zalewam zimna woda (juz wiem, ze robie zle) ale dodaje do tego jajko, blenduje, i smaze w formie omleta na oleju kokosowym (na to kakao i wiorki kokosowe, polecam!). Czy wowczas takze wytwarzaja sie te szkodliwe zwiazki czy dzieki wysokiej temperaturze na patelni jakby sie ‚dezaktywuja’? Pozdrawiam

  17. Agnieszka pisze:

    Siemię lniane zarówno całe jak i mielone zalewane wrzątkiem stosuje się w chorobie wrzodowej. Żeby dostarczyć organizmowi cennych kwasów omega 3 stosujemy siemię lniane mielone nie zalewane gorącą wodą ponieważ pod wpływem temperatury omega 3 utlenia się. Dlatego używamy oleju lnianego tłoczonego na zimno. Sens mielenia siemienia jest taki, że nasz układ trawienny nie potrafi strawić twardej skorupki tych nasion. Jeśli chodzi o substancje cyjanogenne, to w przytoczonym przez autorkę artykule na blogu Primanatury zostało to wyjaśnione. Doktor Budwig leczyła wielu chorych w ten sposób i z tego co wiem nikt nie umarł z powodu zatrucia. Wręcz przeciwnie. Swoją drogą substancje zawarte w roślinach leczniczych działają synergicznie. Rozkładanie ich na czynniki pierwsze prowadzi do paranoi.

  18. jan pisze:

    Kto robił pieskowi sekcję zwłok?

  19. Kuba pisze:

    Podsyłam link, gdzie jest dość dobrze wyjaśnione działanie siemienia lnianego w diecie dr Budwig:

    https://hipokrates2012.wordpress.com/2013/08/25/siemie-lniane/

    Jak każdy człowiek mogę się mylić, ale uważam że prędzej uzdrowi nas natura niż chemia. Jestem przekonany , że nowotworom można zapobiegać odpowiednio się odżywiając i prowadząc zdrowy tryb życia. Nawet w Biblii jest napisane, aby jeść ziarna bo one zawierają życie. Baranek był od święta, a w obecnych czasach cały czas mięso, słodycze i chemia na każdym kroku. Może stąd taka plaga nowotworów.

  20. marta pisze:

    Co jeśli człowiek nie ma w czym mielic? Jak wtedy jeść siemie?

    • elka pisze:

      A gdyby tak człowiek przeczytał post, to co by się wtedy stało?

      „Zalanie całego (nie zmielonego) siemienia zimną wodą nie powoduje cyjanogenezy, ponieważ – jak już wcześniej napisałam – w nienaruszonym ziarnie glikozydy nie mają kontaktu z enzymami. Dlatego spożycie śluzów powstałych w wyniku zalania zimną wodą całego siemienia nie powoduje powstania cyjanowodoru”.

  21. kaja pisze:

    Gdyby tak człowiek był milszy i nie tak obrzydliwie pyskaty to co by się wtedy stało?

  22. Alka pisze:

    Mam pytanie, piekę sama chleb i dodaję do niego dużo różnych ziaren, m.in. siemię lniane. Czy w tym przypadku ziarna podczas rozgryzania w upieczonym chlebie też uwalniają te trujące substancje? Będę wdzięczna za wyjaśnienia

    • elka pisze:

      Wydaje mi się że odpowiedź mamy tutaj:
      „Cyjanogeneza nie zachodzi, jeśli zmielone nasiona zalejemy gorącą wodą, lub gdy je zagotujemy w wodzie, ponieważ enzym aktywujący przemiany jest białkiem, i jak każde białko w wysokiej temperaturze ulega denaturacji i traci swoje właściwości….” Mowa tu o zmielonych nasionach a całe? Ulegają przemianie w gorącej temperaturze? Lepiej je mielić przed wrzuceniem do chlebka? Zdecydowanej odpowiedzi nie udzielę bo nie wiem odsyłam do prof. Różańskiego on wie na ten temat dużo więcej.

  23. NIUTECZKA pisze:

    Ja kupuję w Putce chleb z siemieniem, gdyby było trujące raczej by go nie sprzedawali (ziarna w całym chlebie w środku, samo ziarno w całości nie rozdrobnione).
    Nie znam się na cyjanogenezie, ale gdyby nasiona rozgryzane na sucho czy mielone i jedzone w serku, jogurcie lub na kanapce były trujące to także i olej, który jest najlepszy kiedy jest tłoczony góra w 10 stopniach Celsjusza byłby trujący bo przecież jego wydobycie polega na rozerwaniu powłoki nasienia i wyciśnięciu oleju ze środka, czy wtedy te dwie substancje się nie łączą? Przecież przed tłoczeniem nie pozbawiają nasion łupinki więc substancje zawarte w łupinie i nasieniu łączyły by się a olej dopiero byłby trucizną bo jest raczej koncentratem.

    • elka pisze:

      Myślę że swoimi pytaniami powinnaś zwrócić się do naukowców, którzy opisali występowanie substancji cyjanogennych w siemieniu lnianym. Ja mam za mało wiedzy bym umiała odpowiedzieć na Twoje pytania.
      Myślę tylko sobie po cichu że chleb się piecze i to w wysokiej temperaturze
      „Cyjanogeneza nie zachodzi, jeśli zmielone nasiona zalejemy gorącą wodą, lub gdy je zagotujemy w wodzie,… z postu powyżej.
      Co do oleju: http://dziecisawazne.pl/siemie-lniane-olej-lniany-wszystko-co-warto-o-nich-wiedziec/
      „Najlepiej jednak przyswajalny jest w postaci zemulgowanej, tzn. doprowadzony do postaci emulsji (mieszamy go z niskotłuszczowym jogurtem, tak jak to robiła dr Budwig). Nie martwimy się wtedy o cyjanki, a aktywność naszego organizmu musi być skierowana na „bezpieczne” przyswajanie nietrwałych kwasów tłuszczowych. Niska zawartość tłuszczów nasyconych w jogurcie sprawi, że kwasy tłuszczowe omega-3 wygrają walkę o enzym warunkujący ich przyswajanie, o czym pisałam wcześniej”.
      Tak właśnie profesor dr Budwig podawała swoim pacjentom chorym na raka olej lniany. Tak też jest napisane w moim poście.

      • Alex pisze:

        Ja doszłam do tych samych wnioseków, skoro siemię lniane zmielone na zimno jest toksyczne, to czy olej tłovzony na zimno również nie jest toksyczny?
        Mam dylemat czy tak naprawdę jest zdrowy

        • elka pisze:

          Nie jest możliwe tłoczenie oleju w temperaturze 10 stopni … góra :))) Generalnie temperatura przetwarzanych nasion, podczas procesu tłoczenia na zimno, nie powinna przekraczać 50°C. Temperatura wzrasta podczas procesu tłoczenia z powodu tarcia nasion o elementy prasy. Inaczej się nie wytłoczyć oleju nawet ręczną prasą jak to kiedyś na wsiach robiono. A więc mamy temperaturę przy tłoczeniu oleju na zimno. Natomiast olej rafinowany
          Rafinacja jest wielostopniowym oddziaływaniem na olej lub wytłoki (makuchy): temperaturą, wodą oraz chemikaliami, często ropą są zalewane wytłoki potem oczyszczane.
          Można pić olej tłoczony na zimno bo nie da się go wytłoczyć w bardzo niskiej temperaturze, także domowe prasy do tłoczenia oleju, mają wyższe temperatury więc trzeba przerywać tłoczenie by prasa ostygła.

  24. A pisze:

    Czegoś nie rozumiem. Czym się różni zmielenie ziaren i ich zjedzenie od zjedzenia ich w całości, ale rozgryzając je dokładnie?

    • elka pisze:

      Proszę byś zwróciła się do profesora dr. Różańskiego który jest władny odpowiedzieć Tobie na wszystkie pytania. Na pewno szperając w necie, znajdziesz forum na którym ludzie zadają pytania profesorowi i otrzymują odpowiedzi. Polecam tę drogę zdobywania informacji.

      • Nadia pisze:

        Skoro już decydujesz się do napisania artykułu na dany temat, to wyjaśnij proszę wątpliwości, które się przy tym pojawiają, a nie odsyłasz do innych stron. Jeśli nie masz wystarczającej wiedzy, to nie publikuj takich tekstów (można to wywnioskować z Twoich aroganckich i mało profesjonalnych odpowiedzi). Artykuł nie jest jednoznaczny, a każdy ma prawo zadawać pytania i oczekiwać rzetelnej odpowiedzi, skoro już poświecił swój czas, by przeczytać powyższy post.
        Zachęcam do większej pokory i zwiększenia dystansu do samego siebie.

        pozdrawiam

    • Aneta pisze:

      Po ugotowaniu zjadam dobrze gryzac cale ziarna lnu. Czy to jest szkodliwe ? Czy ma to jakis negatywny wplyw na jelita.
      Jak nalezy pic kleik z siemienia pomiedzy posilkami po posilkach ..

      • elka pisze:

        „Cyjanogeneza nie zachodzi, jeśli zmielone nasiona zalejemy gorącą wodą, lub gdy je zagotujemy w wodzie, ponieważ enzym aktywujący przemiany jest białkiem, i jak każde białko w wysokiej temperaturze ulega denaturacji i traci swoje właściwości…. ”
        Z postu powyżej.

  25. konwalia pisze:

    Ja siemię lniane zawsze parzę ponieważ jeśli je zmieli się je to już p rozdrobnieniu ziarenek zdążą się te cząsteczki połączyć i wtedy nic nie da parzenie ich skoro już nastąpiła cyjanogeneza . Tak samo z pogryzieniem ziarenka, rozdrabniamy zębami i mogą sie cząsteczki polączyc. Tak rozumiem.

  26. Basia pisze:

    mam pytanie, może głupie, ale się pogubiłam. skoro zmielone siemie lniane zalewamy gorącą wodą to w jaki sposób dodać go do jogurtu, musli lub innych zimnych potraw? wszędzie piszą, że można tak o dodać popostu …należy najpierw minimalnie je zalać gorącą wodą później dodać do np jogurtu, maślanki?bardzo proszę o odpowiedz

  27. dorota pisze:

    Witam,
    Czytając te komentarze ja nie wiem jak naprawdę powinnam spożywać siemie lniane. Ja moim dzieciom na śniadanie przygotowuje następujący posiłek:
    Płatki owsiane i całe ziarna siemia zalewam zimnym mlekiem, rano tylko podgrzewam, dodaje miodu i bakalii i podaję do jedzenia. Mam więc pytanie czy w takiej postaci jedzone siemie lniane jest zdrowe? Całe ziarna siemia lnianego dodaję również do chleba, który sama piekę. Czy dobrze robię? Z góry dziękuję za odpowiedź.

    • elka pisze:

      Nie czytaj komentarzy przeczytaj post cały i linki do niego, dobrze?
      Tam jest wszystko po kolei wytłumaczone. Myślę że najważniejsze:
      Podsumowując: zalewając zmielone nasiona gorącą wodą robimy dobrze, źle gdy zimną wodą, ale już zalewając nasiona całe nie zmielone, zimną wodą, robimy dobrze.

  28. sorsha pisze:

    nie spożywam produktów mlecznych, czy mogę olej lniany połączyć z jajkiem? czy to będzie dawało podobny efekt jak pasta z twarożkiem?

  29. Iwona pisze:

    a ja mam pytanie jak długo pic siemię lniane? i czy mielone działa tylko na układ trawienny ? czy pomaga na objawy menopauzy?

  30. Ilaa pisze:

    Witam
    Przeczytałam artykuł i linki dodatkowe i ok rozumie simie lniane mielone zalewamy gorącą wodą itp ale ja mam pytanie z innej półki żyje w ciągłym biegu i nie mam czasu na przygotowanie „zdrowych posiłków” ale czytałam o niesamowitych właściwościach i kupiłam „mielone nasiona lnu uzyskane w procesie odtłuszczania” i postanowiłam je jeść na sucho. Czyli łyżeczka do buzi popić czymś i tyle. Czy w takim przypadku też sobie szkodzę? I mogą wytwarzać się te szkodliwe substancję? Będę bardzo wdzięczna za pomoc. Pozdrawiam

    • elka pisze:

      Nie jestem ekspertem ja tylko napisałam post. Proszę się z nim zapoznać a w razie pytań skontaktować się w prawdziwym ekspertem: prof. dr Henrykiem Różańskim i pytać, lub choćby poczytać jego strony i forum o Siemieniu lnianym.
      Dziękuję za zainteresowanie i ciepło pozdrawiam.
      Według mnie też pani sobie tak szkodzi, ale to według mnie. :)

    • Ja pisze:

      Może nie tyle szkodzi sobie, co nic dobrego poza odrobiną błonnika nie dostarczamy, bo najważniejszy w siemienia jest właśnie ten tłuszcz -tłuszcz nienaruszony przed przygotowaniem jedzenia rozdrabnianiem lub gotowaniem ziarenek.

  31. Jefka pisze:

    Nie zdawałam sobie sprawy z tych wszystkich zawiłości , ja podsmazam na patelni siemię lniane , jest wtedy chrupkie i smaczne , dodaje na kanapki , jogurtu , surówek , teraz sie zastanawiam czy to dobrze ? czy złe ? Proszę o radę

  32. Zdrowik pisze:

    Czy ktoś może raz na zawszę rozwiać pewne wątpliwości? Spożywając siemię lniane zależy mi głównie na dostarczeniu do organizmu cennych kwasów Omega-3, mniej ważniejsze są w tym przypadku sprawy związane z błonnikiem czy działaniem na jelita i wrzody. W związku z powyższym, należy nasze ziarenka zmiksować na wolnych obrotach, pulsacyjnie w młynku, gdyż tylko w takiej postaci wydobędziemy z nich to co najcenniejsze. I teraz pytanie jest takie: Czy zalewamy to gorącą wodą dla uniknięcia procesu cyjanogenezy, ale niszczymy w tym momencie strukturę kwasów (nie trzeba być alfa i omegą żeby wiedzieć, iż wysoka obróbka termiczna źle wpływa na większość witamin, mikroelementów i innych bio pierwiastków itd/itp). Czy też można to spożywać z twarożkiem, podobnie jak olej lniany w proponowanej diecie dr Budwig (najlepiej chudym/opcjonalnie jakieś warzywka, przyprawy, zioła wdg własnego uznania).
    Chciałbym jeszcze skromnie zauważyć, że ta cała pseudo cyjanogeneza i wytwarzanie cyjanowodorów jest zbytnio wyolbrzymione i na wyrost. Jeżeli faktycznie zachodzi taki proces to w takich ilościach kilku łyżeczek dziennie nie powinno to raczej zaszkodzić naszemu organizmowi, który sam poradzi sobie z tak niewielką dawką szkodliwych substancji. Z tego co się orientuję to nie stwierdzono dotychczas śmiertelnego zatrucia siemieniem lnianym. Wydaje mi się, że musielibyśmy zjadać ogromne ilości w ciągu jednego dnia, a do tego opierać nasze całodzienne wyżywienie głównie na diecie składającej się z samego siemienia.
    Tak więc konkludując powyższe, chciałbym się dowiedzieć czy zmielone siemię lniane można spożywać na zimno z twarożkiem lub innym nabiałem typu, kefir/maślanka/jogurt naturalny? A może zwyczajnie kupić lepiej jakiś bio olej lniany tłoczony na zimno z wczesną datą produkcji, certyfikowany, z własnej plantacji itd/itp?

  33. elka pisze:

    Z KOMENTARZA POWYŻEJ:

    „Chciałbym jeszcze skromnie zauważyć, że ta cała pseudo cyjanogeneza i wytwarzanie cyjanowodorów jest zbytnio wyolbrzymione i na wyrost.”

    Profesor Henryk Różański jak rozumiem jest za słabym autorytetem dla Ciebie, może badania Szwajcarskich naukowców coś dadzą do myślenia?.

    „Len zawiera w nasionach i zielu linamarynę (nie mylić z linaryną, która jest flawonoidem), czyli związek cyjanogenny uwalniający w określonych warunkach cyjanowodór. Linamaryna ma charakter glikozydu nitrylowego o wzorze C10H17NO6 (masa cząsteczkowa 247,24508 g/mol). W wyniku hydrolizy enzymatycznej i (lub) kwasowej (np. w żołądku) uwalnia glukozę, aceton i kwas pruski (cyjanowodór). Tak naprawdę w nasionach lnu są dwa glikozydy cyjanogenne: linustatyna przekształcająca się w produkt pośredni – linamarynę oraz drugi glikozyd – neolinustatyna, dająca po rozpadzie pośrednią substancję -lotaustralinę. Gorąca woda unieczynnia enzymy: linustatynazę, która uwalnia produkty pośrednie, a także linamarazę i alfa-hydroksynitrylazę dopełniające rozpad związku. Jeżeli więc zalejemy nasiona zmielone letnią lub chłodną wodą – reakcja zachodzi już w czasie maceracji z uwolnieniem cyjanowodoru. Jeżeli nasiona zalejemy wrzącą wodą unieczynniamy enzymy (gorąca wodą powoduje denaturację enzymów o charakterze białkowym). Jednakże, aby rozłożyć nitrylozydy nie potrzeba aktywności tych enzymów, naturalnie zawartych w nasionach. Wystarczą niektóre glikozydazy, esterazy, kwasy obecne w pożywieniu oraz kwas solny z żołądka, a także inne reaktywne związki. Uwalnianie cyjanowodoru z nitrylozydów w jelitach przeprowadzają także mikroorganizmy naturalnie tam występujące.

    http://rozanski.li/1005/nitrylozydy-siemienia-lnianego-i-jeszcze-pare-faktw-o-lnie-semen-lini/

    Dr Różański podaje w swojej publikacji na temat nitrylozydów zawartych w siemieniu:

    „Szwajcarscy autorzy ostrzegają przed spożywaniem mielonych, nie poddanych obróbce termicznej nasion z uwagi na owe nitrylozydy. Jednogłośnie twierdzą, że nie wolno doprowadzić do spożycia w ciągu dnia nasion uszkodzonych na zimno, tak aby mogły wyzwolić 1 mg cyjanowodoru na każdy kg masy ciała, bowiem to grozi zatruciem, a nawet zgonem. Jest to szczególnie ważne w przypadku dzieci i osób starszych. Nie dotyczy to nasion prażonych, parzonych, gotowanych, pieczonych, które już nie zawierają nitrylozydów. W medycynie sądowej znane są przypadki zatrucia dzieci, a nawet dorosłych, które spożyły rozgniecione pestki różnych owoców. Te przypadki zatruć są przytaczane w specjalistycznych książkach od lat przedwojennych. Także w niemal każdym podręczniku toksykologii są te przypadki omawiane.

    W sprzedaży jest mąka lniana (powstaje z wytłoków nasion lnu), którą sam używam do wypieków i sporządzania niektórych leków. Zawiera 8-10% tłuszczów, cukry ok. 25%, pektyny ok. 10%, białka ok. 30% oraz śluzy (do 10%). Jest ona odpowiednio przygotowana i sprzedawana i nie zawiera toksycznych związków. Taką mąkę można śmiało spożywać. Istnieje wiele odmian lnu o różnej zawartości nitrylozydów. Do celów spożywczych z pewnością są używane odmiany o niskiej zwartości linamaryny.”

    Nasi przodkowie bardzo ostrożnie z lnem się obchodzili może mieli podstawy?

    • Zdrowik pisze:

      Dziękuję Autorce za wyczerpującą odpowiedź na temat związków cyjanogennych, która z pewnością się przyda. W dalszym ciągu nie posiadam jednak wystarczającej wiedzy na temat spożycia zmielonych na zimno nasion lnu, gdyż tylko w takiej postaci mnie najbardziej interesują z uwagi na zawarte w nich cenne kwasy alfa linolenowe. Jeżeli spożycie z nabiałem zmielonych nasion nie jest dostatecznie bezpieczne w przeciwieństwie do wytłoczonego oleju, zatem jak wygląda sprawa z sokami lub musami owocowymi w połączeniu z mielonym siemieniem? Nie miałem okazji posiadania i przeczytania książki dr Budwig na temat jej diety, ale z powierzchownych informacji jakie posiadam, właśnie środowisko kwaśne owoców w sposób synergiczny oddziałuję ze związkami, które odpowiedzialne są za cyjanogenezę, w jakimś stopniu są one niwelowane przez co w takiej postaci można nasze nasionka spożywać. Bynajmniej takie zalecenia do spożycia podaje specjalistka dr Budwig w opracowanej przez siebie diecie, więc raczej nie ma co tego podważać. Mam duże podstawy ku takiemu rozwiązaniu, gdyż zakupiłem ostatnio wyciskarkę poziomą z dwom wolnoobrotowymi ślimakami. Koszty kupna dosyć duże, ale warto. Polecam wszystkim!!!

      Tak więc z serkiem czy świeżo z wyciśniętymi sokami? Pomoże ktoś wreszcie?
      Muszę zasięgnąć chyba opinii jakiegoś ogarniętego w tym temacie dietetyka. Jeżeli będę posiadał jakieś info w tej sprawie, oczywiście podzielę się z Wami :)

      Najlepiej będzie chyba wprowadzić naprzemiennie różne formy spożycia, tak, żeby nie przyzwyczajać naszego organizmu do jednego, a więc: soki, miksy z miąższu owoców, nabiał (twaróg), musli, owsianka, zaparzanie gorącą/wrzącą wodą + opcjonalnie dodatkowe składniki typu: orzechy, suszone owoce i miodzik do musów owocowych, warzywka i zioła do pasty serowej itp.itd. + oczywiście w połączeniu z naszymi ukochanymi i zmielonymi nasionkami lnu zwyczajnego :-)
      Tak swoją drogą, znalazłem ostatnimi czasy do kupienia o wysoce linolenowych wartościach NNKT, a co najważniejsze pochodzący z bio uprawy – nasz cudowny polski gatunek „Szafir” :-)
      Uważajmy na to co kupujemy, gdyż duża część lnu, który jest mało wartościowy pochodzi od producentów zagranicznych Rosja, Kazachstan, Białoruś, Czechy itp. Są to odmiany, często modyfikowane, z upraw gdzie stosuje się pestycydy, przyspieszacze wzrostu, środki owadobójcze i grzybobójcze itd.itp, a wszystko po to aby zwiększyć wydajność plonu z 1ha. Skala przemysłowa, gdzie najważniejszy jest zarobek, a nie jakość surowca. Rozumiecie zresztą sami. Polska plasuje się w czołówce upraw lnu, więc stwierdzenie może być tylko jedno – kupujmy od naszych producentów.
      Konkludując powyższe, korzystajmy z dobrodziejstw natury, ale nie dajmy się oszukać i uprzednio zgłębiajmy nieco wiedzę na temat danego produktu.

  34. elka pisze:

    Zgadzam się z przedmówcą. :)

  35. Od jakiegoś czasu spożywam pastę dr Budwig, ale jak na razie tylko w wersji na słodko. Z różnymi płatkami i owocami.;) Nie lubię sera, ale to połączenie bardzo mi smakuje. Ciekawy wpis i dobrze, że tak dużo linków. Będę mogła pogłębić swoją wiedzę. Dziękuję. ;)

  36. samaia pisze:

    Jak ma się cyjanogeneza zachodząca przy rozdrobnieniu ziaren lnu do sposobu w jaki działają antyrakowo pestki brzoskwini i innych różowatych? Może należy te tematy traktować łącznie. Bo czytam o tym lnie i kompletnie zgłupiałem. Kiedyś przez parę dni jadłem gorzkie pestki moreli w ilości kilkakrotnie przekraczajacej normę i nic mi się nie stało. O ile pamiętam, to „trujące” substancje (rodanaza?) niszczą komórki rakowe, a zdrowym nie szkodzą.

  37. jo pisze:

    Wydaje mi sie, ze cyjonizacja bylaby dla nas ludzi szkodliwa tylko wtedy jesli jedlibysmy siemie lniane non stop przez caly dzien. Nikt oczywiscie tak nie robi wiec z pewnoscia nie ma sie czym martwic!

    Co do mielenia to nalezy mielic siemie i zjadac je na biezaco – nigdy nie kupowac mielonego w paczce poniewaz traci ono szybko najwartosciowsze elemwnty!

  38. elka pisze:

    Na zdrowie każdy ma swój rozum i tak nikomu nie uwierzy a już najmniej jakimś tam naukowcom. :)

  39. Bibi pisze:

    Zaznajomiłam się z całym twoim artykułem jak i dr. Różańskiego i stwierdzam na podstawie tych badań jak i wielu komentarzy internautów,iż siemię lniane można spożywać pod różną postacią ,ale wszystko w granicach normy. Wysnuwam również wniosek po moich dziadkach ,którzy uprawiali też len ,sami tłoczyli olej i trzymali go w sieni,bo nie było lodówek. Cała rodzina jadła nasiona na surowo, jak i robiono z niego śluz i pito w celach leczniczych. Poza tym jadłam w dzieciństwie z podwórkową dzieciarnią nasiona ze pestek węgierek,dużo się tego nie zjadało ,najczęściej po kilka sztuk bo były bardzo gorzkie,ale nikt z nas nie zmarł z powodu zatrucia. Gryzło się też pestki z arbuza,winogron /też były gorzkie/,pomarańczy czy cytryn.Do dziś jem nasiona ,jabłek ,gruszek,pestki moreli czy śliwek oraz lubię sobie pogryźć nasiona lnu czy czarnuszki. Nawet bioterapeuta Bogdan Skrzęta poleca mieszankę 1 łyżki sezamu czarnego ,1 łyżki siemienia lnianego oraz 1 łyżeczki czarnuszki i to wszystko się mieli i zjada po spożyciu melasy paragwajskiej oraz witaminy K2. Wiele lat temu naukowcy przestrzegali nas przed niezdrowym masłem i kazali jeść syntetyczną margarynę ,która zrobiła więcej złego ,a dziś wraca się do NATURY. Holistyczni lekarze mają większą wiedzę niż medycyna konwencjonalna,a obecni lekarze dają tylko zarabiać firmom farmaceutycznym i tym samym mają z tego również profity. Szkoda ,że w szkołach podstawowych nie uczą prawidłowego odżywiania się. W latach 70- tych w szkołach nie było sklepików,a rodzice dawali do szkoły jabłka,gruszki,nasiona,dyni czy słonecznika i dzieciarnia to jadła,a do tego piło się tran ze zdrowych jeszcze ryb. Dziś dookoła zywność przetworzona i mnóstwo problemów immunologicznych . Więc ratuj się kto może . Pozdrawiam

    • elka pisze:

      Bardzo ciekawy komentarz dziękuję.
      Równowaga we wszystkim jest potrzebna. Mnie podoba się dieta dr Budwig, która leczyła raka przy pomocy oleju lnianego w swojej klinice. Pani doktor była naukowcem chemikiem a: –
      „Aby uniknąć ataków związanych z „nieautoryzowanym” leczeniem, w 1955 roku dr Budwig rozpoczęła studia medyczne w Getyndze, które ukończyła w 1957 roku. W tym czasie miała okazję – pod okiem uczelni – testować skuteczność swojej diety na pacjentach. Efekty przyniosły jej wielki rozgłos. Uczelnia zaoferowała jej włączenie diety do standarowego protokołu leczenia wraz z chemioterapią i radioterapią”.
      http://elkiblog.pl/index.php/z-milosci-do-ludzi-kobiety-niezwykle-johanna-budwig/
      A nasi słowiańscy przodkowie używali siemienia lnianego bardzo ostrożnie, po zmieleniu w kamiennych żarnach i wyprażeniu używali do wypieku chleba.
      Także pozdrawiam.

  40. Teresa pisze:

    Ja jestem osobą bez wykształcenia
    wyższego, ale przeczytałam tekst i znalazłam wszystko opisane w sposób zrozumiały. Panie nie zadawajcie tych samych pytań!. Jeśli czegoś nie wiecie to po prostu proszę przeczytać tekst ponownie. Ważne jest ,aby czytać ze zrozumieniem .

  41. Marta pisze:

    Hmmm… To w jakim celu ludzie kupują gorzkie pestki moreli, które właśnie reklamowane są jako źródło niewielkiej ilości kwasu pruskiego, który walczy z rakiem?

    • elka pisze:

      Wiem że, post informujący należy atakować tak jakby osoba go pisząca wszystko to wymyśliła. Rozumiem.

      • Marta pisze:

        To było po prostu pytanie! Troszeczkę dystansu – sama piszę bloga i nie traktuję w ten sposób czytelników, którzy pytają bądź mają wątpliwość.

  42. elka pisze:

    Madame kłaniam nisko, niziutko do samych stóp. Nie wiem po co ludzie kupują pestki moreli gorzkie, ja nie kupuję proszę się spytać ludzi po co je kupują. I nie wiem czy kwas pruski zwalcza raka. Pytałam lekarza nie zalecał mi pestek z moreli.

  43. Aneta pisze:

    A gdy nie można nabiału? Niestety nie mogę… To oleju nie mogę? Pozostaje mi tylko rydzowy, bo ma też sporo omega 6…?

    • elka pisze:

      Dodawaj olej do soku i można pić sam olej. Wiem że rydzowy ma dużo omega 6 ale ważna jest omega 3, nawet z tego co pamiętam chyba ważniejsze.

  44. jola pisze:

    Witam. Przeczytałam wszystko powyżej i proszę tylko o potwierdzenie lub zaprzeczenie moich wniosków. Nie powinno się jeść siemienia mielonego z zimnym jogurtem. Jeślu siemię wcześniej zaleje się gorącą wodą, a następnie doda do jogurtu, to będzie dobrze?

  45. Ela pisze:

    Witam cieplo Wszystkich !
    Przeczytalam przed chwila caly wpis dr.Rozanskiego na temat siemienia lnianego,wlasnie ten Elu ,ktorego link podalas w odpowiedzi na jeden z komentarzy.
    Dr. Rozanski napisal w nim – cytuje doslownie
    Nie nalezy jednoczesnie wpadac w skrajnosc i mowic,ze jedna lyzka zmielonych w domu nasion lnu zabije nas niczym cyjanek z fiolki,to bzdura.
    … Dla bezpieczenstwa nie nalezy spozywac mielonych nasion ( na zimno ) w wiekszych dawkach niz 1-2 lyzki dziennie.Takie mielone nasiona w dawce 1-2 lyzki dziennie dzialaja powlekajaco,zolciopednie i regulujaco na wyproznienia.

    Z tego wynika.ze nie taki diabel straszy jakim,go maluja.
    Ja z mezem i synem juz ponad trzy lata prawie codziennie zjadamy swiezo zmielone siemie lniane w zalecanej ilosci i czujemy sie wspaniale.
    Pozdrawiam i zycze wszystkim duzo zdrowia oraz madrosci wlasnych wyborow

    • elka pisze:

      Oczywiście równowaga najważniejsza. Cieszę się że się dobrze czujecie, ale czy codzienne zażywanie surowego siemienia nie kumuluje się gdzieś w jakiś narządach? Piłam olej lniany z dobrej firmy i czułam się dobrze, ale piłam go w towarzystwie a raczej z jogurtem, owe sławne trzy minut miksowanym.
      Teraz muszę wysmażyć :) post o witaminie C, bo to jest bardzo ważna witaminka której nasz organizm nie produkuje.
      Serdecznie pozdrawiam.

  46. joanna pisze:

    a ja własnie jestem w trakcie lektury G.Edward Griffin „Swiat bez raka”, traktujacej własnie o wit. B17. Jest tam mowa o gorzkich pestkach moreli, zawiarającej szkodliwy tylko dla rakowych cyjanowodór, który uwalnia się pod wpływem enzymu produkowanego przez komórkę rakową.https://www.youtube.com/watch?v=XFs9iYKEPFw Zdrowej komórki nie rusza. Juz był komentarz na ten temat, ale bardzo ciekawe jest odniesienie do ziarenek lnu. Może tez działają na podobnej zasadzie.

  47. Marek Kolski pisze:

    Witam, postanowiłem napisać bo za dużo w tym artykule gdybania i niepotrzebnego straszenia ludzi, może gdzieś się odkłada , może na coś szkodzi, może zabije. Sam jem dwie łyżeczki dziennie zmielonych nasion ale znam ludzi którzy jedzą dużo więcej i są zdrowi. Proszę mi napisać czy zna Pani jakiś przypadek na świecie żeby Ktoś zmarł albo ciężko się rozchorował bo ja nie. Pozdrawiam.

    • elka pisze:

      Dlaczego mam panu pisać a kim według pana jestem, naukowcem? To że naukowcy i lekarze ostrzegają, zawsze olać można, bo jak wiadomo powszechnie – przynajmniej panu, to są głupcy. Zdrowia, dużo zdrowia życzę.

      • Marek Kolski pisze:

        Właściwie dobrze Pani napisała, większość lekarzy nie ma pojęcia jak nas wyleczyć a część nie chce, leczą w większości tylko objawy a nie przyczynę choroby. Jeżeli się nie jest jak Pani pisze naukowcem to po co zaczynać taki temat i na dodatek udzielać ludziom rad jak by się nim było. I jeszcze jedno nie miałem zamiaru Pani urazić, również życzę dużo zdrowia i zdrowego odżywiania bo to najważniejsze i nie mam tu na myśli samych witaminek, bo jest to bardziej złożony temat. Pozdrawiam.

  48. A. pisze:

    Na Twój blog trafiłam przypadkiem:) Muszę rozsiąść się wygodnie w fotelu i przeczytać Twoje wpisy:) Nie ukrywam, że najbardziej interesują mnie teksty o tematyce medycznej. Pozdrawiam cieplutko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>